Sport.pl

Roland Garros: Radwańska na środkach przeciwbólowych przegrała z Janković

Trzeba było trzeciej rakiety świata Jeleny Janković, by zatrzymać w Paryżu Agnieszkę Radwańską. Grając z kontuzją przedramienia, na środkach przeciwbólowych, Polka przegrała z Serbką w 1/8 finału French Open 3:6, 6:7 (3-7).
A. Radwańska (14.) - J. Janković (3.)3:6, 6:7 (3)
Zobacz: Zdjęcia z niesamowitego meczu Radwańska-Janković

Radwańska: jestem już zmęczona

Janković faworytką mediów

O tym, że Radwańską boli prawe przedramię wiedzieliśmy już dzień przed meczem. Agnieszka nie była nawet w stanie normalnie trenować - zeszła z kortu z grymasem bólu na twarzy. - Jeśli nie przejdzie, może nie dograć meczu z Janković do końca - mówiła w sobotę ze smutną miną Ula Radwańska, 17-letnia siostra Agnieszki. W Polsce nikt nie wiedział o urazie, bo tenisistka sama prosiła, by nie robić z tego powodu zamieszania i poczekać.

Gdy najlepsza polska tenisistka wyszła w niedzielę na kort centralny im. Philippa Chatriera (po raz ostatni w Paryżu na tym korcie grała Magdalena Grzybowska z Anke Huber w 2000 r.), kibice zobaczyli na jej przedramieniu ogromny opatrunek. Z daleka wyglądał tak, jakby Radwańska miała na ręku gips.

- Too much tennis - kwaśno odpowiedziała potem Radwańska na pytanie jednego z amerykańskich dziennikarzy, co się stało z jej ręką. - Niestety w piątek nadwyrężyłam sobie mięsień. Tego dnia spędziłam na korcie w sumie pięć godzin. Grałam singlowy mecz z Alize Cornet, a potem trudne spotkanie deblowe, które trwało ponad dwie godziny, a i tak nie zostało dokończone, bo zaczęło się ściemniać. W sobotę ból nie przeszedł. Bolało mnie nie tylko jak grałam w tenisa, ale także przy otwieraniu drzwi i myciu zębów - opowiadała po meczu z ć Radwańska. - Myślę, że przez uraz grałam na 70-80 procent swoich możliwości. Największy problem miałam przy wolejach, w ogóle nie mogłam ułożyć do nich ręki. Nie chcę jednak zwalać winy za porażkę na kontuzję. Jelena też miała problemy zdrowotne i opatrunek - dodała Radwańska, która od soboty była na środkach przeciwbólowych.

Wielka pogoń Radwańskiej

Jak na kontuzjowaną tenisistkę, Radwańska zagrała jednak z trzecią rakietą świata bardzo dobry mecz. Pierwszy set uciekł wprawdzie dość szybko (3:6), bo Polka miała problemy z serwisem, ale w drugim zrobiło się przednie widowisko. Serbka, która jest uważana za jedną z głównych faworytek do zwycięstwa w Paryżu, prowadziła już 5:1, gdy Radwańska przypuściła tak potężny atak, ze zatrzymała się dopiero na prowadzeniu 6:5! Wygrała pięć kolejnych gemów! Ponad 10 tys. widzów oklaskiwało popisowe akcje Polki, która potrafiła wbić Serbkę w ziemię pięknymi zagraniami wzdłuż linii, ale też ośmieszyć precyzyjnymi lobami, gdy Janković nierozważnie ruszyła do siatki. To był kawałek fantastycznego tenisa, ale niestety bez happy endu dla Radwańskiej. W tie-breaku Janković zacisnęła zęby i zagrała jak na trzecią rakietę globu przystało - odważnie, pewnie i dokładnie. Radwańską i Janković żegnały potężne brawa francuskich kibiców.

- Szkoda. Ten mecz był do wygrania, bo w drugim secie Serbka miała kłopoty. Zaczęła ciężko oddychać. To była tylko kwestia czasu, kiedy Isia załapie się na grę. Te kilka gemów zagrała fantastycznie. Szczerze mówiąc, myślałem, że wygra tego seta. Niestety, kilka ważnych piłek w końcówce było dla rywalki. Agnieszka nie miała też szczęścia. Przy stanie 6:5 dla Isi, Janković pękł naciąg w rakiecie. Powinna przegrać tę piłkę, ale wygrała, bo wyszedł jej fartowny dropszot. Chwilę później był minimalny aut. Zamiast 30:0 dla Agnieszki, zrobiło się 0:30. Szczęścia trochę więc zabrakło - mówił po meczu Robert Radwański, ojciec i trener Agnieszki.

Janković chwali, dziesiątka coraz bliżej

- Agnieszka to mistrzyni defensywy. Zawsze trudno się przeciwko niej gra. Jej powrót od stanu 1:5 do 6:5 był niesamowity. Pokazała, że ma silny charakter i się nie załamuje. Należą jej się wielkie brawa - powiedziała na konferencji prasowej po meczu Janković. 23-letnia Serbka, która tenisowej sztuki uczyła się w USA w słynnej akademii Nicka Bolletteriego, też grała z opatrunkiem na przedramieniu. I też podkreślała, że przeszkadzał jej w grze. - Ból promieniuje od przedramienia aż do barku, co przeszkadzało mi szczególnie przy serwisie - zaznaczyła Serbka, której trenerem od przygotowania fizycznego jest Pat Etcheberry. W przeszłości współpracował m.in. z Petem Samprasem, Andre Agassim, Jimem Courierem i Justine Henin.

- Agnieszka grała dobrze, ale mecz zrobił się zacięty, bo niepotrzebnie wypuściłam prowadzenie w II secie. Mam pretensje do siebie, że nie skończyłam tego wcześniej - podkreśliła Janković. O półfinał Serbka zagra z największą sensacją turnieju, czyli 132. w światowym rankingu Hiszpanką Carlą Suarez Navarro, która pokonała po drodze m.in. Amelie Mauresmo i Flavię Pennettę.

Radwańscy już w poniedziałek przylatują do Krakowa, gdzie zamierzają naładować akumulatory przez kilka dni, a potem ruszają do Anglii, na trawę. - Nie analizowaliśmy jeszcze, na które miejsce Agnieszka może awansować w rankingu. Wszystko zależy od tego jak zagrają w Paryżu inne dziewczyny. Ale minimalnie możemy zbliżyć się do pierwszej dziesiątki na świecie - zaznaczył trener Radwański.

Radwańska: ręce opadają

Radwańska podbija Francję niczym Fibak

Blog z Roland Garros