Okiem statystyka: Dudka pozytywny, pięć minut Smolarka

Jednym z cichych bohaterów polskiego zespołu był w całym turnieju Dariusz Dudka, który po prostu nie popełniał błędów, a sporo biegał i często był przy piłce.
Dudka pozytywny

Tym razem zacznę od pozytywów. Jednym z cichych bohaterów polskiego zespołu był w całym turnieju Dariusz Dudka, który po prostu nie popełniał błędów, a sporo biegał i często był przy piłce. W meczu z Chorwacją dodatkowo był bardzo pewnym i skutecznym środkowym obrońcą. W pierwszej połowie miał na tej pozycji 19 celnych podań, z czego 16 do przodu i aż 11 dobrych zagrań w obronie. W drugiej części gry - jako pomocnik - zanotował 24 podań celnych, z czego 18 do przodu, i stracił tylko 4 piłki. Aż 16 razy podawał celnie na połowie ataku, z czego 14 do przodu. Dodatkowo miał aż cztery strzały. Aktywny, skuteczny piłkarz.

Ja do ciebie, a ty do mnie

W meczu z Chorwacją, być może pod wpływem aktywnie poruszających się po boisku młodych rywali, wróciła stara choroba polskich piłkarzy - czyli bezpieczna gra na stojąco na własnej połowie pod hasłem: "Ja do ciebie, a ty do mnie". Przykładem była pierwsza akcja drugiej połowy, kiedy to w kompletnym bezruchu obrońcy i defensywni pomocnicy wymienili między sobą osiem bezproduktywnych podań. Stąd też w całym meczu Polacy mieli aż 311 celnych podań, podczas gdy w meczu z Austrią (grając odważniej) tylko 224, a z Niemcami 253.

Wawrzyniak próbował

Wbrew negatywnym ocenom komentatorów, sporą determinacją w grze do przodu wykazał się na lewej obronie Jakub Wawrzyniak. Właściwie w każdym przypadku grał w kierunku bramki rywala, co widać po proporcjach podań do przodu (23) do tych wstecz (5). Dla porównania grający po drugiej stronie Marcin Wasilewski miał odpowiednio 21 i 14. Wawrzyniak miał także aż siedem celnych podań do przodu na połowie ataku, tylko sześć strat (Wasilewski 9), a także udało mu się jedno dośrodkowanie, jak również miał jeden strzał i jedno podanie kluczowe. Słabiej zdecydowanie szło mu w destrukcji (zdecydowanie najmniej zagrań defensywnych ze wszystkich obrońców), ale aktywności w ataku nie można mu odmówić.

Strona Wasilewskiego

Marcin Wasilewski naharował się w obronie, bo jego stroną szły główne ataki Chorwatów (Pranjicia i Rakiticia). Stąd ma najwięcej zagrań obronnych ze wszystkich Polaków - 14 przejęć i 10 wybić piłki. Ciekawa była dysproporcja w liczbie jego zagrań piłką - w pierwsze połowie miał 4 podania celne do przodu i 5 do tyłu, a w drugiej połowie aż 17 celnych zagrań do przodu (!!!) i 9 do tyłu. Wygrał także aż 4 z 6 pojedynków główkowych. Przy bramce dla Chorwatów został sam, bo startujący do ataku równo z Łobodzińskim obrońca Pranjić wyprzedził Polaka na dystansie około 40 metrów o dobre 20

Skrzydła bez skrzydeł

Największym mankamentem była w meczu z Chorwacją gra skrzydłowych - Jacka Krzynówka i Wojciecha Łobodzińskiego, którzy łącznie zaliczyli 22 celne podania (w tym 7 do przodu) i 19 strat. Udały im się wspólnie 4 z 11 dośrodkowań. Krzynówek oddał też cztery niegroźne strzały, z czego trzy zostały zablokowane. W swoje 22 minuty Tomasz Zahorski, grając na skrzydle miał aż 10 podań celnych i tylko 4 straty.

Pięć minut Smolarka

A dokładnie 35 minut, ale wreszcie udane. W tym czasie napastnik Polski oddał dwa groźne strzały, aż cztery razy celnie podawał do przodu (w poprzednich meczach przez 180 minut na boisku zaledwie dwa razy) i stracił tylko dwie piłki.

Boruc nie kopał

Kompletnie została zmieniona taktyka wprowadzania piłki do gry przez Artura Boruca. Polski bramkarz tym razem nie kopał daleko, ale wprowadzał piłkę przez obrońców. Stąd po jego zagraniach mieliśmy tylko jedną stratę i 21 celnych podań, z czego pięć było długich, na połowę rywala. Jak nigdy w tym turnieju zawodnik Celticu miał jednak nie tylko przejęcia piłki, ale musiał ratować zespół także wybiciami piłek - takich akcji miał aż cztery, a nie zaliczaliśmy ich oczywiście po strzałach, lecz przy innych zagraniach rywali.