Sport.pl

Piszczek dla Sport.pl: Szybko dojdę do formy!

Powołany dodatkowo przez selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski Leo Beenhakkera Łukasz Piszczek jest już w Austrii. Zgodę na jego grę w mistrzostwach Europy wyraziła UEFA. Pomocnik Herthy przyjechał w miejsce kontuzjowanego Jakuba Błaszczykowskiego.
Piszczek dla Sport.pl: Ale ja jestem na Rodos

Błaszczykowski jeszcze rano był pewniakiem na mecz z Niemcami

Łukasz Piszczek dołączył do zgrupowania kadry


Michał Pol i Robert Błoński: Gdzie złapało Pana powołanie Leo Beenhakkera?

Łukasz Piszczek: - Właśnie byłem z narzeczoną na wakacjach na Rodos. Ale przerwałem je z radością.

A jak Pan się tam prowadził? Jak to na wakacjach w Grecji, czyli gyros i suvlaki czy utrzymywał Pan formę?

- Spokojnie, spokojnie. Nie jestem głupi. Codziennie grałem w tenisa, w czwartek to nawet przez trzy godziny. Parę razy pokopałem piłkę z kolegami. Starałem się codziennie robić coś dla zdrowia. Gdzieś w tyle głowy siedziało mi, że mogę dostać taki telefon. Ale absolutnie się go nie spodziewałem.

A tu dzwoni telefon, patrzy Pan, że to Leo Beenhakker i co sobie Pan myśli?

Wyświetliło się, że dzwoni Marta Alf (rzecznik reprezentacji) i to była ona. Po chwili przekazała trenerowi słuchawkę. Już wtedy wiedziałem, że pewnie coś się musiało przytrafić któremuś z chłopaków. Trener od razu mi powiedział, że chodzi o Kubę, że jednak nie będzie w stanie grać na Euro. Szkoda, że nie udało mi się z nim zamienić paru słów, bo już go nie ma na kadrze.

Czuje się Pan na siłach, żeby od razu wskoczyć do drużyny gdyby zaszła taka potrzeba?

- Nie ma co ukrywać, że po dwóch tygodniach bez treningu jestem w takiej samej formie jak reszta chłopaków. Na pewno będę na to potrzebował trochę czasu. Mam nadzieję, że błyskawicznie dobiję do ich poziomu i trener będzie mógł ze mnie korzystać. Ale Euro 2008 to wspaniała przygoda. Będę się nią cieszył nawet, gdybym miał nie rozegrać na turnieju ani jednej minuty.

W tym sezonie grał Pan w Hercie Berlin na pięciu różnych pozycjach. Czy ta prawa strona, opuszczona przez Kubę Błaszczykowskiego to miejsce gdzie czuje się Pan najlepiej?

- Trener Herthy wystawiał na obu skrzydłach, a ja na obu czułem się tak samo dobrze i nie zawiodłem jego zaufania. Trener Beenhakker tak samo może na mnie liczyć.

Dojście do formy sportowej to jedna, a druga to wejście do drużyny. Kadrowicze są ze sobą od kilku tygodni, jak Pana przyjęli?

- Nie jestem dla nich kimś nowych, znam wszystkich świetnie. Nie było żadnego problemu. Przyjechałem, trochę się pośmialiśmy na początek. Usłyszałem parę docinków, że na wakacjach byłem, a wcale nie jestem opalony. Tyle, że atmosfery turnieju jeszcze tak nie czuję jak oni. Jeszcze do mnie nie dociera, że za chwilę Polska gra mecz z Niemcami.

Świetnie zna Pan Niemców z Bundesligi, co Pan o nich sądzi?

- To jedna z najlepszych drużyn na Euro 2008. Mają świetnych piłkarzy, grałem z resztą przeciwko większości tych, którzy występują w Bundelsidze. Ale w niedzielę w Klagenfurcie będziemy musieli im udowodnić, że to my jesteśmy od nich lepsi.

Łukasz Piszczek dla Sport.pl


Rusza Golmania! Typuj wyniki Euro 2008, nagrody czekają. Zaproś przyjaciół do swojej ligi...»