Domachowska: Najpierw trochę się pokolegujemy z Radwańską, a potem...

- Trzy Polki w drugiej rundzie. Tego jeszcze nie było! - cieszyła się po meczu Marta Domachowska, która zagra w II rundzie z Agnieszką Radwańską. - Co mam powiedzieć? Ciężko gra się z przyjaciółką - stwierdziła. Relacja specjalnego wysłannika Sport.pl na Wimbledon Jakuba Ciastonia.
Radwańska zmierzy się z Domachowską w drugiej rundzie! »

Ula Radwańska ma dość pytań o Agnieszkę »

Marta Domachowska pokonała w poniedziałek wieczorem Amerykankę Jill Craybas 6:1, 3:6, 6:4 i jako trzecia polska tenisistka zapewniła sobie awans do II rundy Wimbledonu.

O tym, jak ważne dla Domachowskiej było to zwycięstwo, przekonaliśmy się, gdy Marta przyszła wieczorem po meczu na rozmowę z polskimi dziennikarzami. Już dawno nie widzieliśmy jej tak uśmiechniętej.

- Jest się z czego cieszyć. Trzy Polki grały dziś mecze i wszystkie wygrały. To był świetny dzień dla Polski - powiedziała na początek. - Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa, bo nigdy dobrze nie grało mi się na trawie. To jest mój pierwszy w karierze wygrany mecz na Wimbledonie i dopiero trzeci w ogóle wygrany mecz na tej nawierzchni. Wcześniej udało mi się zwyciężyć jedynie w mniejszych turniejach. W drugim secie straciłam koncentrację w jednym gemie, co kosztowało mnie przegranie czterech returnów z rzędu. Dałam rywalce się rozkręcić. Ale w trzeciej partii bardzo dobrze serwowałam i dzięki temu utrzymałam prowadzenie. Pewny serwis to jest podstawa sukcesu na trawie. Mogłabym jeszcze częściej chodzić do siatki, wtedy byłoby jeszcze lepiej, ale z tym mam ciągle problemy. Zadowolona jestem jednak z tego, że udawało mi się czasem zmieniać rytm gry i posyłać slajsowane piłki. W poprzednich latach na trawie nie grało mi się tak dobrze jak teraz - mówiła Marta po meczu.

Domachowska jest w Londynie sama, tym razem zdecydowała się na wyjazd bez rodziców i trenera. Ale zastrzegła, że cały czas współpracuje z Pawłem Ostrowskim i na kolejnych turniejach prawdopodobnie będzie jej towarzyszył.

W kolejnej rundzie rywalką Domachowskiej będzie Agnieszka Radwańska. Co na to Marta? - Ale zanim w środę zagramy przeciwko sobie, to we wtorek gramy razem debla z Brytyjkami Sarą Borwell i Jocelyn Rae. Zanim będziemy walczyć, trochę się więc pokolegujemy - śmiała się Domachowska, która od dawna przyjaźni się z Agnieszką i często spędza na turniejach dużo czasu z najlepszą polską tenisistką. Ich wspólny debel na Wimbledonie to element przygotowań do igrzysk w Pekinie, gdzie Radwańska z Domachowską zagrają w jednej parze.

- Agnieszka przysłała mi właśnie SMS-a, o której umawiamy się na wspólny trening. To będzie dla nas naprawdę dziwna sytuacja grać w środę przeciwko sobie, ale trudno, tak zdecydowało losowanie. Znamy się bardzo dobrze, bo grałyśmy już ze sobą w tym roku dwa razy. Mam nadzieję, że teraz też będzie fajny mecz. Agnieszka na trawie jest na pewno faworytką, ale zobaczymy co z tego wyjdzie - mówiła Marta, która na Wimbledonie wystąpi także w mikście w parze z Hiszpanem Fernando Verdasco.

W I rundzie singla Domachowska (WTA 65) miała najtrudniejszą przeprawę z trzech Polek, bo jako jedyna musiała rozegrać trzy sety. 34-letnia Craybas (WTA 78) to nie jest może tenisistka z najwyższej półki, ale - jak podkreśliła na konferencji Agnieszka Radwańska - wciąż potrafi grać na przyzwoitym poziomie, jest bardzo regularna.

Domachowska dość łatwo wygrała pierwszego seta, bo praktycznie wszystko jej się udawało - od serwisu, po kąśliwe slajsowane zagrania zmieniające rytm, po dropszoty, do których Amerykanka nie zdołała dobiec. W drugim secie Polka się jednak zdekoncentrowała, straciła własne podanie, a Amerykanka grała tak, jak opisywała to Radwańska - pewnie i regularnie. Na szczęście, w trzeciej partii Domachowska zamiast oddać pole rywalce, zacisnęła zęby, szybko przełamała serwis Craybas i do końca parła do zwycięstwa. Wygrała po 92 minutach i jako trzecia Polka tego dnia zapewniła sobie prawo gry w II rundzie.

Młoda Radwańska wychodzi z cienia. W drugiej rundzie zagra z Sereną Williams »