Sport.pl

Lato już prawie prezesem PZPN. To katastrofa!

Michał Listkiewicz foruje na swego następcę w PZPN Grzegorza Lato. To oznacza, że Związek będzie jeszcze gorszą skamieliną niż dotychczas. A Leo Beenhakker będzie musiał odejść - pisze komentator Sport.pl Dariusz Wołowski.
Lato: Leo trenerem na mundial»

Lato: Przy Beenhakkerze Janas to był gość

Czy Lato wypędzi z Polski Beenhakkera?

- Grzegorz Lato ma sto razy większe zasługi dla polskiej piłki niż Leo Beenhakker - powiedział niedawno Zbigniew Boniek. Bez wątpienia, gdy weźmiemy pod uwagę 100 meczów w reprezentacji Polski, dwa medale mundiali i tytuł króla strzelców MŚ w Niemczech.

- Grzegorz Lato? Kiedy siedzieliśmy na Euro w loży VIP-ów, wszyscy podchodzili, robili sobie zdjęcia, brali od niego autografy. To wielce szanowana postać w świecie piłkarskim. Przekonuję się o tym na każdym kroku - mówi z uśmiechem w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" prezes PZPN Michał Listkiewicz, który w Austrii i Szwajcarii wprowadzał Latę na europejskie salony.

Nie ma dyskusji, że Lato wielkim piłkarzem był. Tak jak Jan Tomaszewski wielkim bramkarzem. Czy jednak ich wielkość wytrwała próbę czasu poza boiskiem?

"Wrogość do Beenhakkera to wymysł"

Oczywiście, że nie. Legendarni piłkarze Kazimierza Górskiego nie sprawdzili się potem ani jako trenerzy, ani jako menedżerowie, ani nawet jako autorytety piłkarskie. Przez wiele ostatnich lat Grzegorz Lato raził wręcz brakiem własnego zdania. Człowiek z wielkim nazwiskiem i zasługami, który jednak na temat uzdrowienia polskiej piłki do powiedzenia nie miał nigdy nic mądrego. Teraz wygląda jednak na to, że Lato będzie nowym prezesem Związku. Listkiewicz, któremu na stanowisku dłużej wytrwać się nie udało, wyraźnie namaszcza go na swojego następcę. A z przecieków z tzw. terenu wiadomo, że Lato może już czuć się niemal pewniakiem na stanowisko prezesa.

Nie zgadzasz się? Lepiej znasz się na sporcie? Załóż sportowego bloga, bloguj na Sportblogu!»

Wszystko wskazuje, że jesteśmy świadkami dobrze zaplanowanej i sprytnie przeprowadzonej akcji umieszczenia na "tronie" spadkobiercy Listkiewicza. Od jakiegoś czasu "ocieplaniu" wizerunku w mediach pomaga Lacie agencja PR. A ten okazuje się pojętnym uczniem. Od pewnego czasu wypowiada się bardzo powściągliwie, momentami wciela się nawet w obrońcę Leo Beenhakkera!

- Byłem świadkiem spotkań Laty z Leo Beenhakkerem na Euro i nie zauważyłem niechęci. Wręcz przeciwnie, było bardzo sympatycznie - mówi dziś Listkiewicz.

- Czapki z głów przed Beenhakkerem! Moja wrogość do niego to kolejny wymysł - mówi nam dziś sam Lato.

Ale ci, którzy pamiętają Grzegorza Latę sprzed choćby kilkunastu miesięcy nie mogą mieć wątpliwości. Sam byłem świadkiem, gdy po sromotnie przegranym mundialu 2006 słynny Holender zastępował Pawła Janasa, podczas konferencji na ten temat siedzący z przodu Lato wstał nagle, odwrócił się do dziennikarzy i powiedział z nieskrywaną irytacją: - Macie, co chcieliście! A teraz my będziemy was jeb...!

Potem krytykował Holendra wielokrotnie

Listopad 2007 (cytat z "Dziennika Zachodniego"), już po triumfach nad Portugalią i awansie do Euro: "Zrobiliście z Leo cudotwórcę, a on na razie tak naprawdę nic nie osiągnął. Paweł Janas przy Beenhakkerze to był gość! Listkiewicz po awansie do mundialu chciał od razu przedłużyć z nim umowę, a "Janosik" spokojnie zasugerował, by poczekać z tym do finałów. Na miejscu Michała, gdy Leo domaga się teraz przedłużenia kontraktu czy podwyżki, powiedziałbym mu wprost: "Tam są drzwi!". Naprawdę damy sobie radę bez niego...

I co, teraz Lato nagle przeszedł na stronę zwolenników Beenhakkera? Nie sądzę, myślę, że doradzono mu, by dla lepszego wizerunku popierał tego, kogo lubią kibice.

Więc co będzie, gdy Lato zostanie prezesem? Może nie wyrzuci Beenhakkera na bruk od razu. O wiele sprytniejsze będzie stworzenie Holendrowi takich warunków pracy i atmosfery, że Leo sam podziękuje. I ucieknie z Polski gdzie pieprz rośnie. Chętnych na jego usługi na całym świecie jest wciąż wielu.

Jak proponuje były trener Laty Antoni Piechniczek, można przecież powołać radę trenerów ograniczającą swobody Beenhakkera. To wystarczy, by selekcjoner podał się do dymisji, bo nie zniesie przecież ubezwłasnowolnienia przez ludzi, którzy będą rządzić kadrą, ale też nie ponosić odpowiedzialności za jej wyniki. Już też słychać hasło całej grupy skupionej wokół Laty i Listkiewicza: - Leo tak (na razie!), ale inni Holendrzy nie!

Wybieranie Beenhakkerowi nowych współpracowników, zwalnianie obecnych, jest też prostą drogą zmuszenia go do dymisji.

A jeśli chodzi o reformy polskiej piłki? Lato będzie kontynuatorem dzieła Listkiewicza. Żeby nie powiedzieć... marionetką. Wybiorą go ci sami delegaci na zjazd, a on będzie ich zakładnikiem takim, jak przez wiele lat Listkiewicz. Powołanie Laty na prezesa będzie służyć jednemu: by w polskiej piłce zmiany były pozorne, a tak naprawdę zostało wszystko jak jest. Dziś Listkiewicz pomoże Lacie, jutro Lato Listkiewiczowi.

Tylko kto pomoże naszemu futbolowi, którego stan posiadania dosadnie pokazały finały mistrzostw Europy?

Blogerzy o Grzegorzu Lato

Nie zgadzasz się? Lepiej znasz się na sporcie? Załóż sportowego bloga, bloguj na Sportblogu!»