Lewandowski: Nie jestem brutalem, ale...

- Ballack mnie w nocy nie straszy. Nie mam sennych koszmarów. Jestem dziwnie spokojny - mówi przed niedzielnym meczem z Niemcami Mariusz Lewandowski.
Podolski: Nikt z Polski się o mnie nie bił

Uwaga! Klose w szczytowej formie

Mecz z Niemcami. Najważniejszy w życiu?

Mariusz Lewandowski: Jeśli wygramy. Ale może być i tak, że najgorszy. Nie mam jednak zamiaru wywoływać w sobie lęku przed tym, co się stanie. Jesteśmy świadomi, o co gramy, ale też wiemy, że jeśli wyjdziemy na boisko sparaliżowani, to zdarzy się najgorsze. Luz pozwoli nam wydobyć z siebie maksimum. A z Niemcami trzeba zagrać fenomenalnie.

Lewandowski nie będzie barankiem!


Czyli śpi pan na razie dobrze?

- I w nocy, i nawet w dzień ucinam sobie drzemkę. Koszmarów nie mam, Ballack mnie w nocy nie straszy. Leo Beenhakker wnosi do drużyny spokój, to go odróżnia od innych trenerów. I na nas ten jego spokój spływa. Nikt w panice nie dokonuje rzeczy wielkich. A trzeba ich dokonać, by przełamywanie barier nie skończyło się na pierwszym awansie na Euro. Chcemy pierwszego zwycięstwa nad Niemcami. Ale dziś są jeszcze żarty i kawały, a czas na koncentrację - 24 godziny przed grą.

Może to dobrze grać z nimi pierwszy mecz na Euro, bo niemiecki czołg na wielkich turniejach zwykle się rozpędza.

- Tak. To dobrze. Choć przecież nie wyjdziemy na boisko, licząc, że Niemcy zagrają słabiej. Bo co, jeśli zagrają znakomicie?

Ballack, Frings - robią na panu wrażenie te nazwiska? Pierwszy jest ponoć w formie życiowej.

- Oni mają swoje nazwiska, a my swoje. Nie mamy zamiaru traktować Ballacka szczególnie. Nie będzie indywidualnego krycia. Szczególnie będziemy traktowali każdego Niemca, który będzie miał piłkę. Ballack i Frings grają w mojej strefie boiska, a ja nogi nie odstawię na pewno. Choć nigdy nie byłem brutalem.

Mówią o panu lider drużyny, mówią, że może pan być odkryciem mistrzostw.

- Miło. Na pewno moja rola w kadrze Beenhakkera się zmieniła. Gram stabilnie, czuję odpowiedzialność, nie jestem na drugim planie. Lata doświadczeń w dobrej lidze, w Lidze Mistrzów, dały mi dużo pewności, wiary w siebie. Tej wiary trzeba będzie w niedzielę. Ale odkryciem mistrzostw ma być Polska, a nie Lewandowski. Wyróżnienia indywidualne nie liczą się w piłce.

Jak reagujecie na wojnę psychologiczną przed meczem?

- Ja się tym nie zajmuję. Wygra ten, kto będzie lepszy, a nie ten, kto będzie prowokował. Na boisku żadnych prowokacji ze strony Niemców się nie spodziewam.

Jak ważne będzie przygotowanie fizyczne w tym meczu i w turnieju?

- Decydujące. Nie ma mowy, byśmy nie wytrwali, nie stawili czoła, bo będzie po nas. Trzeba będzie biegać do zajechania, do zawrotów głowy. I będziemy biegali.

Roger wytrzyma? Opanuje tremę w meczu z Niemcami po zaledwie 90 minutach gry z wami w sparingach?

- Wie, że w tej drużynie musi biegać. I na treningach zasuwa aż miło. A presja? Brazylijczycy jej nie znają, to wbrew ich naturze. Oni się grą w piłkę tylko cieszą. Inaczej nie umieją, zaufajcie mi, mam kilku Brazylijczyków w Szachtarze i wiem, co mówię.

Wygramy?

- A bo ja wiem? Ale czuję, że będzie dobrze. Nie mam pojęcia, na czym to polega, ale jestem jakoś dziwnie spokojny.

Beenhakker przeprasza Niemców

Rusza Golmania! Typuj wyniki Euro 2008, nagrody czekają. Zaproś przyjaciół!