Syrena alarmowa Szwajcarów. Dziś zaczyna się Euro!

Przed otwierającym mistrzostwa meczem z Czechami Szwajcarzy przeżywają to, co Polaków może czekać za cztery lata. Nawet jeśli wszyscy rywale wydają się silniejsi, to gospodarzom wstyd byłoby nie wyjść z grupy
Stec z Bazylei: Wciąż nie wiem, z kim na otwarcie Euro zagrają Czesi

Bazylea wygląda bogato. Równiuteńko przystrzyżone trawniki, wymiecione po ostatnią gumę do żucia ulice, niskie, przytulne domy, wewnątrz których zobaczylibyśmy pewnie luksusową szwajcarską małą stabilizację. Miasto sprawia wrażenie, jakby wszystko zostało już w nim zrobione, a skoro panuje idealny ład i dobrobyt, to można spokojnie poświęcać wolny czas na sprawy najważniejsze, czyli futbol. Jest chleb, brakuje jeszcze tylko igrzysk.

I owszem, Szwajcarzy w piłkę wygrywali, przebijali się - trzykrotnie - do ćwierćfinału mundialu, zyskali nawet opinię taktycznych nowatorów. Ale to było z górą pół wieku temu. Teraz pozostają pępkiem futbolowego świata z jednego tylko względu - to u nich swoje siedziby mają FIFA oraz UEFA. Może dlatego aż 20 proc. ankietowanych wyznało w sondażu, że Euro 2008 nie interesują się "w najmniejszym stopniu". Całą resztę raczej dopadł futbolowy bzik, bo z co trzeciego samochodu w Bazylei zwisa szwajcarska flaga, ale kiedy zagadniesz tubylca o szanse jego drużyny, odpowiedź sugeruje, że łatwiej miał bohater tutejszych legend Wilhelm Tell, który ponoć musiał ratować skórę, zestrzeliwując z kuszy jabłko leżące na głowie oddalonego o 100 m własnego syna. I zestrzelił. Tyle że Tell ponoć w ogóle nie istniał, a szwajcarscy piłkarze do bramki mocnych rywali od miesięcy nie trafiają nawet z pięciu metrów.

Petr Cech będzie grał w szkłach kontaktowych

Syrena alarmowa Szwajcarów

Trener Kobi Kuhn swego czasu powtarzał, że mierzy w minimum ćwierćfinał, bo wynik słabszy byłby poniżej godności organizatora turnieju, a kibice sławili go jako najlepszego selekcjonera w historii. Gdy Szwajcarzy w 2003 roku dowiedzieli się, że przyjmą finalistów ME, wszystkie poprzedzające obecną imprezy stały się drugorzędne, a Kuhn mógł śmiało ogłosić, iż dla osiągnięcia dalekosiężnego celu bez względu na koszty postawi na młodych. Symbolem jego strategii stało się poprzednie Euro, na którym jedynego gola dla zespołu strzelił - jako najmłodszy piłkarz turniejów finałowych - 18-letni Johan Vonlanthen. A potem dowodem słuszności obranej przez trenera drogi okazał się mundial. Szwajcarzy niespodziewanie wyszli z grupy, by odpaść po serii rzutów karnych w jednej ósmej finału z Ukrainą.

Wraz ze zbliżaniem się Euro 2008 sytuacja się jednak pogarszała. Piłkarze niby grali bez presji, bo zwolnionym z eliminacji gospodarzom pozostaje sprawdzać się w sparingach, ale styl i wyniki niepokoiły. Jesienią pozwolili strzelić cztery gole Japończykom, by wkrótce zaliczyć wpędzającą w depresję passę porażek - z USA, Nigerią, Anglią i Niemcami. Ta ostatnia, poniesiona zaledwie dwa miesiące temu właśnie w Bazylei, wybrzmiała jak syrena alarmowa. Niemcy wygrali 4:0.

W jednym trener Kuhn dopiął swego. Na Euro wystawi zespół wręcz nieprzyzwoicie młody, bez jednego choćby 30-latka w podstawowej jedenastce, za to z ledwie wyrastającym ponad wiek juniorski duetem stoperów Senderos - Djorou. Pytanie, czy ci młodzi ludzie wytrzymają presję. Tydzień temu napastnik Marc Streller obwieścił, że po mistrzostwach kończy reprezentacyjną karierę, bo nie potrafił znieść gwizdów podczas towarzyskiego sparingu z Liechtensteinem.

Zachowanie kibiców "szokującym" nazwał również Alexandre Frei. - Dopóki będę kapitanem, dopóty nie będę tolerował takich reakcji - powiedział najlepszy piłkarz Szwajcarii, który tamtego dnia zdobył 34. i 35. bramkę dla kadry i został rekordzistą wszech czasów. Tylko on mógłby konkurować na precyzję strzałów z Wilhelmem Tellem, tyle że przygotowania do ME zrujnowała mu kontuzja. A jeśli dodać do tego jeszcze stan ducha trenera Kuhna, którego żona leży w szpitalu na oddziale intensywnej terapii po ciężkim ataku epilepsji, staje się jasne, że atmosferze w drużynie i wokół niej daleko do idylli. Wczoraj Frei wyznał co prawda, iż mecz z Czechami uważa za najważniejszy w karierze i celuje w złoty medal ME, ale niedługo potem szwajcarska federacja poinformowała o wszczętych właśnie pracach nad planem awaryjnym na wypadek, gdyby selekcjoner musiał opuścić kadrę...

Szwajcarzy osłabieni. Kontuzja Blaise Nkufo

Idylli u Czechów nie widać

Szwajcarzy tkwią więc w niepewności, pocieszenia szukając w problemach rywali. I je znajdują. Czesi stracili przed turniejem kontuzjowanego kapitana Tomasa Rosicky'ego, a ponieważ wcześniej reprezentacyjne kariery zakończyli Nedvied, Poborsky i Smicer, z dawnej drugiej linii - potrafiącej wyczarować spektakularny futbol - nie zostało już nic. Gdy podpytuję naszych południowych sąsiadów o ich nową reprezentację, ironizują z kwaśnym półuśmiechem. - Jaka tam nowa? - odpowiadają, krzywiąc się na trenera Karela Brücknera, który ponoć przywiązał się do starych nazwisk, czego jedynym efektem ma być rozprzężenie w szatni. Najgłośniejszym wydarzeniem eliminacji nazywają incydent z nocy po porażce z Niemcami, gdy pięciu kadrowiczów - z Rosickym na czele - zostało przyłapanych na podlewanym alkoholem balowaniu z prostytutkami.

Rodacy najostrzej krytykują Brücknera za uparte, ślepe na fakty wystawianie Milana Barosza, króla strzelców Euro 2004, którego pozycja na rynku międzynarodowym systematycznie słabnie - kiedyś grał w Liverpoolu, ostatnio został wypożyczony przez Lyon do Portsmouth, ale w nowym klubie nie strzelił żadnego gola. Dla Czechów bramek też nie zdobywa, i to od marca ubiegłego roku.

Brückner, który nigdy nie przymilał się opinii publicznej, spokojnie powtarza, że przywiózł do Szwajcarii zespół zdolny co najmniej powtórzyć osiągnięcie z poprzednich mistrzostw, czyli półfinał. A trener gospodarzy twierdzi, że na mistrzostwach Europy jeden mecz wszystko wywraca do góry nogami: - Wystarczy pokonać Czechów, by poczuć moc, stać się zdecydowanym faworytem do gry w ćwierćfinale i znów mieć za sobą cały naród.

Zbuduj własną drużynę na EURO i wygraj 30 000zł"

Rusza Golmania! Typuj wyniki Euro 2008, nagrody czekają. Zaproś przyjaciół do swojej ligi...»

Szwajcaria na Euro

Czechy na Euro