Sport.pl

Europa i UEFA: Polskie brukowce psują święto futbolu

Europa jest oburzona prowokacjami polskich brukowców. Okładki "Super Expressu" i "Faktu" skrytykowała nawet UEFA, a Leo Beenhakker w imieniu drużyny przeprosił rywali za "chore publikacje".
Beenhakker: W imieniu piłkarzy przepraszamy Niemców

Norweski sędzia fatum dla Nimców?

Od czwartku rano z większości portali dzienników internetowych Europy, nawet tych wyłącznie sportowych, zniknęły informacje o przygotowaniach reprezentacji do Euro 2008. Wszędzie biły w oczy przedruki okładek "Super Expressu" i "Faktu". Pierwszy zamieścił zdjęcie Beenhakkera trzymającego w dłoniach odcięte, okrwawione, realistycznie spreparowane jako fotomontaż głowy niemieckiego trenera Joachima Loewa i kapitana rywali Michaela Ballacka. Artykuł wzywał w tytule: "Leo, daj nam ich głowy". "Fakt" był łagodniejszy. Wzywał tylko, by Leo "powtórzył Grunwald!", oraz żeby "dokopał trabantom!".

Beenhakker jeszcze w środę skrytykował brukowce, nazywając je w rozmowie z dziennikarzem niemieckiej agencji SID "gównem". - Widać, że wśród nas żyją chorzy ludzie - powiedział. A czwartkową konferencję prasową rozpoczął od przeproszenia w imieniu własnym i kadrowiczów wszystkich dotkniętych Niemców.

- Dystansujemy się od tego. Wiem, że takie mecze wzbudzają wielkie emocje. Ale my na zgrupowaniach w Donaueschingen i Bad Waltersdorf koncentrujemy się na futbolu. Chłopcy tę gazetę widzieli, ale nie rozmawialiśmy o niej - powiedział. Jacek Krzynówek dodał, że sięganie przed meczem po historię sprzed 600 lat jest głupie i go nie interesuje.

Leo Beenhakker przeprasza Niemców!


Po południu oświadczenie wydała UEFA, krytykując brukowce. - Te publikacje są wyjątkowo pozbawione smaku i pozostają w absolutnej sprzeczności z ideałami, które wyznaje i stara się propagować UEFA. Przykre, że w przededniu rozpoczęcia wielkiego święta futbolu zostaje on zepchnięty na bok - stwierdził rzecznik UEFA Robert Faulkner.

Szef komisji sportu w niemieckim parlamencie (Bundestag) Peter Danckert określił fotomontaże międzynarodowym skandalem. - Są haniebne. Mam nadzieję, że ta prowokacja spotka się z reakcją polskiego rządu - stwierdził.

Zareagował ambasador Polski w Niemczech Marek Prawda, który określił publikacje jako "idiotyzm". - Wyjątkowo głupie jest to, że owe nieodpowiedzialne publikacje ukazały się w momencie, gdy za chwilę dojdzie do bezpośredniego kontaktu polskich i niemieckich kibiców. Mam nadzieję, że obie strony mądrze je zignorują - powiedział w rozmowie z "Die Welt".

"Der Spiegel" napisał, że podobne prowokacje w polskich mediach to nic nowego, i przypomniał dwie okładki "Wprost". Na jednej Erica Steinbach w mundurze SS siedzi okrakiem na kanclerzu Gerhardzie Schröderze, na drugiej bracia Kaczyńscy ssą obfite piersi kanclerz Angeli Merkel. "Spiegel" nie bez ironii zauważa, że wydawcą "Faktu", który przypomina Niemcom o klęsce pod Grunwaldem (ukazując Ballacka w hitlerowskim hełmie, któremu ścina głowę trener Polaków), jest niemiecka firma Axel Springer, czyli ta sama, która wydaje niemiecki brukowiec "Bild" specjalizujący się w podobnych okładkach. "Bild" nazwał tymczasem polskie okładki "skandalem przez mistrzostwami Europy, od którego wszystko przewraca się w żołądku". Stateczny "Frankfurter Allgemeine Zeitung" wypomniał Polakom nieścisłość historyczną: "w 1410 roku pod Grunwaldem po stronie Polaków nie było Holendrów. Dziś Beenhakker odmawia zabawy w równie idiotyczne prowokacje".

Wcześniej małą burzę w Polsce wywołała reklama zakładów bukmacherskich. Złodzieje podprowadzają w niej samochód niemieckim kibicom jadącym na mecz z Polską, zgodnie z od dawna zakorzenionym u zachodnich sąsiadów sloganem: "Odwiedź Polskę, twój samochód już tam jest!".

Podolski dla Sport.pl: Niech z grupy wyjdzie Polska i Niemcy!