Sport.pl

Euro 2008. Przed meczem z Niemcami Leo zrobił wszystko, czas na piłkarzy

Drużyna Leo Beenhakkera osiągnęła dotąd tyle, co zespoły Jerzego Engela i Pawła Janasa, czyli awansowała do wielkiej imprezy. Czy w większości z tymi samymi piłkarzami co na ostatnim mundialu stać ją na więcej?
"Jak nie z tym trenerem, to już nigdy i z żadnym nic nie zdobędziemy" - powiedzieli sobie piłkarze po pierwszych zgrupowaniach z Beenhakkerem. Teraz realizują plan, którego minimum jest awans do ósemki najlepszych drużyn Europy. To ma być różnica w porównaniu z tym, co było na ostatnich dwóch mundialach.

Dwie potyczki z Niemcami - Z czuba.tv

Skład i my znamy

Boruc - Wasilewski, Bąk, Żewłakow, Golański - Błaszczykowski, Lewandowski, Dudka, Smolarek - Krzynówek - Żurawski. Tak ma wyglądać jedenastka na niedzielny mecz z Niemcami. Sześciu z nich grało z Niemcami dwa lata temu na MŚ. Lewandowski i Dudka weszli z ławki rezerwowych, brakowało Wasilewskiego, Golańskiego i Błaszczykowskiego. By myśleć o awansie, Polska musiała wygrać, ale nie stworzyła żadnej groźnej sytuacji, tracąc gola w doliczonym czasie. Piłkarze Janasa nie umieli walczyć z Niemcami. Mentalnie nie byli gotowi na zwycięstwo.

Czy w niedzielę może być inaczej? Może. Nawet jeśli za Niemcami stoją umiejętności.

Atmosfera jest świetna. Nie widać w ogóle napięcia i stresu. Beenhakker sprawił, że Polacy nie przegrają meczu przed jego początkiem. Na mundialach tylko robili dobrą minę do złej gry. Wewnątrz byli rozbici tuż po ogłoszeniu kadry. U Engela nie mogli pogodzić się z wyrzuceniem Iwana, u Janasa - z zostawieniem w Polsce Frankowskiego, Kłosa, Rząsy i Dudka. Janas ogłosił skład, nie wtajemniczając w szczegóły nawet asystentów!

Beenhakker takiego błędu nie popełnił, choć nie zabrał do Austrii Arkadiusza Radomskiego. Pozwolił sobie na to, bo pomocnik Austrii Wiedeń przez rok leczył kontuzję. Nim jednak podał nazwiska 25 zawodników, jego asystenci poinformowali pominiętych osobiście. - Wiedzieliśmy, że Leo nie jest umoczony w żadne układy, a w powołaniach nie ma drugiego dna - wyjaśnił Jacek Bąk w wywiadzie dla Futbol.pl.

Boniek wypowiedział Niemcom wojnę

Filozofia Leo

Od początku pracy w Polsce Holender uczył piłkarzy swojej wizji futbolu. I zadziwiał.

Po raz pierwszy - po porażce 1:3 z Finlandią w Bydgoszczy na początku drogi do Euro. Na spotkanie z dziennikarzami przyszedł z czołem podniesionym do góry, porażkę wziął na siebie, nie szukał winnych wśród piłkarzy. Paweł Janas dzień po klęsce z Ekwadorem na mundialu na konferencję wysłał kucharza.

Na mecz z Serbami Beenhakker wymienił pół drużyny, a przed wejściem do autokaru powiedział: "Kto nie wierzy w awans, niech nie wsiada. Ja wierzę". I usiadł na przednim siedzeniu.

Miał dar przekonywania w przekazywaniu piłkarskich oczywistości. Powoli wprowadzał w życie swoją filozofię gry: jak najdłużej utrzymywać się przy piłce, nie dawać grać przeciwnikowi. To był futbol na "tak", o którym tyle mówił Engel. Ale u niego efekt był taki, że taktyka z Koreą Południową w 2002 r. oznaczała wykopy Jerzego Dudka na głowę Radosława Kałużnego, który miał dogrywać do napastników. Janasowi nie przyszło nawet na myśl, by grać inaczej niż z kontry.

Leo: Niemcy są dobrzy, ale my nie jesteśmy bez szans

Przełomowy Kazachstan

Jesienią 2005 roku w dalekiej Ałma Acie nie minęło pół godziny meczu z Kazachstanem, a Leo... zdjął z boiska Mariusza Lewandowskiego. Piłkarz wściekł się i użył mocnych słów. W drodze powrotnej nastąpiło pojednanie.

Beenhakker zadziwił znowu. Cztery dni później wystawił Lewandowskiego w meczu z Portugalią. Inny trener nie spojrzałby nawet na piłkarza, który go sklął.

W Kazachstanie poznaliśmy jeszcze drugiego lidera kadry - Ebi Smolarek. Na początku selekcjoner nie był do niego przekonany. Pamiętał go jako utalentowanego młodzieńca z Feyenoordu, a nie znał jako dojrzałego piłkarza Borussii Dortmund. Ebi strzelił zwycięskiego gola z Kazachami, choć zagrał tylko dlatego, że Jacek Krzynówek leczył kontuzję. Cztery dni później przyszedł mecz z Portugalią, dwa piękne gole Ebiego. Tak narodziła się drużyna Leo.

- Przestaliśmy się bać grać w piłkę, atakować, próbować narzucić rywalom swój styl. No i jeszcze coś: jak Leo coś mówi, to zawodnik mu wierzy - tłumaczy metamorfozę Smolarek. I dodaje jedno słowo, którym Beenhakker różni się od innych trenerów: "charyzma".

Selekcjoner wpaja piłkarzom, że mecz z Niemcami to żaden rewanż, zabrania im myśleć o podtekstach narodowych, o przeszłości. Każe cieszyć się futbolem i nie bać się odpowiedzialności.

Mankament Polaków? Stałe fragmenty gry

Nowe pozycje

Holender z reguły nie mylił się, ustawiając zawodników na nietypowych dla nich pozycjach. Tak było z przesunięciem Dudki z obrony do pomocy, Smolarka z ataku na skrzydło, Krzynówka ze skrzydła na pozycję za napastnikiem. Dudka wykreował się na cenionego defensywnego pomocnika, chce go kupić Lazio. Skrzydłowy Smolarek został najlepszym strzelcem zespołu w eliminacjach. A Krzynówek, grając za napastnikiem, strzelił trzy gole w kwalifikacjach.

O wypromowaniu zawodników z polskiej ligi wspomnieć warto o tyle, że Kokoszka, Pazdan czy Zahorski mogą być fundamentami kadry w kolejnych eliminacjach albo podczas Euro 2012. Leo odkrył ich już po awansie do Euro. Czyli w czasie, gdy Engel selekcję zakończył.

Od Janasa Beenhakker tym różni się tym, że dla dobra drużyny poświęcił swojego ulubieńca Radosława Matusiaka. Powoływał go za zasługi, nawet gdy ten nie grał w klubie albo był bez formy. Na koniec nie zabrał na Euro, bo był za słaby. Janas wziął na mundial będących bez formy Milę i Kosowskiego. Obaj byli tam statystami.

Kadra Beenhakkera umie nie przegrywać z lepszymi od siebie w meczach o punkty. - Na wielkiej imprezie gra się z rywalami klasy Anglii. W eliminacjach zdobyliśmy z nimi zero punktów - mówił po porażce w Dortmundzie Michał Żewłakow. Po meczach z Ekwadorem i Niemcami Polska miała zero punktów i mogła wracać do kraju.

Z Niemcami zagra więc prawie taka sama drużyna jak dwa lata temu na MŚ. "Prawie" czyni jednak różnicę. Leo Beenhakker również.

- Niedzielny mecz pokaże, czy naprawdę jesteśmy lepsi niż dwa lata temu - stwierdził kapitan Maciej Żurawski.

Żurawski: Chcemy grać światową piłkę