Sport.pl

Co różni Polaków od Rosjan?

O ile Hiddink swoją wojnę wygrał, o tyle Beenhakker stanął na krawędzi porażki. Zacznijmy od uścisku dłoni jaki wymienili obaj holenderscy trenerzy przy okazji meczu Rosja - Polska w Moskwie. 10 miesięcy temu ich drużyny zremisowały towarzysko 2:2, a ekipie rosyjskiej grali Arszawin, Syczew, Pawluczenko, Kołodin, Żyrkow, Żirinow - słowem bohaterowie Euro 2008 - analizuje Dariusz Wołowski
Mołodcy, Mołodcy...

"Rosjanie biegają znakomicie"

Nie zgadzasz się? Lepiej znasz się na sporcie? Załóż sportowego bloga, bloguj na Sportblogu!»

Minie jeszcze trochę czasu zanim świat wydobędzie się ze zdumienia po porywającej grze Rosjan z Holendrami. Dla mnie niezwykłe był już sam fakt, że drużyna Guusa Hiddinka, dla której awans z grupy był sukcesem, w ogóle porwała się na najlepszy zespół pierwszej fazy. Kiedy przed mistrzostwami pytano Holendra o cel rosyjskiej drużyny nie chciał mówić o wynikach, ale stylu gry, który jego skromni piłkarze mieli zaprezentować na tak wielkim forum jak Euro 2008. Hiddink opowiadał jak według zachodnich metod zmienia zapyziały futbol rosyjski. Czyli to samo o co stara się w Polsce Leo Beenhakker. Obaj natrafiają przy tym na zacięty opór miejscowych trenerów.

O ile Hiddink swoją wojnę wygrał, o tyle Beenhakker stanął na krawędzi porażki. Zacznijmy jednak od uścisku dłoni jaki wymienili obaj holenderscy trenerzy przy okazji meczu Rosja - Polska w Moskwie. 10 miesięcy temu ich drużyny zremisowały towarzysko 2:2, a ekipie rosyjskiej grali Arszawin, Syczew, Pawluczenko, Kołodin, Żyrkow, Żirinow - słowem bohaterowie Euro 2008. Był nawet Pogrebniak, którego z mistrzostw wyeliminowała kontuzja. A więc Rosja w tamtym meczu, była personalnie tak samo silna jak teraz. Na bramki Syczewa i Pawluczenki w pierwszej części, w cztery minuty drugiej odpowiedzieli Krzynówek i Błaszczykowski. Dla Polski był to ostatni sprawdzian przed eliminacyjnymi bojami w Lizbonie i Helsinkach, Rosjanie szykowali się do walki z Anglikami. Dla jednych i drugich kwalifikacje zakończyły się sukcesem, choć drużyna Beenhakkera do końca miała swój los we własnych rękach, a Hiddinka potrzebowała pomocy od Chorwatów (zwycięstwo z Anglią na Wembley).

Minęło 10 miesięcy. Oparty na piłkarzach kadry Zenit St Petersburg zdobył Puchar UEFA - ten sam, w którym najlepszy z polskich klubów (Groclin) odpadł już w I rundzie. Nikt nie mógł mieć wątpliwości, że rosyjska piłka ma większy potencjał - tak jeśli idzie o klasę piłkarzy, jak i pieniądze oligarchów na nią wydawane. Różnic jest sporo, ale i kilka podobieństw.

Jedni i drudzy jechali na Euro jako outsiderzy. Od kilkunastu lat reprezentacja Rosji to był zlepek graczy nie mających wspólnego celu. Hiddink usunął z kadry starszych, zdemoralizowanych piłkarzy, postawił na młodych. Ci szybko się uczą, a przede wszystkim do gry serce mają ogromne.

Dla jednych i drugich Euro 2008 zaczęło się właściwie tak samo. Polacy przegrali z Niemcami 0:2, Rosjanie z Hiszpanami 1:4. W drugiej serii obie drużyny: Beenhakkera i Hiddinka miały podjąć trud odbicia się od ściany. Ale tylko Rosjanom starczyło na to siły. A już trzeci mecz w którym Polacy grali o wszystko z Chorwacją, a Rosjanie ze Szwecją ujawnił jak głębokie są różnice w obu drużynach. Przede wszystkim mentalne. My zobaczyliśmy tylko, że drużyna Beenhakkera składa się z piłkarzy o umiejętnościach nie przystających do wielkiego turnieju, ale także pozbawionych elementarnej odporności psychicznej. Jak można było się załamywać po porażce z Niemcami? Właśnie wtedy, kiedy trzeba było zacisnąć zęby.

Hiddink ma lepszych piłkarzy, ale mimo wszystko podstawową różnicę widzę w mentalności. Bo gdyby Polacy wyszli z grupy i w ćwierćfinale trafili na najlepszy zespół mistrzostw marzyliby nie o zwycięstwie, ale honorowym zakończeniu i tak już udanych mistrzostw.

Rosjanie Brazylijczykami Euro

Tymczasem nie da się odnosić sukcesów jeśli każdego meczu na wielki turnieju nie traktuje się jako celu ostatecznego. Trener Hiszpanów Luis Aragones chciał zabrać na Euro 2008 Bojana Krkicia, ale 17-latek z Barcelony odpowiedział, że jest przemęczony. Pewnie wydaje mu się, że w mistrzostwach Europy zagra jeszcze wiele razy. Może ma rację, ale można by mu jednak przypomnieć Irlandczyka Normana Whiteside, który na hiszpańskich MŚ w 1982 roku pobił rekord Pelego i w wieku 17 lat i 41 dni zadebiutował na mundialu. W 26. roku życia karierę gracza Manchesteru i Evertonu przerwała kontuzja i na MŚ wystąpił jeszcze tylko raz (1986). Futbol nie zawsze daje następną wielką szansę. Arszawin i jego koledzy o tym wiedzą, Polacy wciąż nie.

Najgorsze jest jednak to, że każda kolejna porażka osłabia morale drużyny. Polscy piłkarze mają za sobą już trzy: na dwóch ostatnich mundialach i teraz na Euro. Do tego dochodzi 16 lat (1986-2002) podczas których drużyna narodowa przegrywała eliminacje wielkich imprez siedem razy. Tym trudniej będzie sobie wyobrazić, że walka z drużynami klasy Holandii, albo Niemiec nie leży poza granicami możliwości naszych piłkarzy. Zwłaszcza, że także w klubowej piłce nie dzieje się absolutnie nic, co mogłoby ich wiarę wzmocnić. Wręcz przeciwnie. Dokonania naszych piłkarzy w ich klubach są jeszcze gorsze niż w reprezentacji.

Polska przed eliminacjami MŚ - młodzi daleko od kadry

Nie zgadzasz się? Lepiej znasz się na sporcie? Załóż sportowego bloga, bloguj na Sportblogu!»

EURO w Betclick.com. Darmowa rejestracja, wygraj BMW Z4» - Reklama