Radwańscy w szampańskim nastroju. Polka faworytką Roland Garros?

Agnieszka Radwańska pokonała 6:3, 6:2 siódmą rakietę świata Jelenę Dementiewą i wygrała w sobotę turniej WTA w Stambule. Czy można teraz traktować Polkę jako jedną z faworytek w Paryżu? - pisze z Paryża specjalny wysłannik Sport.pl Jakub Ciastoń.
Radwańska 15. i już z milionem dolarów

Robert Radwański, ojciec i trener Agnieszki, był w sobotę w szampańskim nastroju. - Wywiad? Dziś nie udzielam wywiadów, tylko świętuję - żartował w hotelu przy lampce czerwonego wina, wznosząc toast za sukces starszej córki w Stambule.

Agnieszka nie dała w finale szans Dementiewej i sięgnęła po trzeci w karierze singlowy triumf w WTA Tour. Poprzednio okazała się najlepsza w 2007 r. w Sztokholmie i na początku tego roku w tajskiej Pattai.

Radwański meczu z Dementiewą nie oglądał, bo podobnie jak rekordowa, kilkunastoosobowa armia polskich dziennikarzy, jest już od kilku dni w Paryżu. - Rozmawiałem z Agnieszką po finale. Była zadowolona z serwisu i tego, jak rozegrała mecz taktycznie, nie pozwalając na wiele Jelenie. Ale szczerze mówiąc, szybko zeszliśmy na tematy komunikacyjne. Trzeba było załatwić lot do Paryża. To w sobotę zajmowało Isię najbardziej - śmiał się Radwański.

Radwańska nie dała szans Dementiewej

Milion dolarów dla Radwańskiej

Impreza w Stambule nie miała mocnej obsady. Poza Dementiewą najlepsza polska tenisistka wygrywała z niżej od siebie notowanymi zawodniczkami. - Przyznaję, że turniej w Stambule był nam trochę nie na rękę, jeśli chodzi o przygotowania do French Open. Jasne, że lepiej być w Paryżu już od kilku dni, ale co Agnieszka miała zrobić? Celowo przegrać w III rundzie, i to gdy w poprzednim meczu wygrała 6:0, 6:0? Isia ma taki charakter, że nie w głowie jej kombinowanie. Grała jak najlepiej, a że wygrała... trzeba się tylko z tego cieszyć - mówi Sport.pl Radwański.

"Million Dollar Win for Radwanska", czyli "Zwycięstwo za milion dolarów" - taki tytuł do relacji ze Stambułu opatrzony dużym zdjęciem Polki dała w niedzielę oficjalna strona federacji WTA. Inkasując czek na 30,5 tys. dolarów za wygraną w Turcji, Radwańska przełamała bowiem barierę miliona dolarów zarobionych na zawodowej grze w tenisa. Żadna Polka nigdy nawet nie zbliżyła się do tej sumy (Grzybowska - 500 tys., Domachowska - 600 tys.). Tymczasem Radwańska zarobiła ten milion w dwa lata, bo jej kariera na dobre rozpoczęła się wiosną 2006 r. od turnieju J&S Cup w Warszawie.

W poniedziałkowym notowaniu światowego rankingu Agnieszka zajmuje wciąż 15. miejsce, ale na liście The Race, która uwzględnia tylko wyniki z tego sezonu, Polka jest ósma. Gdyby elitarne mistrzostwa WTA dla ścisłej światowej czołówki zaczynały się dziś (a nie w listopadzie), zagrałaby w nich razem z Szarapową, Kuzniecową, Sereną Williams, Janković, Ivanović, Zwonariewą i Dementiewą.

Dementiewa to kolejna rywalka z najwyższej półki, z którą poradziła sobie Radwańska. 26-letnia Rosjanka była przed turniejem wymieniana jako jedna z faworytek Rolanda Garrosa - jeśli nie do zwycięstwa, to przynajmniej awansu do najlepszej czwórki. Trzy tygodnie temu w Berlinie Dementiewa doszła bowiem do finału dużego turnieju na czerwonej mączce, pokonując po drodze Anę Ivanović i Jelenę Janković, nad którymi w Paryżu rozpływają się niemal wszyscy, widząc w Serbkach faworytki do końcowego zwycięstwa.

- Agnieszka to piekielnie trudna rywalka. Potrafi odbić niemal każdą piłkę, jest mistrzynią defensywy i kontrataku - mówiła po przegranej z Radwańską Dementiewa.

- Jeśli Rosjanka wygrała z Serbkami, a Agnieszka z Dementiewą, to... - próbowali podpuszczać dziennikarze trenera. - Spokojnie. Agnieszka zagrała świetny turniej w Stambule, ale w Paryżu walka zaczyna się od nowa. Trzeba przejść pierwszą rundę, a nie filozofować - szybko uciął Radwański.

W biurze prasowym na kortach Rolanda Garrosa chciałem sprawdzić, czy wzrosły notowania Polki u bukmacherów. Z początku się nie udało, bo Francuzi mają psychozę na punkcie zwalczania ustawiania wyników meczów w internecie i po prostu blokują strony z zakładami na terenie kortów. Na szczęście jednak nie wszystkie - według brytyjskiego Easyodds.com notowania Radwańskiej po tym zwycięstwie poszły w górę o 10 funtów. Jeszcze w zeszłym tygodniu za trafne wytypowanie, że wygra całego Rolanda Garrosa, płacono 51 funtów, w niedzielę już tylko 40. Dementiewa jest na siódmym miejscu ze stawką 12. Faworytką bukmacherów jest Serena Williams (3,5).

Jest tylko jedno ale...

Żeby do końca nie było tak różowo, trzeba jednak uczciwie przyznać, że sukces w Stambule wcale nie musi przełożyć się na dobrą grę w Paryżu.

- W Turcji jest inna nawierzchnia. To niby ta sama czerwona mączka, ale jednak zawsze są różnice. Na Rolandzie jest szybsza. Przestawienie się na nowy kort zawsze zajmuje kilka dni treningów - ostrzega Marta Domachowska, która w poprzednim tygodniu grała w Stambule, ale od piątku jest we Francji. - Agnieszka jest już bardzo doświadczoną tenisistką, powinna sobie poradzić - dodaje Domachowska.

Według wstępnego planu gier Radwańska powinna grać w I rundzie z Ukrainką Marią Korytcewą (WTA 65) już w poniedziałek. Zdąży potrenować na paryskim korcie raz, najwyżej dwa. - Będzie padać. Przełożą mecz na wtorek - uśmiechał się na to Radwański, patrząc na kłębiące się nad Paryżem chmury. - Jak nie będzie padać, też jakoś damy radę z przygotowaniem - zakończył.

Radwańska - o ile upora się z Korytcewą - w drugiej rundzie wpada na zwyciężczynię meczu między Francuzką Severine Bremond (WTA 117) a Chorwatką Jeleną Pandzić (WTA 189). Potem przeszkody mogą być już trudniejsze. W trzeciej rundzie mogłoby dojść do meczu z Alize Cornet (WTA 20), która uśmiecha się z okładki ostatniego kolorowego dodatku do "L'Equipe". Francuzi oszaleli na punkcie swojej 18-letniej rodaczki, odkąd doszła tydzień temu do finału w Rzymie i kreują ją na swój największy tenisowy talent. W 1/8 finału Radwańska jest na kursie kolizyjnym z Jeleną Janković (WTA 3).