Sport.pl

Beenhakker poirytowany pytaniem o młodych piłkarzy

- Nie obchodzi mnie w jakim składzie zagra Chorwacja. Swojej filozofii nie zmieni. Kiedy to ty musisz wygrać, lepiej koncentrować się na własnych atutach, własnej sile i umiejętnościach - mówił w niedzielę Leo Beenhakker na ostatniej konferencji prasowej przed trzecim meczem grupowym.
Kto by pomyślał - rozbici Niemcy boją się Austrii! raquo;

Trener reprezentacji Polski nie chciał dywagować nad zmianami w składzie jakie planuje wprowadzić Bilić. Trener Chorwatów chce dać odpocząć czołowym gwiazdom jak Ivica Olić, Darijo Srna czy Luka Modrić i wszystkim zawodnikom z kartkami na koncie. Przeciwko Polsce może zagrać aż sześciu piłkarzy, którzy dotąd nie wystąpili na Euro.

- Co z tego, że to będzie inna Chorwacja i nie koniecznie ci zawodnicy, których podpatrywali moi asystenci. To nie ma żadnego znaczenia. Znamy umiejętności wszystkich chorwackich piłkarzy. Nie byłoby mądre, żebym tracił teraz moją energię i spryt na domysły kto zagra w barwach Chorwacji, a kto nie. Brak kilku zawodników nie zmieni filozofii gry drużyny Bilića. On ma przecież do dyspozycji po kilku piłkarzy na każdą pozycję - stwierdził Beenhakker.

Konferencja prasowa przed meczem Polska - Chorwacja


Dodał, że trener zawsze trochę kalkuluje kto zagra w drużynie rywala. Ale kiedy dostaje skład godzinę przed meczem, nie robi nagle zmian, nie wymienia dwóch zawodników, bo trener rywali kogoś wstawił, a kogoś pominął. - My też się nie zdenerwujemy, jeśli zabraknie jednego napastnika, a zagra inny. Nie gramy w piłkę po raz pierwszy w życiu. Zamiast myśleć o Chorwatach wolę skupić się na mojej drużynie. Kiedy musisz wygrać, musisz koncentrować się na swoich atutach, swojej sile i swoich rywalom.

Pytany, czy mecz ma dla niego znaczenie prestiżowe, bo choć prowadził trzy reprezentacje na wielkich turniejach, nigdy nie wygrał tam meczu, odparł, że to nie jego osobista rozgrywka. - Nie jestem tu z prywatnych powodów. Nie koncentruję się na sobie. Chcę jak najlepiej przygotować drużynę do zwycięstwa. Tylko to mnie interesuje - stwierdził Holender.

Mówił, że drużyna ciężko pracowała nad wyeliminowaniem błędów z poprzednich spotkań. - Futbol to gra błędów. Piłkarze popełniają je, bo są ludźmi nie komputerami, które można nastawić. Myślicie, że trener Francji zaplanował stratę czterech bramek w meczu z Holandią? Ale czasami rywal jest po prostu lepszy, groźniejszy, szybszy, sprytniejszy. Czasami twoja drużyna popełnia błędy. Jeśli się zdarzają, jedyne co możemy zrobić to wrócić na trening i pracować, żeby się nie powtórzyły. To właśnie robiliśmy - mówił.

Beenhakkera zirytowało pytanie, czy jeśli usłyszy, że w Wiedniu Niemcy prowadzą z Austrią, co oznacza dla nas odpadniecie z turnieju, da szansę któremuś z młodych piłkarzy, którzy dotąd nie grali na Euro.

- Wielki turniej to nie jest miejsce, żeby dawać piłkarzom szansę. Od tego są mecze towarzyskie. Tu trener musi wysyłać do gry najlepszych piłkarzy jakich ma, dzięki którym drużyna będzie grała najlepiej - odparł.

Dodał, że mecz w Wiedniu w ogóle go nie interesuje. - Koncentrujemy się wyłącznie na naszym spotkaniu, bo nad tamtym nie mamy kontroli. Wierzymy, że uzyskamy pozytywny wynik z Chorwacją i mamy małą nadzieję, że sprawy potoczą się po naszej myśli w Wiedniu.

Pytany o wsparcie, jakiego mu udzielił Michał Listkiewicz (prezes PZPN stwierdził, że chce by Holender prowadził kadrę w eliminacjach mistrzostw świata), odparł, że zostało to ustalone już pięć miesięcy temu.

- Oczywiście turniej taki jak Euro czy mistrzostwa świata wyzwala wielkie emocje u polityków, prezydentów, działaczy federacji, kibiców. Mimo jednak wszystkich plotek i zamieszania wokół mojej osoby, mam zamiar wypełnić mój kontrakt. Dzień przed meczem z Chorwacją to nie jest zresztą dobry moment, żeby rozważać moją przyszłość. Teraz chcę pomóc piłkarzom odnieść jak najlepszy wynik.

Bilans Beenhakkera na wielkich imprezach - zero wygranych. To tylko pech? raquo;