Sport.pl

Deszcz zatrzymał Radwańską

Agnieszka Radwańska nie dokończyła meczu I rundy Rolanda Garrosa z Ukrainką Marią Korytcewą. Spotkanie, przy stanie 5:4 dla Polki, przerwał deszcz. Zostanie dokończone we wtorek ok. godz. 13
Radwańska nie lubi Paryża

W Paryżu zaczęło lać przy stanie 5:4 dla Radwańskiej i równowadze w dziesiątym gemie pierwszego seta. Serwowała wówczas Ukrainka. Ale deszcz kropił właściwie od początku meczu. Sędzia uznała jednak, że można grać, więc spotkanie się rozpoczęło. Taki mokry tenis nie do końca spodobał się Radwańskiej.

Ryzykowne bomby Ukrainki

Początkowo wyraźną przewagę miała rozstawiona z czternastką Polka, zwyciężczyni zakończonego w sobotę turnieju WTA w Stambule. Wiele wskazywało na to, że szybko poradzi sobie z 23-letnią Ukrainką z Charkowa, która w światowym rankingu zajmuje 65. miejsce. Agnieszka wygrywała większość długich wymian, a przy stanie 5:2 miała nawet dwie piłki setowe. Nie zdołała ich jednak wykorzystać. Korytcewa pokazała pazurki, złościła się, pokrzykiwała w stronę trybun, próbowała się jakoś zmobilizować do walki. I ta złość jej pomogła, bo kilka mocnych, bardzo ryzykownych uderzeń w róg kortu znokautowało Radwańską. Ukrainka zdołała odrobić stratę. - Teraz, Isia! - pokrzykiwał chwilę potem trener Robert Radwański, gdy Agnieszka miała kolejnego setbola przy stanie 5:4. Ryzykowna bomba Korytcewej znów trafiła jednak w sam róg kortu i Ukrainka się uratowała.

- Maria przypomina mi trochę Swietłanę Kuzniecową, potrafi uderzyć bardzo mocno i precyzyjnie, ale oczywiście nie jest jeszcze zawodniczką tej klasy co Rosjanka. Na razie ten mecz jest trochę pechowy dla Agnieszki - mówił nam Wojciech Fibak, gdy z nieba zaczęła lać się woda. - Mówiłem, że Ukrainka jest mocna na mączce. Agnieszka sprawia za to wrażenie zmęczonej, nie gra swojego tenisa - kręcił głową niezadowolony z przebiegu meczu trener Radwański. Później okazało się, że Polka miała też kłopoty z naciągiem swojej rakiety, który nie był dopasowany do deszczowej pogody. To dlatego Radwańska kilkakrotnie podnosiła wzrok w stronę sędziny. Ile jeszcze wody musi spać na kort, żeby przerwać grę? - pytała.

Przerwa dobrze zrobi

Spotkanie na korcie numer trzy oglądało ok. 500 kibiców, było sporo Polaków, którzy przynieśli dwie duże flagi i zagrzewali rodaczkę do boju okrzykami: "Dawaj Aga!". O godz. 19 organizatorzy zdecydowali, że odwołują wszystkie rozpoczęte i pozostałe poniedziałkowe mecze (w sumie 17), bo prognozy były pesymistyczne - miało padać aż do nocy. W sumie, to chyba dobrze, bo ta niespodziewana przerwa powinna dobrze zrobić Polce, która miała tylko jeden dzień na treningi po przylocie do Paryża.

Williams się zmęczyła

Przed ulewą do II rundy zdołał awansować rozstawiony z jedynką Roger Federer, który w trzech setach pokonał dwumetrowego Amerykanina Sama Querreya. - Pierwsza runda to zawsze niewiadoma, dlatego cieszę się, że mam ją już za sobą - mówił po meczu Szwajcar, który już po raz dziesiąty próbuje wygrać Rolanda Garrosa. Sporo miejsca w mediach poświęca się jego nowemu trenerowi José Higuerasowi. Hiszpan jest bardzo tajemniczy, nie zgadza się na udzielanie żadnych wywiadów, a Federer pytany o to, w jaki sposób mu pomaga, też nie za bardzo chciał cokolwiek powiedzieć. - Doradza mi w różnych sprawach - odparł.

Federerowi ubył w poniedziałek jeden z rywali - jego potencjalny przeciwnik w ćwierćfinale Francuz Richard Gasquet wycofał się z powodu kontuzji kolana. Francuzi zmartwili się jeszcze raz, gdy w I rundzie odpadł Marcos Baghdatis. Cypryjczyk jest traktowany w Paryżu jak swój, bo uczył się grać w tenisa właśnie na obiektach należących do Francuskiej Federacji Tenisowej. Baghdatis jest jednak zupełnie bez formy.

Wśród kobiet przed deszczem zdążyła rozstawiona z trójką Serbka Jelena Janković. Wygrała też Venus Williams, ale jej mecz z 35-letnią Tziporą Obziler, najstarszą tenisistką w turnieju, nie był spacerkiem. Amerykanka wygrała 6:3, 4:6, 6:2. - Lubię takie ciężkie mecze. Dobrze mi robią - powiedziała w swoim stylu.

We wtorek mecz I rundy singla z Paragwajką Rossaną de Los Rios (WTA 89) zagra Marta Domachowska. Mecz zacznie się wieczorem na korcie numer 14.