Zgierska łuczniczka celuje w olimpijski medal

- Medal olimpijski to moje marzenie. Jestem w dobrej formie, ale w tym sporcie nie można niczego zaplanować. Bardzo dużo zależy od szczęścia - mówi Justyna Mospinek, najlepsza polska łuczniczka
Łuczniczka UKS Piątki Zgierz zdobyła niedawno pierwszy w karierze złoty medal w drużynie na mistrzostwach Europy. Polski pokonały m.in. Wielką Brytanię, Grecję, a w finale rozgromiły Niemcy. Mospinek, uczestniczka olimpiady w Atenach w 2004 r., pojedzie także na igrzyska do Pekinu.

Damian Bąbol: Spodziewała się pani złotego medalu mistrzostw Europy?

Justyna Mospinek: Na pewno myślałam o tym przed turniejem we Francji. Nasza reprezentacja w ostatnim czasie zaczęła osiągać bardzo dobre wyniki. Ale tak naprawdę chyba mało kto spodziewał się, że zdobędziemy złoty medal.

Tak samo jak wysokich zwycięstw z Wielką Brytanią, Grecją i Niemcami.

- To prawda, bo na przykład wygrana z Niemkami różnicą 19 pkt była pogromem. W finałach łuczniczych imprez tak wysokie wyniki prawie nie padają. Tym bardziej to zwycięstwo cieszy.

Byłyście tak mocne czy rywalki tak słabe?

- Zastanawiałam się nad tym i nie wiem, jak to do końca jest. Może zawodniczkom innych krajów tak bardzo zależało na zwycięstwie, że spaliły się psychicznie? Chociaż trzeba przyznać, że to nasza drużyna świetnie się spisała. Do tego sprzyjało nam szczęście.

Słyszałem głosy, że mistrzostwo Europy dla Polski to głównie pani zasługa.

- (śmiech) Myślę, że nie. W drużynie są trzy zawodniczki i każda z nich ma taki sam wkład w zwycięstwo. Być może w niektórych pojedynkach zdobyłam najwięcej punktów, ale w spotkaniu finałowym z Niemkami już tak nie było.

Ma już pani medal mistrzostw Europy. Teraz czas na wygraną na olimpiadzie.

- Medal olimpijski to moje marzenie. Jestem w dobrej formie, ale w tym sporcie nie można niczego zaplanować. Bardzo dużo zależy od szczęścia. Na igrzyskach wystąpię po raz drugi i na pewno mam już pewne doświadczenie, ale w łucznictwie to niczego nie gwarantuje. Cieszy mnie tylko to, że w Pekinie będzie zmieniona kolejność startów. Najpierw wystąpię w drużynie, później indywidualnie. Myślę, że to lepszy układ.

Jak wygląda budowanie formy w łucznictwie? Wystarczy precyzja?

- Jeśli ktoś tak myśli, to jest w dużym błędzie. Precyzję trzeba ćwiczyć latami. Na pewno nikt nie nauczy się tego sportu w ciągu miesiąca.

Kiedy zdobywała pani z drużyną mistrzostwo Europy, w Zamościu Aleksandra Róg z Piątki Zgierz wygrała zawody Pucharu Polski. Region łódzki chyba nie musi się martwić o pani następczynię.

- Do tego czwarte miejsce zajęła Paulina Misztal. To są jedyne dwie juniorki w klubie i bardzo mnie cieszy, że osiągają takie sukcesy. Na pewno mają już podstawy, żeby w przyszłości wygrywać jeszcze większe zawody. Życzę im, by starczyło im wytrwałości w tym, co robią. I oczywiście złotych medali olimpijskich.

W jakich zawodach weźmie pani jeszcze udział przed igrzyskami?

- We wtorek 27 maja wezmę udział w zawodach pucharu świata w Turcji. Później wystąpię tam jeszcze raz i wyjeżdżam na igrzyska.

Na pewno słyszała pani o tym, co się dzieje w Chinach. Bojkot olimpiady to dobry pomysł?

- Uważam, że ludzie, którzy kilka lat temu wybierali Pekin na miejsce igrzysk, powinni zdawać sobie sprawę z konsekwencji. Myślę, że na protesty jest już zdecydowanie za późno. Trzeba było je organizować znacznie wcześniej. Zresztą sportu nie powinno się mieszać z polityką.

*Justyna Mospinek ma 25 lat. Cztery lata temu w Atenach była czternasta w starcie indywidualnym i zajęła piętnaste miejsce z drużyną