Sport.pl

Frans Hoek, trener bramkarzy reprezentacji Polski: Wiem co siedzi w głowie Lehmanna

- Niemcy mają wielki problem. Lehmann to rzeczywiście ich najlepszy bramkarz, ale przez cały sezon nie grał. Wykorzystamy tę słabość! - mówi ?Gazecie? Frans Hoek, trener bramkarzy reprezentacji Polski
Lehmann bramkarz ryzykowny. Niemcy mają problem

Frans Hoek jest jednym z najwybitniejszych na świecie trenerów bramkarzy. Wielu uważa go wręcz za geniusza tej specjalności, człowieka, który zrewolucjonizował szkolenie bramkarzy. Z kadrą Leo Beenhakkera współpracuje od października 2006 roku. Wcześniej przez osiem lat szkolił bramkarzy Ajaksu Amsterdam, gdzie jego wychowankiem był Edwin Van der Sar. Hoek pracował także Barcelonie, u boku Johana Cruyffa. Od 2003 roku był konsultantem UEFA ds. szkolenia bramkarzy. Wydane przez niego seria książek i szkoleniowych wideo stały się niemal bramkarską biblią dla trenerów na całym świecie.

Michał Pol i Michał Szadkowski: Zgadza się pan z teorią, że rywalizacja o miejsce w bramce musi się skończyć przed pierwszym meczem turnieju? Numer 1 musi wiedzieć, że jest numerem 1, bo inaczej będzie spięty, że każdy błąd pośle go na ławkę.

Frans Hoek: Zgadzam się, że w każdej drużynie musi być hierarchia, kto jest numerem 1, 2, 3. Pytanie tylko, kiedy dokonać wyboru. Trener Niemców Joachim Löw już w grudniu ogłosił, że w mistrzostwach Europy postawi na Jensa Lehmanna, a jego zastępcami będą Timo Hildebrand i Robert Enke. Uważam, że popełnił błąd. Takie decyzje trzeba maksymalnie przewlekać. Nawet po ogłoszeniu kadry z nominacją bramkarza lepiej zaczekać do dwóch-trzech dni przed meczem. W Hiszpanii bramkarz, jak i reszta składu dowiaduje się o tym, że zagra dopiero dwie godziny przed meczem. Bo trener chce mieć w formie wszystkich zawodników. Jeśli część z nich dzień przed meczem usłyszy, że nie zagra, rozluźnią się i stwierdzą, że mecz ich nie interesuje.

Lehmann niemal cały sezon przesiedział na ławce rezerwowych Arsenalu. Löw bronił go, tłumacząc, że ma wielkie doświadczenie, a bramkarze nie potrzebują cotygodniowego reżimu.

- Löw ma wielki problem. Lehmann to rzeczywiście najlepszy niemiecki bramkarz, tylko że przez cały sezon nie grał. Ale Niemcy to nie kraj jednego dobrego bramkarza jak Holandia, gdzie po za Edwinem van der Sarem nie ma nikogo. W Bundeslidze nieźle grali Robert Enke, Manuel Neuer, a Timo Hildebrand w Valencii. Löw jednak jeszcze w grudniu oznajmił, że numerem 1 będzie Lehmann. Teraz trochę nie ma wyboru i musi powtarzać, że doświadczenie bramkarza Arsenalu jest ważniejsze. Robi to przede wszystkim po to, żeby dodać pewności siebie Lehmannowi i samemu sobie.

Rozumiem Löwa. Trener musi podejmować decyzje. A jeśli je podejmie, musi ich bronić, bo inaczej stanie się niewiarygodny. Na pewno przemyślał wszystkie argumenty. Może kierował się tym, że Lehmann jak nikt zna swych obrońców ze wspólnej gry na ostatnim mundialu i w eliminacjach? Ale czy Löw jest pewien swojej decyzji? Na pewno nie. Czy ma wątpliwości? Mnóstwo. I powiem wam, my wykorzystamy tę słabość Löwa. Bo wiemy dokładnie, co siedzi w jego głowie. I w głowie Lehmanna też.

Skąd pan to wie?

- Żeby dobrze przygotować naszych bramkarzy, muszę też wiedzieć wszystko o piłkarzach z pola. Naszych i rywala. I oczywiście o ich bramkarzu. Muszę wiedzieć, jak grają kryjący obrońcy, co który piłkarz robi przy rzucie rożnym, a co przy wolnym na naszą bramkę.

W czasach pracy w Ajaksie Amsterdam i Barcelonie przychodził do mnie Jari Litmanen i pytał: "Frans, przy sytuacji jeden na jeden ich bramkarz idzie w lewo czy w prawo?". I ja musiałem to wiedzieć. Albo pamiętam, jak Barca grała z Atletico Madryt. Tam bronił Molina, świetny bramkarz, ale lubił wychodzić daleko przed bramkę. Więc mówię do Rivaldo: "Riva, jak dostaniesz piłkę na środku boiska, nie podnoś głowy, tylko od razu strzelaj na bramkę. Nawet jak nie trafisz, Molina się przestraszy i będzie się bał tak wychodzić, a my zyskamy parę metrów z przodu". Rivaldo posłuchał i, jak to on, oczywiście zdobył gola. Teraz tak samo obserwuję Niemców. Nie tylko Lehmanna, ale też np. jak Michael Ballack wykonuje stałe fragmenty gry.

Już nam cierpnie skóra na myśl, że Ballack ustawi piłkę do rzutu wolnego przed naszą bramką...

- Nie trzeba się bać! Świetnie bije rzuty wolne? To trzeba stawić temu czoła. Wiem, jak mu to utrudnić, ale nie powiem. Zobaczycie 8 czerwca. Ale powiem wam, że kiedy Ballack sunie na bramkę z piłką, trzeba blokować mu lewą nogę, bo potrafi nią piekielnie groźnie strzelić. Ale jeśli ma piłkę na prawej nodze, niech sobie strzela. W przypadku Lehmanna to nie tylko kwestia, jak on broni strzały. Ale i jak się ustawia, kiedy akcja idzie tędy, a jak kiedy tamtędy. Mnóstwo niuansów, które trzeba mądrze ogarnąć i wykorzystać. To jest szkoła Johanna Cruyffa. A przecież nie ma i nie było bystrzejszego faceta w futbolu.

Kadra Leo: Łobodziński wraca, Kuszczak z bólem na siłowni

Czytaj w poniedziałek w "Gazecie Sport" i na portalu Sport.pl

Czy Boruc jest wśród najlepszych na świecie?

Czym Kuszczak różni się od van der Sara?

Dlaczego Fabiański to nie polski bramkarz?