Sport.pl

Rezerwy Polonii też słabe

Osłabiona i pozbawiona szans na awans Polonia przegrała mecz z broniącym się przed spadkiem Turem Turek. - Smuci mnie to, że nawet piłkarze z drugiej drużyny wypadają słabo na tle jednej ze słabszych drużyn II ligi - mówi trener Jerzy Kowalik.
W Turku zabrakło 14 zawodników, którzy grali w tym sezonie regularnie w pierwszej drużynie. Po przerwie boisko musiał opuścić ocierający się o podstawową jedenastkę Grzegorz Wojdyga. O wystawienie rezerwowego składu poprosił szkoleniowca warszawskiej drużyny Jerzy Klockowski z zarządu klubu. W ostatnią sobotę, przegrywając z Arką Gdynia "Czarne Koszule", na dobre straciły nadzieje na awans do ekstraklasy. - Była więc taka prośba właściciela, aby przejrzeć piłkarzy, jakim dysponujemy - przyznał Kowalik.

Przegląd kadr w Turku nie był pełny. Trener "Czarnych Koszul" nie mógł bowiem powołać na mecz najzdolniejszych juniorów. Grali tylko ci, którzy zostali zgłoszeni do drugiej drużyny. Pozostali występują w innym klubie - MKS Polonia. Nie można ich nagle przenieść do II ligi, trzeba poczekać do końca sezonu i ewentualnie ich wykupić. Z nowych twarzy w Wielkopolsce pojawili się więc: Dawid Pietrzkiewicz, Bartłomiej Nowak, Michał Falkiewicz i Maciej Biernacki. Mają po 20, 21 lat. - I to nie są wcale młodzi piłkarze. Ja debiutowałem w lidze, mając 18 lat - mówi Kowalik.

Sprawdzian zmienników wypadł źle. Bramkarz Dawid Pietrzkiewicz miał kilka dobrych interwencji, ale zawinił przy obu bramkach strzelonych przez Łukasza Cichosa. W pierwszej sytuacji wypuścił piłkę przed siebie, w drugiej -niepotrzebnie się odwrócił i napastnik trafił do pustej bramki. Pietrzkiewicz sprowadzony przed sezonem ze Stali Sanok przechodzi w Polonii ciężką szkołę życia. W pierwszej drużynie gra w trudnych dla bramkarza meczach, w których zespół jest mentalnie rozbity. Tak było w Turku czy w pucharowych spotkaniach z Zagłębiem Lubin rozegranych tuż po tym, jak wybuchła afera z Dariuszem Wdowczykiem. W drugiej drużynie często z braku zawodników grywał w polu (!). Niczego wielkiego nie pokazali grający po przerwie inni rezerwowi: Bartłomiej Nowak, Michał Falkiewicz i Maciej Biernacki. Może potrzebują czasu na aklimatyzację.

Jednak mimo słabości "Czarnych Koszul" spotkanie mogło się zakończyć inaczej. W pierwszej połowie sędzia nie uznał prawidłowo strzelonej przez Daniela Mąkę bramki. - Trener Tura Jerzy Wyrobek powiedział mi, że gdyby ten gol padł, jego zespół nie podniósłby się. Bramka była ewidentna - opowiadał Kowalik.

Polonia zajmie siódme miejsce w lidze. To wynik znacznie poniżej oczekiwań i możliwości zespołu. W sobotę na zakończenie sezonu gra u siebie z Piastem Gliwice. Śląski klub bije się jeszcze o awans. Musi jednak na Konwiktorskiej wygrać. Będzie miał ułatwione zadanie, jeżeli "Czarne Koszule" znów wystąpią w eksperymentalnym składzie. - Chciałbym wystawić najsilniejszy zespół - zapowiada trener Polonii.

TUR TUREK - POLONIA WARSZAWA 2:0 (0:0). Bramki: Cichos (57., 65.). Tur: Janicki - Lipiński (46. Sławiński), Jasiński, Topolski, Derbich - Pruchnik (70. Sikora Ż), Piętka, Matusiak, Bieniek (82. Potocki) - Cichos, F. Burkchardt Ż. Polonia: Pietrzkiewicz - Klepczarek Ż (83. Falkiewicz), Obem (80. Biernacki), Pawlak, Kulpaka - Kosiorowski Ż, Konieczny, Piątek, Sedlaczek Ż Cz - Mąka, Wojdyga (46. Nowak). Sędziował B. Środecki (Wrocław). Widzów 1,3 tys.