Sport.pl

Piast Gliwice przegrał ekstraklasę?

Po porażce z GKS-em Jastrzębie gliwiczanie mają już tylko teoretyczne szanse na awans do ekstraklasy.
Schodzący z boiska piłkarze Piasta mieli grobowe miny. Dla wielu z nich pojedynek z GKS-em był najważniejszym meczem w karierze. Być może część z nich nigdy już nie dostanie szansy wywalczenia awansu dla gliwickiego klubu. Sposób, w jaki roztrwonili swoją historyczną szansę na pewno jeszcze długo będzie im się śnił.

- Zawaliliśmy - kręcił głową Paweł Gamla, pomocnik Piasta. - Trochę mi głupio, ale inaczej się nie dało - "tłumaczył się" ze sportowej postawy swojej drużyny trener GKS-u Piotr Rzepka.

W przedostatniej kolejce II ligi niemal wszyscy najgroźniejsi rywale Piasta do awansu potracili punkty. Dlatego zwycięstwo nad GKS-em znacznie przybliżałoby gliwiczan do ekstraklasy. Wbrew wszelkim spekulacjom drużyna z Jastrzębia zagrała jednak na maksimum swoich możliwości i nie podłożyła się gospodarzom.

Gliwiczanie - świadomi swojej szansy - od pierwszych minut ostro zaatakowali, ale ich akcje kończyły się przeważnie w polu karnym rywali. Z ich olbrzymiej przewagi w posiadaniu piłki nic nie wynikało. Wyjątkiem była wymarzona sytuacja Wojciecha Kędziory. Najlepszy strzelec Piasta przegrał jednak pojedynek z bramkarzem GKS-u Jakubem Kafką doprowadzając tym kibiców do wściekłości.

Gdyby Kędziora słyszał komentarze fanów dotyczące jego strzału, to zwątpiłby w pojecie "miłości kibica do piłkarza". Rosły napastnik z Gliwic nie miał już nawet specjalnie okazji, aby się zrehabilitować, bo w przerwie trener Piotr Mandrysz ściągnął go z boiska. - Kędziora źle się czuł na śliskiej nawierzchni. Poza tym grał nerwowo, na co wpływ miała zmarnowana sytuacja - tłumaczył szkoleniowiec.

Niewykorzystana okazja Kędziory szybko zemściła się na gospodarzach. Fatalny błąd popełnił bramkarz Grzegorz Kasprzik, który po uderzeniu Witolda Wawrzyczka z rzutu wolnego, wybił piłkę wprost pod nogi nadbiegającego Michała Chrabąszcza. Pomocnik GKS-u nie miał kłopotu, by zdobyć gola.

Tuż po przerwie jastrzębianie mogli dobić Piasta. Maciej Małkowski zawalił jednak w doskonałej sytuacji. Tymczasem Piast wciąż męczył się niemiłosiernie. W najmniej oczekiwanym momencie z pomocą przyszedł mu sędzia. Po jednym z masowo egzekwowanych przez gliwiczan rzutów rożnych podyktował rzut karny za rzekomy faul Wawrzyczka na Marcinie Nowaku. - Jak usłyszałem gwizdek, to myślałem, że będzie kolejny rzut rożny. Zdziwiłem się strasznie, jak zorientowałem się, że chodzi o karnego - mówił pomocnik GKS-u.

Do jedenastki podszedł Gamla i silnym strzałem doprowadził do wyrównania. Kafka z niedowierzaniem złapał się za głowę, bo też niewiele brakowało, by złapał piłkę, która przeleciała mu pod brzuchem.

Trener Mandrysz cieszył się przez kilka sekund, po czym zaczął krzyczeć do swoich podopiecznych, by dalej atakowali. Piast narzucił szaleńcze tempo i zamknął GKS w jego polu karnym. Wydawało się, że bramka, która uszczęśliwi całe Gliwice padnie lada chwila. Gol rzeczywiście padł, ale dla... GKS-u. Po jednym z nielicznych wypadów gości piłka trafiła do rezerwowego Bartosza Woźniaka, a ten niesygnalizowanym strzałem z dystansu nie dał szans Kasprzikowi.

Po takim ciosie gliwiczanie nie mieli się już prawa podnieść. Co prawda w samej końcówce po strzale Michała Szczyrby piłka wylądowała na poprzeczce bramki gości, ale smutku z powodu przegranej to nie załagodziło. - Czujemy się fatalnie. W końcówce postawiliśmy wszystko na jedną kartę, ale nic to nie dało. Szkoda, bo powinniśmy dziś świętować awans - wzdychał Adam Banaś, obrońca Piasta.

Gliwiczan próbowali pocieszać jastrzębianie. - Całym sercem jestem za tym, aby Piast zagrał w ekstraklasie. Ale przecież nie mogliśmy się tutaj położyć - mówił Woźniak.

Porażka z GKS-em sprawiła, że Piast spadł przed ostatnią kolejką na piąte miejsce w tabeli. Teoretyczne szanse na awans zostały zachowane, ale prawdopodobieństwo, że rywale znów pogubią punkty jest nikłe. Zaraz po spotkaniu z GKS-em w Gliwicach rozpoczęło się jednak wielkie analizowanie szans Piasta. W klubie przypominają o planowanej fuzji Śląska Wrocław z Groclinem Grodzisk oraz o możliwości kolejnych karnych degradacji z ekstraklasy. Aby w ogóle myśleć o awansie, Piast musi jednak spełnić warunek najważniejszy: wygrać w sobotę z Polonią w Warszawie. - Nie oszukujmy się. Jeśli zagramy tam tak jak dziś, to szans na awans nie ma - ucina temat Gamla.

Piast Gliwice - GKS Jastrzębie 1:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Chrabąszcz (26.), 1:1 Gamla (58. z karnego), 1:2 Woźniak (79.)

Piast: Kasprzik - Nowak Ż, Widuch (71. Szczyrba), Banaś, Michniewicz - Kaszowski (79. Podgórski), Gamla, Kompała, Chylaszek - Kędziora (46. Prędota), Kukulski.

GKS: Kafka - Jędrzejczyk, Ciemięga, Pielorz, Wrześniak - Chrabąszcz Ż (64. Woźniak), Grabczyński, Wilczek, Wawrzyczek Ż, Małkowski Ż - Żbikowski (90.+3 Narwojsz).

Sędziował: Erwin Paterek (Lublin). Widzów: 3000.

Zdaniem trenerów

Piotr Mandrysz (Piast)

Moi piłkarze zrobili dziś wszystko, aby wygrać. Wynik bardzo boli, bo nasza sytuacja w tabeli jest teraz bardzo trudna. Nie chcę już teraz oceniać zawodników, bo sezon się jeszcze nie skończył. Na podsumowania przyjdzie czas po ostatnim meczu.

Piotr Rzepka (GKS)

Przyjęliśmy taktykę, aby nie iść na wymianę ciosów z Piastem. Spodziewaliśmy się, że na piłkarzach z Gliwic będzie ciążyć duża presja i będą grali z każdą minutą coraz bardziej nerwowo. W końcówce bałem się tylko indywidualnych błędów moich zawodników, bo straciliśmy już w ten sposób 40 goli.

not. ksb