Beenhakker ocenia piłkarzy: Skąd miałem wziąć lepszych?

Leo Beenhakker: Kocham swoją robotę, pracuję w zgodzie ze swoim sumieniem, wybrałem tych piłkarzy, których wybrałem. Jeśli ktoś z odpowiedzialnych ludzi w Polsce uważa, że Janusz Wójcik mógłby to zrobić lepiej ode mnie, to...
Leo: To ku...sko bolesne, że tak się potoczyło

Robert Błoński i Michał Pol: Tuż po meczu wbiegł pan na murawę. Chciał pan zapytać sędziego Howarda Webba, dlaczego podyktował karnego?

Leo Beenhakker: Nie chciałem niczego z nim wyjaśniać ani go obrażać. Chciałem go ochronić przed gniewem moich piłkarzy, którzy czuli się skrzywdzeni decyzją Anglika. Możecie się domyślać, jak byli wściekli i zawiedzeni. Gdybym dziś spotkał się z Webbem, powiedziałbym mu, że się pomylił. Obserwowałem tę scenę już kilkanaście razy, w nocy i dziś rano. Anglik w stu procentach podjął złą decyzję. Słyszę, popełnił błąd, ale i Polska zdobyła gola ze spalonego. Odpowiadam na to: w takim razie popełnił dwa błędy.

Co nas boli najbardziej to to, że każdy zespół dostał na wstępie Euro instrukcje, co wolno, a czego nie wolno w polu karnym. Zaistniała sytuacja też się tam znajduje. Ale nasz mecz był 12. na mistrzostwach Europy. Obejrzałem dokładnie poprzednich 11 i sto razy dochodziło w nich do identycznych sytuacji. Ale nigdy nie było żadnej reakcji sędziego. Gdzie te czerwone kartki? Nagle w naszym meczu arbiter postanowił ukarać za to drużynę. Dlaczego?

Mówił pan, że możemy zagrać z Niemcami i Chorwacją na tym samym poziomie.

- Mówiłem coś innego. Że możemy z nimi powalczyć o dobry wynik. Z Niemcami na dziesięć meczów przegramy sześć, dwa zremisujemy i być może dwa razy ich zaskoczymy. Z Portugalią np. przegramy sześć, trzy zremisujemy i może jeden wygramy. A to jest różnica. Powiedziałem, że nie jest pewne, czy zawsze przegramy z lepszymi od nas.

Dlatego jest taka różnica między Rogerem a pozostałymi? Dlaczego on jeden potrafił zagrać na luzie?

- Roger to zawodnik, który umie przesądzić losy spotkania, wnieść do gry zespołu coś ekstra. Ale i on nie radził sobie przez pierwsze 20 minut, kiedy nie radziła sobie cała drużyna. Niestety, zawodnicy nie umieli znaleźć odpowiedzi na agresywną, fizyczną grę Austriaków. W takich wypadkach nawet najwięksi są bezradni. Kiedy cała francuska drużyna grała słabo, nawet Zidane nie był w stanie jej pomóc. Roger to urodzony futbolista i widać, że pochodzi z zupełnie innej kultury piłkarskiej, gdzie zaczyna się kopać piłkę w wieku czterech lat. W dodatku haruje jak diabeł, rozgrywa, pomaga w defensywie, odbiera piłkę. Jeszcze wielka kariera przed nim.

Chorwacja przed meczem z Polską: żony, golf i ... alkohole

Dlaczego zawodzą na Euro ci, bez których nie byłoby awansu, czyli Ebi Smolarek i Jacek Krzynówek. Dlaczego nie wygrywają pojedynków biegowych, przegrywają dryblingi?

- Wierzcie mi, że robili wszystko, żeby wypaść tu jak najlepiej. Prowadzili się porządnie, harowali na treningach. Ale z jakichś względów wbrew nim samym coś się nie udaje. Czasami tak się dzieje w futbolu. Obserwowałem Michaela Ballacka w ostatnich meczach Chelsea. Był fantastyczny. Ale tu gra poniżej swojego normalnego poziomu. To się przydarza wszystkim ludziom, wam, dziennikarzom, też.

Nie zgadzam się z oceną, że przygotowanie fizyczne piłkarzy było złe. Wszyscy wiedzą, że najlepsi fizycznie są zawsze Niemcy, a nasza kadra w meczu z nimi przebiegła w sumie tyle samo kilometrów, co oni - 108. Z Austrią te statystyki wyglądały identycznie. Więc to nie jest kwestia złego przygotowania, ale tego, że zawodnicy nie są w formie z meczów z Portugalią w eliminacjach.

Czy Mariusz Lewandowski, który tak dobrze wypadł z Niemcami, przeciwko Austrii nie miał już tyle siły? To wina kontuzji, przez którą o mało nie zagrał?

- Nie, był w pewni zdrowy. Gdyby się nie wyleczył, toby nie zagrał. Ostatni trening przed meczem miał znakomity. Cóż, czasami zdarza się, że czołowy zawodnik nie ma swojego dnia. To nie był jego mecz. Ale zobaczcie, że wielu Niemców, którzy tak dobrze wypadli z Polską, przeciwko Chorwacji byli cieniami tamtych zawodników.

Mamy wrażenie, że choć na Euro przyjechała 23-osobowa kadra, to do grania na poziomie mistrzostw Europy nadaje się najwyżej 11-14 piłkarzy.

- Nie, nie. Budując kadrę na Euro, miałem w głowie wyjściową jedenastkę, ale musiałem też mieć alternatywę na każdą pozycję, gdyby przyszły zawieszenia za kartki lub kontuzje. Np. Adam Kokoszka jest dla mnie taką alternatywą na środek obrony. Słyszę, że nie jesteście zadowoleni z gry obrońców. A skąd miałem wziąć lepszych? Jak myślicie, dlaczego 60 procent obrońców w polskiej ekstraklasie to cudzoziemcy? Dlaczego macie ich tak mało? Podajcie mi nazwiska pięciu obrońców z polskimi paszportami, których mógłbym zabrać na Euro.

Beenhakker: Powinno być 15 karnych i 12 żółtych kartek

Arkadiusz Głowacki?

- Nie. Bardzo szanuję Głowackiego, to świetny klubowy zawodnik, ale będę szczery - jest zbyt wolny i niewystarczająco szybki w głowie, żeby grać na międzynarodowym poziomie. Nie prezentuje poziomu na mistrzostwa Europy. I ma ten sam problem, co Kuba Błaszczykowski. Kiedy mecz toczy się na jego fizycznym poziomie, wszystko jest OK. Ale kiedy mecz staje się szybszy i bardziej siłowy, obaj łatwo ulegają kontuzjom. Nie winię ich za to, ale taka jest sytuacja.

Arkadiusz Radomski?

- Widziałem jego ostatni mecz w sezonie. Bardzo ważny mecz, od którego zależało, czy Austria Wiedeń zagra w europejskich pucharach. Zobaczyłem, że jest nieprzygotowany, bo zbyt długo leczył kontuzję. Daleko mu do formy z ubiegłego roku. Podkreślam, że to dobry piłkarz, ale w tym momencie bardzo daleki od formy na Euro. A sami widzicie, że nawet piłkarze w 90-procentowej formie mają tutaj problemy. Zabrałem tu najlepszych piłkarzy, jacy są w Polsce, sprawdzonych w eliminacjach. Nie miałem gwarancji, że zagrają tak samo jak z Portugalią, ale przynajmniej wiedziałem, że potrafią grać na międzynarodowym poziomie. Po powołaniu podstawowej jedenastki dobieram grupę młodych piłkarzy, którzy są tuż za pierwszym składem. Jak wczoraj Rafał Murawski, któremu mecz nie wyszedł, ale i on ma potencjał na grę na międzynarodowym poziomie.

W eliminacjach wiele razy zaufał pan Tomaszowi Zahorskiemu, ale w meczu z Niemcami na boisko wszedł Łukasz Piszczek, którego nie było na zgrupowaniach. Dlaczego?

- Zahorski to dla mnie drugi Smolarek. Jak bym go wpuścił, a Ebiego przesunął na prawe skrzydło, Ebi straciłby 40 procent potencjału. Bo są zawodnicy, którzy mogą grać jednakowo dobrze na obu skrzydłach, jak Bastian Schweinsteiger. Ale Zahorski najlepiej spisuje się na lewym, kiedy może z niego zbiegać do środka. Na prawym traci umiejętności. Smolarka znam od 17. roku życia i nigdy nie wystawiłbym go na prawym skrzydle. Łobodzński to typowy skrzydłowy, który lubi trzymać się linii. Błaszczykowski to bardziej środkowy pomocnik, może operować w środku pola. Ale Kuby z nami nie ma. Piszczek gra podobnie. I dlatego go wybrałem, bo potrzebowałem zawodnika, który bardziej gra na środku. Trener zawsze musi podejmować wybory.

Nie żałuje pan, że przeciwko Austrii dał pan szansę Mariuszowi Jopowi?

- Na mistrzostwach Europy trener nie daje nikomu szans. Podejmuje wybory. Ja dokonałem takiego, bo znam Mariusza i jego umiejętności. Miał kilka świetnych spotkań w eliminacjach, widziałem go na treningach. Wybór wziął się też stąd, że nie byłem zadowolony z gry lewej obrony w meczu z Niemcami. Wolałem, żeby zagrał tam Michał Żewłakow, ktoś musiał więc wystąpić na środku. Dlaczego zdjąłem go dopiero po 45 minutach? Bo najpierw, przez pierwsze 20 minut, grał źle jak cała drużyna. Potem reszta chłopaków opanowała się krok po kroku, a Mariusz nie, uznałem więc, że lepiej go zmienić.

Słuchajcie, gdyby nie ten karny w ostatniej minucie i wynik 1:1, wasze pytania byłyby zupełnie inne. Gdyby nasze szanse na awans były większe, rozmawialibyśmy o innych sprawach. Nie zaprzeczajcie! Pracuję w futbolu i użeram się z takimi jak wy od 43 lat.

Ma pan pomysł, co dalej, co po Euro?

- Jasne. Mam kontrakt do listopada 2009 i chcę go wypełnić. Mam listę zawodników na eliminacje mundialu. Trzy miesiące temu poprosiłem Ekstraklasę SA i PZPN o więcej wolnych terminów na dwu-trzydniowe konsultacje w trakcie trwania sezonu. Chcę być z tymi młodymi chłopakami razem w poniedziałek, wtorek i środę. Pierwsze takie spotkanie planuję już na sierpień. I zobaczymy, czy zrobią postęp, czy wejdą na międzynarodowy poziom. Ale nie wiem, czy będę miał wsparcie od PZPN, Ekstraklasy i klubów.

Bąk ma 35 lat, Żewłakow, Krzynówek i Żurawski po 32. To czterech zawodników z podstawowego składu. Co będzie z nimi?

- Najpierw niech oni zdecydują, czy chcą dalej grać w reprezentacji. Słyszałem, że Jacek Bąk chce skończyć. Ale nie wiem, jak z nim będzie. Jeśli któryś z nich nie powie, że już nie jest zainteresowany grą w kadrze, to... zobaczę, czy będę ich dalej powoływał. Teraz tego nie wiem.

Czuje się pan jak na początku eliminacji Euro? Wtedy też Polska przegrała pierwszy mecz i zremisował drugi. Krytyka jest ta sama?

- Ten wątek możemy szybko skończyć. Kocham swoją robotę, i tyle. Wygraliśmy eliminacje Euro - sami oceńcie, czy to było dobre, czy nie. Wybrałem tych piłkarzy, których wybrałem - znowu można to oceniać. Pracuję w zgodzie ze swoim sumieniem. A jeśli ktoś z odpowiedzialnych ludzi w Polsce uważa, że Janusz Wójcik mógłby to zrobić lepiej ode mnie... To OK. Moja przyjemność! [Leo powtarza "my pleasure" trzy razy]. Mam dać inne nazwiska? To łatwe.

Słuchamy.

- Mogę mówić dalej. Ale po co? Polska była moją pierwszą opcją po mundialu w Niemczech, przyjechałem tu z wiarą w utalentowanych piłkarzy i w to, że możemy odnieść sukces. Teraz nie brakuje takich, którzy ciągle mówią, co jest złe, co się nie podoba, co powinno być lepsze. Ale łatwo tak mówić. Ja czekam na tych, którzy znajdą lepsze rozwiązania, powiedzą, co poprawić w polskiej piłce i jak to zrobić. Są tacy? Jak się znajdą, jestem razem z nimi. Ale jeśli komuś coś się nie podoba w mojej robocie i chce zmienić kontrakt, proszę bardzo.

Jak Roger w dwa mecze został najlepszym piłkarzem w Polsce