Bilić jak król Sobieski? Terim jak Kara Mustafa?

"To będzie nowa bitwa wiedeńska!", "Dajcie odpór Turkom jak nasi przodkowie w 1683 roku!", "Po 325 latach Turcy znów okupują Wiedeń. Waszą rolą jest odprawić ich do ojczyzny" - wzywają piłkarzy Slavena Bilicia chorwackie media
Slaven Bilić: Idzie dobrze i niech tak zostanie »

Konfrontacje na przedpolu: Chorwacja - Turcja »

Z czuba błędnie typuje: Chorwacja - Turcja  »

"24Sata", "Sportske Novosti" i "Vecernji List" przypominają oblężenie Wiednia przez Turków osmańskich i polską-austriacką odsiecz, która uwolniła miasto. W wojsku austriackim służyły wówczas hufce złożone z Chorwatów. Ponieważ jednak Polacy tym razem z odsieczą nie przyjdą, bo za sprawą m.in. Chorwatów rozjechali się już na wakacje, w rolę króla Jana Sobieskiego musi wcielić się Slaven Bilić.

Sztab trenerski Chorwacji te historyczne porównania irytują. - Zapewniam was, że futbol to bardziej skomplikowana sprawa niż chwytanie za szable, włócznie i wybieganie z krzykiem na wroga. My naszą batalię najpierw musimy stoczyć w naszych głowach. Turcy to bardzo trudny przeciwnik, szybki, często zmieniający pozycję, kompletnie nieprzewidywalny, do pokonania którego potrzeba przede wszystkim sprytu i inteligencji - stwierdził asystent Bilicia, jego były kolega z reprezentacji Aljosa Asanović.

Bilić woli rozmawiać o futbolu. Jego z kolei irytuje przypominanie przedturniejowych kalkulacji, z których wynikało, że w wiedeńskim ćwierćfinale powinny były zagrać Niemcy z Czechami. Po porażce z Chorwacją piłkarze Joachima Löwa zajęli drugie miejsce w grupie, a Czesi dopiero ostatnie. Zadecydował mecz o wszystko z Turcją, w którym piłkarze Fatiha Terima wykazali niezwykły hart ducha, odrabiając dwubramkową stratę i w ostatnich minutach wygrywając 3:2.

- Nie wiem, co to za eksperci widzieli na naszym miejscu Niemców. Od początku mówiłem, że mamy lepszą drużynę. Nasze trzy zwycięstwa w grupie nie są żadnym przypadkiem. Na wszystkie zasłużyliśmy. To, że podobnej sztuki dokonały tu tylko Holandia i Hiszpania, pokazuje realną siłę naszego zespołu - mówił w czwartek Bilić.

Trener obiecuje tę samą wyrachowaną, spokojną grę co w meczach grupowych. Futbol Turków określa jako "agresywny i dobry". - Odrobienie dwóch bramek w meczu o taką stawkę robi wrażenie. To na pewno natchnęło ich niesamowitą siłą i wiarą. Turcja pokazała jednak na Euro, że potrzebuje czasu, żeby wejść w mecz. Zaczynają dość słabo, popełniają błędy, to jest ich słaba strona, którą postaramy się wykorzystać. Za to finisze mają niesamowite i walczą do ostatniej sekundy, na co musimy uważać - opowiadał Bilić.

Cieszył się, że w ostatniej chwili wyleczyli się obaj kontuzjowani skrzydłowi, Ivan Rakitić i Dario Srna, który strzelił gola Niemcom i był w tym meczu najlepszym zawodnikiem. Wiadomo za to, że do końca turnieju nie zagra Dario Kneżević poturbowany w meczu z Polską, ale nie był to zawodnik podstawowej jedenastki. Na mistrzostwach Europy nie zagra też na pewno rezerwowy napastnik Igor Budan. - Te kontuzje nie sprawiają, że nie mogę spać w nocy. Mam mnóstwo opcji. Widzieliście w meczu z Polakami, jak wielu przywiozłem równorzędnych piłkarzy - mówił trener Chorwatów.

W Wiedniu zapowiada się gorąca noc »

Turcy: cały naród nas wspiera, nie ma więc takiej przeszkody...

Turcja bardzo boleśnie okupiła wygraną batalię z Czechami. Czerwoną kartkę dostał w końcówce spotkania bramkarz Volkan Demirel, niezwykle ważny dla drużyny, ograny w Lidze Mistrzów. UEFA zawiesiła go na dwa mecze za popchnięcie Jana Kollera.

Między słupkami będzie więc musiał stanąć 35-letni weteran Rüstü Recber. Kluczowy zawodnik podczas mistrzostw świata w 2002, gdzie Turcja zajęła trzecie miejsce, wraca w światło reflektorów. Od tamtego sukcesu jego kariera pełna była dramatycznych zwrotów. Po mundialu trafił do Barcelony, gdzie tuż przed rozpoczęciem sezonu doznał kontuzji. Do bramki wskoczył młody Victor Valdes i już nie oddał Turkowi miejsca składzie, choć FFA właśnie przyznała mu tytuł najlepszego bramkarza świata 2002 roku. Wściekły Rüstü, zarzucając władzom Barcy dyskryminację z powodu nieznajomości hiszpańskiego, w niesławie wrócił do Fenerbahce. Zdobył trzy mistrzostwa Turcji, aż pokłócił się z władzami klubu i odszedł do Besiktasu. W ostatnim sezonie długo zmagał się z kontuzjami. Piątkowy, niespodziewany występ przeciwko Chorwacji będzie jego 118. meczem w reprezentacji.

Zawieszony jest również inny kluczowy zawodnik zespołu, urodzony w Rio de Janeiro Mehmet Aurelio. Defensywny pomocnik Fenerbahce, który nim w 2006 roku przyjął tureckie obywatelstwo i przeszedł na islam, nazywał się Marco Aurélio Brito dos Prazeres, dostał w meczu z Czechami drugą żółtą kartkę.

To nie koniec złych wiadomości dla Fatiha Terima. Kontuzja wyeliminowała do końca turnieju obrońcę Emre Güngöra, podczas gdy kapitan Emre Belözoglu, Tümer Metin i Servet Cetin walczą z czasem, żeby wyleczyć się do meczu z Chorwacją. Lekarz podejmie decyzję w ostatniej chwili.

Jeśli Emre nie zagra, jego miejsce na środku pola przejmie prawdopodobnie pomocnik Bayernu Monachium Hamit Altintop, jeden z trójki zawodników w kadrze Terima, którzy nie grają w lidze tureckiej. Urodzonego w Gelsenkirchen piłkarza we wszystkich trzech spotkaniach grupowych trener wystawiał na... prawej obronie, gdzie ten nie grał nigdy w karierze. Ale okazało się to strzałem w dziesiątkę. Już w wygranym meczu ze Szwajcarią (2:1) wypracował jednego z goli. A przeciwko Czechom miał udział we wszystkich trzech! - Wprawdzie dla Turcji jestem gotów grać nawet na bramce, ale właśnie w pomocy czuję się najlepiej i najbardziej potrzebny drużynie - stwierdził.

Altintop przyznaje, że jego drużyna nie miałaby nic przeciwko ćwierćfinałowi z Niemcami, zwłaszcza że ci nie pokazali na Euro niczego szczególnego. - Nie mamy kompleksów przed nikim. Jesteśmy w stanie pokonać Chorwatów. Najważniejsze, żebyśmy tylko zagrali swoje. Dramatyczny mecz z Czechami natchnął nas wielką euforią. Wiemy, ile radości daliśmy naszym kibicom. Czując wsparcie całego narodu, nie widzimy przed sobą takiej przeszkody, której nie moglibyśmy pokonać - mówił.

Premierzy Turcji, Chorwacji i kanclerz Austrii na piątkowym meczu »