Warszawiacy w kadrze na Euro

Boruc, Fabiański, Saganowski, Wawrzyniak i Roger oraz Michał Żewłakow. Oprócz ostatniego wszyscy wcześniej czy później związani z Legią. Żewłakow z Polonią. Wszyscy są w składzie ekipy na Euro. W niedzielę inauguracyjny mecz Polaków z Niemcami


Przeciwko Niemcom od pierwszej minuty z zawodników obecnie występujących w warszawskim klubie ma szansę wystąpić tylko Wawrzyniak. Drugi z legionistów Roger pewnie wystąpi w drugiej połowie. Od początku zagrają też Boruc i Żewłakow - jeden związany z Legią, drugi z Polonią, ale nie teraz, tylko w przeszłości. Niemniej jednak Warszawa w kadrze na Euro w Austrii jest mocno reprezentowana.

ARTUR BORUC. Urodzony w Siedlcach. Obecnie gwiazda Celticu Glasgow, z którego media co jakiś czas usiłują go sprzedać do największych europejskich klubów. A ma dopiero 28 lat, co jak na zawodnika z pola wcale niewiele, zaś jak na bramkarza bardzo mało. Nadal utożsamia się z Legią. Niepodważalnie bramkarz numer jeden w polskiej kadrze. Bronił już na ostatnim mundialu. Jedni mówią, że mocno postrzelony. Inni, że mocno inteligentny. Najbliższy przyjaciel Michała Żewłakowa.

ŁUKASZ FABIAŃSKI. Jeszcze młodszy. 23 lata jak na bramkarza to wiek niemal juniorski. A już jest w Arsenalu (choć na razie tylko jako bramkarz rezerwowy). Tak jak w Legii dubler Boruca. Tyle że w Warszawie, gdy bronił Boruc, był numerem trzy, a jak starszego kolegę wytransferowano do Glasgow, to od razu wskoczył do bramki. W pierwszym sezonie zdobył z Legią mistrzostwo Polski, a sam został uznany za najlepszego bramkarza ligi. Po drugim, nieco słabszym sezonie został sprzedany - za 3,5 mln euro. "Wszyscy lubią Fabiana" - mawiał jego następca w bramce warszawskiego zespołu Słowak Jan Mucha. Faktycznie, Fabiański to - jak sam mawia - "wymarzony zięć". Niespotykanie spokojny człowiek.

MAREK SAGANOWSKI. Urodzony w Łodzi, ale najlepszy sportowo czas na krajowych boiskach spędził nie w ŁKS (choć był z nim mistrzem Polski), lecz właśnie w Legii. W polskiej lidze szczególnie udany miał sezon 2003/04, kiedy strzelił aż 17 goli. W bardzo młodym wieku wyjechał na Zachód, z pobytu w Feyenoordzie Rotterdam zna go także Beenhakker. W kadrze nie miał szczęścia, całych spotkań właściwie nie grywał. Jedyne dwie bramki zdobył w wygranym aż 8:0 na stadionie Legii eliminacyjnym spotkaniu z Azerbejdżanem. Obecnie zawodnik drugoligowego angielskiego Southampton. Często tam rezerwowy, ale na Euro się znalazł.

JAKUB WAWRZYNIAK. Jan Urban mówi o Wawrzyniaku, że to wyłącznie lewy obrońca. U Beenhakkera grywał jednak także jako stoper, a nawet defensywny pomocnik. Za tę wszechstronność 25-letniego piłkarza (urodzonego w Kutnie) właśnie ceni Holender. Z Niemcami ma dużą szansę wystąpić jednak na nominalnej pozycji. W przeszłości na krótko zahaczył o województwo mazowieckie, rozgrywając kilka spotkań w Świcie Nowy Dwór Mazowiecki. Do Legii trafił z Widzewa, mając już na koncie występy w kadrze. Mimo że reprezentant, to w klubie jesienią przegrywał walkę o miejsce na lewej obronie z Tomaszem Kiełbowiczem i przeważnie siedział na ławce rezerwowych. Na wiosnę to się zmieniło. Jeden z dwóch obecnych piłkarzy Legii na Euro.

ROGER GUERREIRO. Do Polski jechał w nieznane. Na początku przeraziły go mrozy, potem zauroczył go żurek i możliwość przywdziania koszulki z orłem. Trzy lata temu podbijał polską ligę jako lewy pomocnik, za trenera Urbana stał się w Legii środkowym, głównym rozgrywającym. Dostał obywatelstwo w trybie przyspieszonym, choć z językiem polskim sobie nie radzi i wywiadów udziela wyłącznie dzięki uprzejmości tłumaczki. Ale w annałach zapisze się jako kolejny legionista, który zagrał w wielkim mistrzowskim turnieju. Nie po to Beenhakker go powoływał, żeby w ogóle nie wpuszczać Brazylijczyka na boisko. Choć przeciwko Niemcom nieoczekiwanie większe szanse, by reprezentować od pierwszej minuty Legię i Polskę, ma jednak niedoceniany Wawrzyniak.

MICHAŁ ŻEWŁAKOW. Chłopak z Pragi-Południe. Jego pierwszym klubem był Drukarz, następnym Marymont, ale piłkarsko ukształtowal się w Polonii. Do dziś trudno rozstrzygnąć spór, jakiego klubu jest wychowankiem. W pierwszym zespole "Czarnych Koszul" grał przez cztery sezony, w I i II lidze. Strzelił cztery gole. W 1999 roku wyjechał wraz z bratem bliźniakiem Marcinem do belgijskiego Beveren i zaczęła się jego europejska kariera. Grał jeszcze w Mouscron i Anderlechcie Bruksela, teraz występuje w Olympiakosie Pireus. Należy do klubu wybitnego reprezentanta. W kadrze zagrał już 75 meczów, był na dwóch mistrzostwach świata, jutro zadebiutuje na Euro. Można już go dziś bez cienia przesady nazwać najwybitniejszym piłkarzem w dziejach Polonii. Przebił legendarnego Władysława Szczepaniaka, uczestnika mistrzostw świata w 1938 roku, choć w przeciwieństwie do niego nie zdobył z "Czarnymi Koszulami" mistrzostwa Polski.



Warszawa także w sztabie trenerskim

DARIUSZ DZIEKANOWSKI. Rocznik 1962, ale wiecznie młody. Do dziś ze swego pokolenia najbardziej żywotny tak na boisku, jak i poza nim. Bohater stadionów, ale i kronik towarzyskich. Oprócz Żewłakowa jedyny w tym zestawieniu rodowity warszawiak. Jako piłkarz gwiazda stołecznych klubów - Polonii, Gwardii, a przede wszystkim Legii. Król strzelców polskiej ligi w 1988 roku, potem gwiazda m.in. Celticu Glasgow. Pod koniec kariery wyrzucano go zarówno z Legii, jak i Polonii, w których próbował kończyć karierę. Pracować jako trener zaczął od prowadzenia kadry juniorów. Potem Leo Beenhakker wybrał go na asystenta i mimo że ze względów obyczajowych i on go zwolnił, to potem dał mu drugą szansę. Jako piłkarz Dziekanowski był na mistrzostwach świata w Meksyku w 1986 roku.

JAN URBAN. Rówieśnik "Dziekana". Też był na tym samym mundialu. Urodzony w Jaworznie, jako najlepszy gracz Górnika Zabrze w latach 80. rywalizował z warszawiakiem o miano najlepszego polskiego piłkarza. Szczególnie upodobał sobie mecze przeciwko Legii, której w sumie strzelił aż dziewięć goli. Cztery razy mistrz kraju. Jako gracz Osasuny Pampeluna zasłynął tym, że strzelił Realowi Madryt trzy gole na jego stadionie. Pierwszą poważną pracę trenerską podjął w Warszawie i teraz czuje się już legionistą. Ma tu jeszcze trzyletni kontrakt. Beenhakker zapraszał do współpracy ligowych trenerów. Urban tak mu przypadł do gustu, że został włączony do sztabu szkoleniowego na Euro.