Sport.pl

Lehmann narzeka, Borucowi wszystko jedno

Jens Lehmann: Piłki na Euro to koszmar bramkarza. Rotują tak, że ciężko przewidzieć, gdzie polecą. Artur Boruc: A co za różnica? Jak coś leci na bramkę, to trzeba bronić i już.
Remis z Danią. Niemcy się nie przestraszyli

Leo: Dziękuje publiczności za Rogera

Bramkarz reprezentacji Niemiec Jens Lehmann, który wpuścił we wtorek dwa gole w meczu z Białorusią, a w sobotę jednego z Serbią, ostro skrytykował piłki Adidasa "Europass" wyprodukowane specjalnie na Euro 2008. Stwierdził, że są kompletnie nieprzewidywalne dla bramkarza i szalenie trudno się do nich przyzwyczaić w krótkim czasie. - Rotuje o wiele bardziej niż piłka z ostatnich mistrzostw świata. Wielokrotnie mnie zaskakiwała, np. zmieniając trajektorię lotu. Czasami próbowałem ją łapać, a piłka zaczynała się unosić. Zwłaszcza bramkarzom z Wysp ciężko się przestawić, bo w Premier League gramy kompletnie innymi piłkami firmy Nike - stwierdził były bramkarz Arsenalu.

Nie on jeden. Na "Europass" narzeka też rezerwowy bramkarz Włochów Marco Amelia. - Zmienia kierunki. Zamiast łapać, lepiej ją wybijać. Inaczej możesz popełnić wielki błąd - stwierdził w wywiadzie dla "La Repubblica".

Potwierdza to też kolega Lehmanna z Arsenalu Łukasz Fabiański. - Piłka rzeczywiście nie należy do przyjemnych. Przy strzale z krótkiego dystansu jeszcze nie wariuje, ale kiedy odległość się zwiększa albo przy dośrodkowaniach trzeba cierpliwie wyczekać do końca, bo trajektoria jest nie do przewidzenia. Potrafi kilka razy zmienić tor lotu. Jeszcze nie spotkałem bramkarza, któremu nowa piłka kleiłaby się do rękawic, kiedy pada deszcz - opowiada Fabiański.

Na szczęście reprezentacja Polski już od kilku zgrupowań trenuje nowymi piłkami, więc Fabiański zdążył je poznać i oswoić się. - A Niemcy najwyraźniej dostali je dopiero teraz. Pamiętam, że pytałem Jensa, co sądzi o nowej piłce, po jego powrocie z jakiegoś meczu towarzyskiego. Stwierdził, że jeszcze nie miał jej w ręku - mówi polski bramkarz "Kanonierów".

Fabiański: Te piłki nie nalezą do przyjemnych


Trener bramkarzy reprezentacji Polski Frans Hoek uśmiecha się na to pod nosem. - Jeśli Lehmann publicznie narzeka na piłki, to dla nas bardzo dobrze. To oznaka jego niepewności. Szuka w ten sposób alibi dla samego siebie, że nie jest w optymalnej formie. Gdyby czuł się pewny, nic by mu nie przeszkadzało. Zróbcie test i zapytajcie o nowe piłki Boruca - poradził Holender.

Artur Boruc: - A co za różnica? Jak coś leci na bramkę, trzeba bronić i już. Piłki są inne niż te, którymi gramy na Wyspach. Mają te swoje łatki, przez które wydaje się, że piłka rotuje jeszcze bardziej niż w rzeczywistości. Ale jest dość czasu, żeby każdy się przyzwyczaił - odpowiada golkiper Celticu Glasgow.

- Dobrze znać wątpliwości Lehmanna. Kolekcjonujemy te wszystkie informacje i postaramy się je wykorzystać. Oczywiście znamy parametry nowej piłki i to, jak się zachowuje w jakich warunkach. Wszystkie niuanse są ważne. Pamiętam, jak kiedyś PSV grał o Puchar Interkontynentalny w Tokio. W ostatniej akcji Hans van Breukelen minął się z piłką przy dośrodkowaniu i rywale wyrównali na 2:2. Tłumaczył później, że piłka leciała szybciej niż zwykle, niż się spodziewał. I kiedy rok później nasz Ajax grał w tym samym finale, już wiedzieliśmy, że w Tokio musi być inne powietrze niż w Europie, mniej gęste. W Austrii mamy już rozpracowane oba stadiony, na których będziemy grali. Każdy jest inny. W Klagenfurcie wąski i ciasny, w Wiedniu szeroki z bieżnią lekkoatletyczną. Na każdym piłka będzie się zachowywać inaczej.



Wideo: Niemcy pewni zwycięstwa z Polską. 5:0 albo 6:0