Sport.pl

Oficjalny trening otwarty, ale bez siedmiu najlepszych

Zgodnie z zaleceniami UEFA każdy finalista Euro musi mieć otwarty przynajmniej jeden cały trening. We wtorek rano na boisko w Bad Waltersdorf nie przyjechało siedmiu graczy, z których szóstka wystąpi z Niemcami.
Żurawski: Chcemy wygrać turniej

Brakowało Ebiego Smolarka, Mariusza Jopa, Jacka Krzynówka, Dariusza Dudki, Jacka Bąka, Mariusza Lewandowskiego i Marcina Wasilewskiego. Zostali w hotelu, gdzie - jak wyjaśnił menedżer kadry Jan de Zeeuw - w siłowni wciąż trwa "indywidualizacja" treningów. Czyli jeden ćwiczył górne partie mięśni, inny dolne, kolejny jeździł na stacjonarnym rowerze, paru odpoczywało.

Najważniejsze, że zdrowi są już Michał Żewłakow i Jakub Błaszczykowski - w piekielnym słońcu przez ponad godzinę uganiali się za piłką. Iskrzyło podczas gry na maleńkie bramki. W pewnym momencie Żewłakow tak władował się wślizgiem z Łukasza Gargułę, że... tego samego oczekujemy podczas starć obrońcy Olympiakosu z Miroslavem Klose i Lukasem Podolskim.

Po zajęciach, na wszelki wypadek, Żewłakow przyłożył lód do mięśnia uda prawej nogi. Z lodem - ale na kolanie - można było zobaczyć podczas zajęć także Artura Boruca, który narzekał na przeciążenie i tylko patrzył jak litry potu wylewają bramkarz numer dwa czyli Łukasz Fabiański i numer trzy kadry - Tomasz Kuszczak. Trener bramkarzy Frans Hoek nie oszczędzał zawodników Manchesteru United i Arsenalu. Cierpieli bardzo biegając z linii brakowej na jedenasty metr i z powrotem tak, by złapać precyzyjnie kopaną przez Hoeka piłkę.

Zajęcia pokazał na żywo Polsat Sport, a przynajmniej przez pierwsze pół godziny nad głowami piłkarzy krążył helikopter. Nie okazał się przypadkowym - wynajęła go stacja TVN, która filmowała kadrę z powietrza.

Zdenerwowało to Beenhakkera - jego zdaniem hałasująca, wisząca nad głową piłkarzy maszyna dezorganizowała zajęcia. - Poprosiłem znajomego Austriaka, żeby pojechał do domu po bazookę. Przyjechał, pokazał sprzęt i helikopter wreszcie odleciał - wyjaśnił de Zeeuw.

Leo odetchnął i zaangażował się w trening, po który piłkarze porozmawiali przez kwadrans z dziennikarzami i wrócili do hotelu. Ośrodek der Steierhof jest oddalony od boiska nie więcej niż o kilometr. Zawodnicy przyjeżdżają nań autokarem.

- Zastanawialiśmy się nad wariantem z Donaueschingen czyli rowerami - mówił Beenhakker. - Z dojazdem na trening nie byłoby problemu, mamy z górki. Ale z powrotem paru mogłoby zaginąć w akcji. Niepotrzebne ryzyko.

Mecz z Niemcami w niedzielę o 20.45 w Klagenfurcie.

"Nie myślę o Niemcach. Od tego można zwariować"

Mistrzostwa Europy w BetClick.com. Darmowa rejestracja, oferta bez ryzyka.
Sprawdź szczegóły tutaj - reklama