Sport.pl

Ula Radwańska wychodzi z cienia, w II rundzie zagra z Sereną Williams

- Wreszcie wyszłam z cienia starszej siostry - mówiła szczęśliwa Urszula Radwańska, która awansowała do II rundy Wimbledonu i zagra w środę z Sereną Williams.
Dawid Olejniczak obiecuje, że powalczy »

- Dla mnie Wimbledon mógłby się skończyć już dziś. Jestem tak szczęśliwy, że Ula wreszcie się odblokowała, że nic innego już mnie nie interesuje - mówił Robert Radwański, ojciec i trener 17-letniej Urszuli po jej zwycięstwie w I rundzie z Czeszką Klarą Zakopalovą 6:1, 6:4

Dla młodszej z sióstr Radwańskiej był to wielkoszlemowy debiut, w turnieju zagrała tylko dlatego, że organizatorzy przyznali jej dziką kartę doceniając zeszłoroczne sukcesy juniorskie - Ula wygrała w 2007 r. na Wimbledonie zarówno w deblu, jak i singlu.

Ale na kameralnym korcie numer osiem Radwańska zagrała w poniedziałek ze starszą o siedem lat Czeszką jak profesorka, a nie debiutantka. Pierwszy set był popisem Polki, która świetnie serwowała i skutecznie atakowała rywalkę przy jej podaniu. W drugiej partii zrobiło się bardziej nerwowo, zarówno Radwańska, jak i Zakopalova pokrzykiwały na siebie ze złości po zmarnowanych piłkach, ale ostatecznie Urszula zagrała w końcówce tak, jak przyzwyczaiła do tego jej starsza siostra Agnieszka, czyli pewnie i spokojnie.

- Jeeeeest! - cieszyła się po nieco ponad godzinie gry Radwańska. Zakopalova w końcówce meczu zaczęła rzucać rakietą ze złości. Była bardzo przybita po porażce, bo przed spotkaniem uchodziła za murowaną faworytkę. W rankingu WTA zajmuje 61. miejsce, czyli jest aż 129 pozycji wyżej od Radwańskiej (WTA 190). W Wielkim Szlemie występowała już po raz 21., trzy lata temu wygrała spory turniej na trawie w holenderskim s'Hertogenbosch i nie podejrzewała pewnie, że polska juniorka może jej sprawić tyle kłopotów.

- My z Agnieszką po prostu bardzo lubimy grać na trawie. Bo to jest najszybsza nawierzchnia, piłki odbijają się bardzo nisko, więc można atakować, a my lubimy grać ofensywnie - mówiła na konferencji prasowej Urszula Radwańska.

Najlepszą juniorkę świata poprzedniego sezonu i podwójną mistrzynię Wimbledonu przyszli przepytać nie tylko polscy dziennikarze, ale także kilku angielskich, w tym lokalne radio Wimbledon. O siostrach Radwańskich w Londynie słyszeli już po prostu wszyscy. W sumie w ostatnich latach trzykrotnie wygrały w juniorach.

Ulę od Agnieszki różni jednak sporo. Ma od siostry lepsze warunki fizyczne - jest nieco wyższa i silniejsza, dzięki czemu potrafi mocniej serwować i prowadzić mocny ostrzał z głębi kortu. Ale te lepsze warunki fizyczne sprawiają, że Ula rzadziej miesza grę tak, jak Agnieszka. - Ale np. staram się naśladować Agnieszkę i często zagrywać dropszoty. To akurat dobry pomysł, szczególnie na trawie - podkreśla Urszula.

Zdaniem większość osób ze swojego otoczenia, w tym samych rodziców, Ula ma też jednak trudniejszy od siostry charakter. Gdy jej nie idzie na korcie - potrafi rzucać rakietą ze złości i kląć jak Marat Safin. Nie ma stalowych nerwów, tak jak Agnieszka.

- To prawda, że Isia jest trochę spokojniejsza. Ale ostatnio staram się pracować nad emocjami. W tym meczu udało mi się powstrzymać przed wybuchem. I chyba faktycznie spokój na korcie się opłaca - uśmiechała Ula, która paradoksalnie, poza kortem jest dokładnym przeciwieństwem samej siebie z kortu, czyli - skromna, zawsze siada gdzieś na uboczu, na pytania odpowiada nieśmiało. Tak było też na poniedziałkowej konferencji prasowej, gdy po raz pierwszy musiała stawić czoła tak silnej grupie dziennikarzy, którzy wypytywali o jej karierę.

Trener Radwański powiedział, że Ula wreszcie się przełamała. I ma rację, bo do tej pory młodsza siostra tylko raz błysnęła w dorosłym tenisie, dochodząc w 2007 r. do ćwierćfinału turnieju WTA w Bangkoku. Poza tym, wszystkie dzikie karty, które załatwiał menedżer Victor Archutowski, były marnowane.

Radwańska nie potrafiła też błysnąć na turniejach w Polsce (J&S Cup). - Z Ulą jest problem, bo jakoś nie może wystrzelić. Nie może pójść w ślady Agnieszki. Cały czas czekamy. Trzeba być cierpliwym - powtarzał więc zawsze trener Radwański.

Zwycięstwo nad Zakopalovą da Urszuli potężny zastrzyk punktowy. Za drugą rundę Wimbledonu dostanie 60 pkt, co pozwoli jej awansować w okolicę 150. lokaty na świecie. Dzikie karty staną się niepotrzebne, bo Ula będzie mogła grać w większych turniejach, jeśli nie od razy w głównej drabince, to chociaż w eliminacjach. Urszula nigdy nie zarobiła też za jeden mecz tyle pieniędzy co teraz. Otrzyma już co najmniej czek na 17 tys. funtów, a w całej dotychczasowej seniorskiej karierze zarobiła na razie ok. 90 tys. dol.

- Wciąż nie mam jeszcze własnego konta, bo nie skończyłam przecież 18 lat, ale pewnie rodzice pozwolą mi zrobić jakieś fajne zakupy - żartowała Ula po meczu.

- Zaraz, zaraz, ale Ula jeszcze nie skończyła grać na Wimbledonie. Przecież w następnym meczu też jest faworytką! - uśmiechał się na to trener Radwański. Ten następny mecz zostanie rozegrany w środę, a rywalką 17-letniej Polki będzie rozstawiona z szóstką Serena Williams, która pokonała w I rundzie 7:5, 6:3 Estonkę Kaię Kanepi.

Amerykańskiej megagwiazdy specjalnie przedstawiać nie trzeba - to jedna z najlepszych tenisistek w historii kobiecego tenisa. Wygrała osiem turniejów Wielkiego Szlema, w tym dwa razy Wimbledon, zarobiła na korcie ponad 19 mln dolarów.

- Eee tam. Z Ulą nie wygra. Nie ma szans - w swoim stylu żartował trener Radwański.

A może nie żartował? Z Serenę Williams jest bowiem czasami tak jak z Ulą Radwańską, nigdy nie wiadomo co jej strzeli do głowy na korcie. Amerykanka potrafi przegrywać mecze w pierwszych rundach i obrażać potem dziennikarzy na konferencji prasowej, a innym razem z łatwością wygrać turniej i godzinami prawić o paskach, płaszczach, spódnicach i sukienkach, czyli o tym co ją w życiu interesuje najbardziej. W poniedziałe udzielając wywiadu telewizyjnego po swoim meczu Serena nie zająknęła się na temat Radwańskiej nawet jednym słowem. Za to przez kilka minut z pasją opowiadała o swoim nowym płaszczu.

Serena od miesięcy ma też kłopoty z nadwagą - to oczywiście temat tabu i nikt na Wimbledonie nie odważył jej zadać pytania, czy zbędne kilogramy nie przeszkadzają jej w poruszaniu się po korcie. - Nadwaga? Na pewno trzeba ją będzie zmusić do biegania - dyplomatycznie odpowiedziała Urszula.

- Córka zagra z Williams bez żadnej presji, bo już osiągnęła bardzo dużo. Nie ma nic do stracenia. To Serena niech się boi. Ula umie grać na trawie i jest w niezłej formie. Na turnieju w Eastbourne, który wygrała Agnieszka, Ula odpadła wprawdzie w I rundzie eliminacji, ale grała potem w turnieju pocieszenia, o którym nie było głośno w internecie i zaszła do półfinału pokonując kilka bardzo dobrych rywalek - podkreślał trener Robert Radwański.

Spotkanie młodszej Radwańskiej z Sereną Williams niemal na pewno zostanie rozegrane na korcie centralnym lub korcie numer jeden.

Do drugiej rundy awansowali wczoraj m.in. rozstawieni z jedynką Ana Ivanović i Roger Federer. Szwajcar pokonał 6:3, 6:2, 6:3 Słowaka Dominika Hrbatego i odniósł 60. z rzędu zwycięstwo na nawierzchni trawiastej.

- Dopóki awansuję do kolejnej rundy, nie ma dla mnie znaczenia, czy wygrywam w trzech czy pięciu setach - powiedział po meczu Federer, który walczy w tym roku o szósty triumf z rzędu.

Wyniki poniedziałkowych meczów pierwszej rundy gry pojedynczej kobiet:

Urszula Radwańska (Polska) - Klara Zakopalova (Czechy) 6:1, 6:4
Nicole Vaidisova (Czechy, 18) - Zuzana Ondraskova (Czechy) 6:2, 6:2
Samantha Stosur (Australia) - Ioana Raluca-Olaru (Rumunia) 6:2, 6:2
Serena Williams (USA) - Kaia Kanepi (Estonia) 7:5, 6:3

Radwańska: Mam nadzieję, że będzie dobrze... »