Chorwacja - Niemcy 2:1. Zła wiadomość dla Polski

Fatalna wiadomość dla Polski przed ostatnim pojedynkiem grupowym. Chorwacja jest groźniejsza niż Niemcy. Ma lepszych skrzydłowych, obrońców bramkarza, a ich rozgrywający, 22-letni Luka Modrić przyćmił samego Michaela Ballacka
Grając ambitnie, ale i z wielkim spokojem, wysłuchując nieustannych wskazówek trenera Slavena Bilića, Chorwaci popełnili w całym meczu tylko jeden błąd. Tak jak Polacy wybili piłkę z pola karnego prosto pod nogi Lukasa Podolskiego, pozwalając mu zdobyć gola potężnym strzałem zza linii. Ale dla Niemców był to gol tylko na 1:2. I była 80. minuta. Chorwaci nie tylko wytrzymali napór Niemców w końcówce, ale jeszcze sprowokowali Bastiana Schweinsteigera, który za uderzenie rywala dostał czerwoną kartkę.

Na boisku wojna trwała od początku, co zresztą obie drużyny zapowiadały przed meczem. Niemców specjalnie przygotowywał na nią psycholog reprezentacji Hans-Dieter Hermann, ostrzegając, by za wszelką cenę nie dali się sprowokować Chorwatom. Większość z nich zna niemiecki z Bundesligi, a ich mistrzem jest przecież trener, który podczas Euro w 1996 r. stratował leżącego na ziemi Christiana Ziege, a dwa lata później na mundialu we Francji "wykartkował" w półfinale Lauranta Blanca.

- Nie wolno wdawać się w małe, prywatne potyczki. Chorwacji sprytnymi, bolesnymi atakami prowokują piłkarzy rywala i wybijają ich z rytmu - przestrzegł były reprezentant Niemiec o chorwackich korzeniach, Fredi Bobic. - Nerwy na wodzy, spokojnie robimy swoje! - zażądał przed meczem Joachim Loew, jego asystent Hansi Flick sprawdził, czy każdy zawodnik wychodzi na mecz z dobrze zamontowanymi ochraniaczami.

Ale ciosy padały z obu stron. Pierwszy Darijo Srnę "wyciął" przed polem karnym Christoph Metzelder. Ten zrewanżował się wychodząc wyprostowaną nogą w Lukasa Podolskiego, za co dostał żółtą kartkę.



Piłkarze Loewa zaczęli w identycznym składzie co z Polską, zgodnie z zasadą, że zwycięskiej drużyny się nie zmienia. W barwach Chorwacji, choć wygrała z Austrią, zabrakło Mladena Petrica. Trener Bilić uznał, że w pierwszym meczu był najsłabszy i zastąpił go 19-latkiem z Schalke 04 Ivanem Rakitićem. Ale choć zmienił się tylko jeden zawodnik, ich gra była zupełnie inna niż w pierwszym meczu. Nie środkiem (gdzie drobny Luka Modrić często czarował finezyjnymi podaniami, jednak fizyczne pojedynki przegrywał) ale skrzydłami, często szybko przerzucając piłkę z jednego na drugie. Lewym, gdzie grali Rakitić z Danjielem Pranjićem, i prawym, gdzie Marcella Jansena ogrywał kolega Mariusza Lewandowskiego z Szachtara Donieck Darjio Srna.

I to właśnie po rozegraniu tych dwóch Chorwaci objęli prowadzenie. Pranjić dośrodkował na długi słupek, Jansen po raz kolejny się zagapił i Srna potężnym strzałem wbił piłkę do siatki bezradnego Jensa Lehmanna. Loew wykonał serię wściekłych gestów, a chorwaccy kibice, których na stadionie w Klagenfurcie było dwa razy więcej niż Niemców, natychmiast zaczęli żegnać rywali okrzykiem "Deutschland, Deutschland, auf Wiedersehen".

Niemcy napierali, ale nie byli w stanie sforsować szczelnej chorwackiej obrony. Tym razem nikt nie zostawiał Niemcom 30 metrów wolnej przestrzeni (jak Polacy), ani nie zakładał przypadkowych pułapek ofsajdowych. Z kolei to czego nie potrafili wykorzystać Polacy - np. nieruchliwości obu stojących kołkiem na środku obrony Metzeldera i Mertesackera - próbowali robić Chorwaci. W 41. min Jansen przegrał na lewym skrzydle pojedynek biegowy z mierzącym 194 cm Vedranem Corluką i pozwolił mu dośrodkować. Piłka trafiła do Rakiticia, który zagrał ją na środek pola karnego do Niko Krajncara. Zanim wspomniani środkowi obrońcy zdążyli się zorientować, Chorwat przyjął piłkę na klatkę i kapitalnie uderzył z powietrza. Trafił prosto w Lehmanna.

Nie był dzień Jansena. Po jego błędzie padł pierwszy gol. Później przeszkodził Podolskiemu w oddaniu strzału na polu karnym, a jego dośrodkowania były nieprzemyślane i niecelne. Po przerwie Loew zdjął Jansena, wprowadzając swoją "wunderwaffe" Davida Odonkora z Betisu Sewilla, najszybszego z niemieckich piłkarzy. Tego samego, którego akcja dała gospodarzom wygraną w meczu z Polską na mistrzostwach świata.

Nie był to także dzień Ballacka. W pierwszej połowie jego groźny strzał z rzutu wolnego świetnie obronił Stipe Pletikosa. Innym razem po jego strzale głową piłka przeleciała nieznacznie nad poprzeczką. Wysoko nad bramką przeleciała także jego dobitka, po tym jak piłkę wypiąstkował mu prosto pod nogi Pletikosa.

Nie podwyższał morale Niemców też Jens Lehmann, który po strzale Modrića z dystansu wypuścił piłkę z rąk, pozwolił jej przetoczyć się pod brzuchem i miał ogromne szczęście, że nie wpadła do siatki. W 63. minucie szczęście go opuściło. Po dośrodkowaniu Rakitića z prawej strony piłka odbiła się od Podolskiego, kompletnie myląc Lehmanna. Niemiecki bramkarz rzucił się za nią, ale ta najpierw trafiła w słupek, a potem pod nogi Ivicy Olića, który spokojnie strzelił do pustej siatki.

Po meczu powiedzieli:


Trener reprezentacji Niemiec, Joachim Loew:

Oczywiście, że jesteśmy rozczarowani. Dzisiaj nie byliśmy tą samą drużyną, która pokonała Polskę. Nie potrafiliśmy narzucić rywalom warunków gry, naszym zagraniom brakowało precyzji. Graliśmy na przykład wysokimi piłkami, co ułatwiało im obronę. Oni po utracie pierwszej bramki przeszli do bardziej głębokiej defensywy, a my nie potrafiliśmy znaleźć sposobu na ich grę. Sądzę, że to była zasłużona porażka.

Trener reprezentacji Chorwacji, Slaven Bilic:

Rozegraliśmy fenomenalny mecz. Niemcy, to bardzo groźny zespół, ale my nie pozwoliliśmy im pokazać ich siły. To my byliśmy groźniejsi, kontrolowaliśmy grę. Ale niebezpieczeństwo trwało do końca, mieli kilka szans do zdobycia bramek - Niemcy to zawsze Niemcy.

Luka Modric:

To był nasz bardzo dobry mecz. Utwierdził nas w przekonaniu, że możemy zrobić coś dobrego w tym turnieju. Dzisiaj pokazaliśmy swoje prawdziwe oblicze, pokazaliśmy, że możemy być wielką drużyną. Po dzisiejszym sukcesie jesteśmy jeszcze bardziej zmotywowani do gry.

Niko Kovac:

Pokonaliśmy Niemców ich własną bronią. Mieliśmy bardzo dobrze zorganizowaną obronę, wykazaliśmy wolę walki, wielki hart ducha, wielkie serce do gry. Znajdziemy się w ćwierćfinale. Cieszę się ze zwycięstwa, mimo iż urodziłem się w Berlinie.