Sport.pl

Roland Garros: Agnieszka Radwańska wygrała z Alize Cornet!

Agnieszka Radwańska po świetnym meczu III rundy pokonała wielką nadzieję francuskiego tenisa Alize Cornet 6:4, 6:4 i i tak jak Wojciech Fibak 26 lat temu awansowała do 1/8 finału Rolanda Garrosa! - pisze z Paryża specjalny wysłannik Sport.pl Jakub Ciastoń
Cornet o meczu z Radwańską: Agnieszka gra piękny tenis

Co będzie w niedzielę? - pytaliśmy po meczu trenera Roberta Radwańskiego. - Ale w którą niedzielę? - zawadiacko uśmiechnął się ojciec najlepszej polskiej tenisistki, dając do zrozumienia, że Polka nie powiedziała jeszcze w Paryżu ostatniego słowa.

Pojedynek z Cornet (WTA 20), 18-letnią wschodzącą gwiazdą francuskiego tenisa, był fantastycznym widowiskiem. Zaczęło się źle dla Radwańskiej, bo rywalka szybko odskoczyła na 4:1, posyłając piorunujące piłki po rogach i wzdłuż linii. Agnieszka wyglądała na nieco zdenerwowaną, popełniała sporo błędów. - Na początku faktycznie mi nie szło. Spodziewałam się po Alizé trochę innej gry, ale potem się przestawiłam i złapałam wiatr w żagle - opowiadała potem Radwańska (WTA 15).

Polka po raz pierwszy w karierze awansowała do najlepszej szesnastki w Paryżu. Jednak w Wielkim Szlemie tak daleko zaszła już trzykrotnie - była w jednej ósmej finału Wimbledonu (2006) i US Open (2007) oraz w ćwierćfinale Australian Open (2008). Ostatnim Polakiem, który przeszedł w Paryżu przez 3. rundę, był 26 lat temu Wojciech Fibak.

Cornet miała sprzymierzeńca w publiczności, bo kort im. Suzanne Lenglen, gdzie tego dnia grał też m.in. Rafael Nadal i Serena Williams (sensacyjnie przegrała ze Słowenką Katariną Srebotnik), zapełnił się 10 tys. głośno ją dopingujących rodaków. Okrzyki "Allez Alizé!" na niewiele się zdały, bo Polka już nie po raz pierwszy pokazała, że ma nerwy z najtwardszej stali. - Publiczność doceniała ładne akcje. Przed meczem trochę obawialiśmy się, jak zachowają się Francuzi, ale jestem pod wrażeniem - mówił Radwański.

Kibice docenili po prostu klasę Polki, która od stanu 1:4 wygrała sześć kolejnych gemów! 18-letnia Cornet ożywiła się nieco dopiero na początku drugiego seta, gdy przełamała serwis Radwańskiej. - Po pierwszym secie nie miałem jednak wątpliwości, że jest do ogrania w dwóch setach - komentował trener.

Tak właśnie się stało, choć u nielicznych polskich fanów krzyczących z determinacją "Dawaj, Agnieszka!" drugi set mógł wywołać palpitację serca. Radwańska prowadziła już 4:2, potem 5:3 i dwie piłki dzieliły ją od zwycięstwa, ale wojownicza Alizé walczyła do końca. Ostatecznie Radwańska wygrała drugiego seta 6:4 i zebrała gromkie brawa od znawców tenisa.

- Agnieszka pokonała bardzo dobrą tenisistkę. W turnieju nie było już wyżej rozstawionej reprezentantki gospodarzy. Ten mecz trzeba było zagrać odważnie. I to był klucz do zwycięstwa. Cornet dobrze serwowała i świetnie uderzała z forhendu, ale gdy tylko Agnieszka przyspieszała i zmieniała rytm, Francuzka się gubiła. Ona gra cały czas z pełną siłą. Okazuje się, że w tenisie nie do końca o to chodzi - mówił Radwański, który jedynie do zawodzącego często serwisu córki miał krytyczne uwagi.

Dzień przed meczem dziennikarze "L'Equipe" zapewniali, że pojedynek Radwańskiej z Cornet odbędzie się na centralnym korcie im. Phillipe'a Chatriera, ale organizatorzy zdecydowali inaczej. Spekulowano później, że to Cornet prosiła o inny kort, bo lepiej się tam czuje. - Nie miało to znaczenia. Towarzystwo i tak było doborowe - uśmiechał się trener. Zasmucił się tylko raz, gdy dowiedział się, że tak widowiskowego meczu nie można było obejrzeć w Polsce. Eurosport pokazywał w tym czasie kolarski wyścig Giro d'Italia. - Brawo! - rzucił kwaśno. Z polskiego oddziału Eurosportu wiemy jednak, że wina leży po stronie... Francuzów. Taką decyzję podjęła centrala stacji w Paryżu.

- Agnieszka gra piękny tenis, jest niesamowita, jeśli chodzi o przewidywanie wydarzeń na kocie. Świetnie czytała moją grę i dobrze się ruszała. Ale ze swojej gry też jestem zadowolona. To był dobry mecz - powiedziała na konferencji Cornet. Po raz pierwszy od 1996 r. do jednej ósmej finału nie awansowała żadna Francuzka.

Za awans do szesnastki Agnieszka otrzyma 140 pkt do rankingu WTA i 66,2 tys. euro. Teraz czeka ją bój o ćwierćfinał. Radwańska zagra w niedzielę z Serbką Jeleną Janković lub Słowaczką Dominiką Cibulkovą, których mecz został w piątek przerwany przy stanie 7:5, 4:2 z powodu zapadających ciemności. Janković to trzecia rakieta świata, jedna z głównych faworytek do zwycięstwa we French Open.

- Oczywiście lepsza byłaby Cibulkova, bo to rówieśniczka Agnieszki i znamy się jak łyse konie - mówił trener. Cibulkova przegrała w tym roku z Radwańską w ćwierćfinale w katarskiej Dausze. Mecz był zacięty, ale Polka wydarła Słowaczce zwycięstwo.

- Ale Janković też dobrze znamy. Agnieszka grała z nią niedawno podczas spotkania Polski z Serbią w Pucharze Federacji. Przegrała minimalnie. Miała w tym meczu meczbola - dodaje Radwański. - Obie są groźne. To, że jedna jest trzecia na świecie, nie ma znaczenia - skomentowała Radwańska, która wymęczona meczem deblowym (przerwano go z powodu ciemności) dopiero przed 22 pojawiła się w biurze prasowym.

Agnieszka nieraz pokazała już, że wielkich gwiazd się nie boi. Pokonała w Nowym Jorku Szarapową, Martinę Hingis w Miami czy też Swietłanę Kuzniecową w Melbourne. Dlaczego w Paryżu nie miałaby przyjść kolej na Janković (o ile wygra ze Słowaczką)?

W Paryżu nie ma już sióstr Williams. Wieczorem w III rundzie odpadła też Venus, którą pokonała Włoszka Flavia Pennetta.

Alize Cornet: Radwańska lubi się bawić w kotka i myszkę

Radwańska kontra cała Francja

Szósty dzień na kortach Rolanda Garrosa