Sport.pl

?Gazeta" ocenia piłkarzy Lechii - 10 do odstrzału

12 piłkarzy może śmiało czekać na grę w ekstraklasie. Siedmiu ma na to dużą szansę. Dla 10 wrota raju zostaną zamknięte - ?Gazeta" analizuje, którzy piłkarze mogą pomóc Lechii Gdańsk w ekstraklasie
Po awansie do ekstraklasy trener Lechii Dariusz Kubicki zapowiedział, że nie będzie rewolucji w składzie. Chce pozyskać trzech-czterech piłkarzy, którzy będą silnymi ogniwami zespołu. Z tyloma też zamierza się pożegnać. Ta liczba pewnie jednak wzrośnie, bo kadra po wzmocnieniach liczyłaby grubo ponad 30 piłkarzy. Kilku z nich zagra w Młodej Ekstraklasie. Pierwsze decyzje kadrowe mają zapaść w środę wieczorem, kiedy dojdzie do spotkania trenera Kubickiego oraz dyrektora sportowego Radosława Michalskiego z zarządem klubu. Dziś zamieszczamy nasze oceny.

Dla nich ekstraklasa

Paweł Kapsa (bramkarz): Nr 1 na tej pozycji w Lechii. Wygwizdany na przedsezonowej prezentacji, pod koniec sezonu to właśnie on zbierał najgłośniejsze brawa od kibiców. Wiele świetnych interwencji.

Rafał Kosznik (obrońca): Trener Kubicki mówi, że ocenia zawodnika po jego ostatnim meczu. Kosznik wskoczył do składu po przegranej z Piastem 0:3 i grał do końca sezonu. Ocena musi być wysoka.

Paweł Pęczak (obrońca): Waleczne serce defensywy Lechii. Jego doświadczenie będzie niezbędne w ekstraklasie.

Hubert Wołąkiewicz (obrońca): Przebój sezonu II ligi, może być objawieniem ekstraklasy. Pewność gry 22-latka jest godna podziwu.

Piotr Kasperkiewicz (pomocnik): Złamany obojczyk wyeliminował go z większości meczów rundy rewanżowej. Wcześniej pokazał jednak wiele razy, że jest piłkarzem o ogromnym potencjale i dużych umiejętnościach.

Arkadiusz Miklosik (pomocnik): Stracił dużą część przygotowań z powodu kontuzji, długo nie mógł wskoczyć do składu, ale jak odpalił, to druga linia zaczęła jeszcze lepiej funkcjonować.

Maciej Rogalski (pomocnik): Najlepszy piłkarz jesieni, na wiosnę spuścił z tonu, ale i tak był pewniakiem. Zdobył złotego gola dającego awans, w sumie najskuteczniejszy piłkarz Lechii (11 goli). Jeśli wierzyć w prawo serii, to przed nim świetna runda.

Łukasz Trałka (pomocnik): Początek miał bezbarwny, ale z każdym meczem jego gra wyglądała coraz solidniej. Wraca do I ligi, w której rozegrał już 46 meczów.

Paweł Buzała (napastnik): O jego przemianie można napisać długie opowiadanie. Potrafi wkręcić w murawę każdego rywala, na wiosnę szło to w parze ze skutecznością. Kandydat na gwiazdę ekstraklasy.

Piotr Cetnarowicz (napastnik): Zrobił sobie prezent na 35. urodziny i wywalczył awans. Zapowiada walkę o miejsce w wyjściowym składzie w I lidze, choć częściej pełnić będzie pewnie rolę jokera.

Robert Hirsz (napastnik): W końcu pokazał, że dobra gra w sparingach może mieć także przełożenie na udane, choć jeszcze nieregularne, występy w lidze. Blisko podpisania nowej umowy z Lechią.

Andrzej Rybski (napastnik): Ulubieniec kibiców, którego Kubicki zaczął często sadzać na ławce. Szybkość, technika i przegląd pola to atuty, które w dużo mniej siłowej niż II liga ekstraklasie powinny dać mu miejsce w wyjściowej jedenastce.

Powinni dostać szansę

Mateusz Bąk (bramkarz): Umiejętności pierwszoligowe, problemem są jednak negocjacje kontraktowe. Jeśli jego menedżer nadal będzie domagał się wysokiej prowizji, to zawodnika, który jest z Lechią od A-klasy, zabraknie w I lidze.

Jacek Manuszewski (obrońca): Kapitan Lechii potrafi zagrać bezbłędnie, ale czasami zdarzają mu się serie niepewnych zagrań. Na pewno nie zjedzą go jednak nerwy w I lidze, w której rozegrał 151 spotkań. Warto z nim przedłużyć kontrakt.

Tomasz Midzierski (obrońca): Pod koniec rundy wskoczył do wyjściowego składu i grał pewnie. Zawodnik przyszłościowy, na razie nie wiadomo, czy jego wypożyczenie z Lecha Poznań zostanie przedłużone.

Artur Andruszczak (pomocnik): Nieudana końcówka sezonu, wylądował na ławce, ale to nie powinno przekreślić jego szans. Nadal duży potencjał.

Maciej Kalkowski (pomocnik): Powiedział, że jego marzeniem jest wyprowadzić Lechię na boisko jako kapitan w ekstraklasie. Kończy mu się kontrakt, ale postawą w ostatnich meczach pokazał, że zasługuje na to, aby dać mu szansę.

Karol Piątek (pomocnik): Duży potencjał, brakuje mu jednak błysku. Winne są temu kontuzje i paradoksalnie jego uniwersalność. Rzucany jest po całym boisku, ale na żadnej pozycji nie jest pewniakiem.

Piotr Wiśniewski (napastnik): Największy pechowiec w drużynie. Jeśli będzie zdrowy, to może być czarnym koniem rozgrywek ekstraklasy. Pytanie tylko, czy tak samo myśli sztab szkoleniowy.

Im już dziękujemy

Łukasz Kubiński (bramkarz): Od razu został rzucony na głęboką wodę, zadebiutował w derbach z Arką Gdynia. Teraz wrażenia będzie miał już stopniowo dawkowane. W przyszłym sezonie Młoda Ekstraklasa.

Dominik Sobański (bramkarz): Niepewny przyszłości. Jeśli Bąk podpisze nowy kontrakt, to odejdzie, gdyż na pewno ma większe ambicje niż bycie nr 3.

Krzysztof Brede (obrońca): Dobry duch zespołu, z powodu kontuzji nie grał wiosną. Wszystko zależy od jego zdrowia, ale nawet w pełni sił może już nie dać razy walczyć o coś więcej niż tylko ławka rezerwowych.

Sebastian Fechner (obrońca): Raz na wozie, raz pod wozem. Jesienią niespodziewanie był pewniakiem, na wiosnę po jednym słabym meczu poszedł w odstawkę. Kończy mu się kontrakt, wygląda na to, że nie zostanie przedłużony.

Bartosz Jurkowski (obrońca): Fakt, że spośród piłkarzy Lechii ma za sobą największą ilość występów w I lidze - 265, może mu nie pomóc. Na wiosnę 34-latek nie pograł zbyt wiele z powodu kontuzji.

Jakub Kawa (obrońca): Bez szans na grę w ekstraklasie. Ale będzie miał szansę pokazać się w Młodej Ekstraklasie.

Marcin Pietrowski (pomocnik): Sprawa identyczna jak z Kawą. Obaj mają po 20 lat, a więc jeszcze sporo czasu, żeby wywalczyć sobie miejsce w I lidze. Młoda Ekstraklasa lub wypożyczenie do niższej ligi.

Robert Speichler (pomocnik): Podobnie jak Fechner był na huśtawce. Już miało go nie być w Lechii, ale został i miał widoki na grę w wyjściowym składzie. Potem znów wchodził tylko na końcówki. Jego atut do uderzenia z dystansu, ale trener stawia w środku na innych zawodników.

Marcin Szałęga (pomocnik): Gra regularnie, ale tylko w IV-ligowych rezerwach. Stracił już nadzieję na karierę w Lechii.

Adrian Fedoruk (napastnik): Pierwszy zimowy transfer Lechii. W sparingach grał nieźle i wydawało się, że będzie przynajmniej zawodnikiem wchodzącym z ławki. Nic z tego, na wiosnę nie zagrał ani minuty. Zostaje mu Młoda Ekstraklasa.