Listkiewicz: Ja odchodzę, Leo zostaje

Michał Listkiewicz w wywiadzie dla dziennika "Polska" zdradza, że Grzegorz Lato będzie wybawieniem polskiej piłki.
"Wybawienie" polskiej piłki chce głowy Leo »

Walczą o Rogera - Ajax jest konkretny »

"Polska": Coś długo odbierał Pan ten telefon, zabrakło odwagi?

Listkiewicz: Odwaga jest, bo zawsze była, ale ochota już nie za bardzo. Słyszałem, że znów mnie pan zwalnia z PZPN. No to weźcie sobie Tomka Jagodzińskiego [dyrektor w Muzeum Sportu, zbieracz klubowych znaczków - red.]. Albo Rysia Czarneckiego [były działacz Samoobrony, eurodeputowany - red.]. Weźcie ich, na pewno będzie lepiej!

Napisaliśmy, że Listkiewicz musi odejść. Odejdzie Pan wreszcie?

Z polskiej piłki nie odejdę na pewno i nadal będę działał, tak łatwo się mnie nie pozbędziecie. Nie wiem tylko jeszcze, w jakiej roli, ale pracy jest sporo.

No to kto na nowego prezesa?

Lato. Grzegorz Lato. On jest jedynym wybawieniem. Wie pan dlaczego?

Bo tylko on z 40 milionów Polaków może o sobie powiedzieć, że był królem strzelców mundialu?

On był też mistrzem olimpijskim, dwukrotnym medalistą mistrzostw świata, tym królem, senatorem Rzeczypospolitej...

Tak, wiemy, ale on taki trochę nieociosany. Dyplomacji w nim tyle, co kot napłakał.

Każdy ma i zalety, i wady. Jednak ma i bardzo trafne wypowiedzi. Na przykład taką, że skoro politycy odżegnują się od ingerowania w pracę telewizji, to i od futbolu mogliby trzymać się z daleka. Mnie się Lato, jako kandydat, podoba. Ale nie tylko mój głos się liczy.

Bardziej niż Pański los interesuje nas los Leo Beenhakkera.

Bezwzględnie zostanie na swoim stanowisku.

Ma Pan w nosie hasło: "Listkiewicz musi odejść!"?

Nie wiem, czego ode mnie chcecie. Zawsze pomagam, a nawet piwka nie dostałem! Ale jeżeli ma to pomóc w naprawie naszej piłki, niech tak kibice biało-czerwonych krzyczą do końca mojego życia.

Już całe Włochy pytają o Dudkę »

Nasri w Arsenalu »