Polski mecz w Wimbledonie: Radwańska gromi Domachowską

- Marta gra na trawie lepiej, ale niestety, na korcie nie ma sentymentów. Zagrałam na sto procent - mówiła Agnieszka Radwańska po łatwym zwycięstwie 6:1, 6:3 nad Martą Domachowską w II rundzie Wimbledonu. Radwańska o awans do 1/8 finału zagra z Rosjanką Anastazją Pawluczenkową, a w czwartek w parze z Martą Domachowską zmierzy się w deblu z siostrami Williams.
Ula Radwańska po walce przegrywa z Sereną Williams

Los sprawił, że o trzecią rundę Wimbledonu Agnieszka i Marta musiały walczyć między sobą. Na kameralny kort numer pięć przyszło sporo Polaków, którzy chcieli zobaczyć w akcji dwie najlepsze polskie tenisistki, ale też dobre koleżanki, które zostały zmuszone do rywalizacji ze sobą. Obie mówiły przed meczem, że ta sytuacja jest dla nich niezwykła, ale na korcie sentymentów nie będzie. I nie było, bo murowana faworytka Radwańska dość łatwo uporała się z Domachowską. Walka była zacięta tylko na początku obu setów, ale potem 11. w światowym rankingu Radwańska przejmowała inicjatywę i miała już z górki. - To był dobry mecz. Marta grała nieźle, Agnieszka trochę lepiej. Oby częściej dochodziło do takich dni, kiedy w II rundzie Wimbledonu grają aż trzy nasze tenisistki. Szkoda tylko, że dwie z nich wpadły na siebie - mówił po meczu Robert Radwański, trener i ojciec Agnieszki, która już po raz trzeci wygrała z Domachowską. Zaliczyła zresztą swoistego hat-tricka, bo ograła Martę na każdym rodzaju nawierzchni - w zeszłym roku na betonie w Sztokholmie, a w tym sezonie najpierw w amerykańskim Charleston na mączce i teraz w Londynie na trawie. Marta wygrała z Agnieszką tylko raz, na pokazówce Suzuki Warsaw Masters, ale nie był to oficjalny mecz o punkty.

- Zagrałam słabo, źle taktycznie. Nie przejęłam inicjatywy. Zagrałam tak, żeby nie przegrać, zamiast spróbować wygrać. Nastawiłam się na dłuższe wymiany, tak jakbym miała grać z Agnieszką na mączce. Na trawie powinnam zagrać bardziej agresywnie. Więcej atakować. Agnieszka jest bardzo trudną rywalką, bo popełnia bardzo mało błędów, cały czas gra na równym, wysokim poziomie. Moim zdaniem daleko zajdzie na Wimbledonie. To może być dla niej kolejny wielki turniej - powiedziała po meczu Domachowska.

- Chciałam zagrać jak najlepiej i wygrać - przyznała krótko Radwańska. - Niestety, przeciwnik to jest przeciwnik. Nie ma sentymentów.

Najlepsza polska tenisistka w kolejnej rundzie, której stawką będzie już awans do 1/8 finału zmierzy się z 17-letnią Rosjanką Anastazją Pawluczenkową (WTA 137). - Tak? Nie sprawdzałam nawet na kogo mogę dalej wpaść. Znam ją dobrze, bo dwa lata temu wygrałam z nią w finale juniorskiego Rolanda Garrosa, a w zeszłym roku Rosjanka w jednej parze z Ulą wygrała debla na Wimbledonie - powiedziała Radwańska. - To duża dziewczyna, która mocno bije, ale ja się takich przeciwniczek nie boję, a w zasadzie nawet pasuje mi taki styl gry. - Rosjanka robi ciągłe postępy, trzeba na nią uważać, ale Agnieszka na pewno jest faworytką tego meczu - stwierdził trener Radwański.

Agnieszka powiedziała, że czuje się już dużo lepiej niż kilka dni temu, gdy narzekała na zmęczenie po wyczerpującym turnieju w Eastbourne. - Z kontuzją przedramienia też jest już dożo lepiej - zaznaczyła Polka.

Awansując do trzeciej rundy Radwańska obroniła już zeszłoroczne punkty za Wimbledon (90), razem z pokaźną premią za Eastbourne, jest już bardzo blisko awansu do pierwszej dziesiątki na świecie (wiele zależy teraz od tego jak daleko zajdzie Marion Bartoli, zeszłoroczna finalistka).

Dziś - o ile nie będzie padać - Marta i Agnieszka znów zagrają po jednej stronie siatki. W drugiej rundzie debla zmierzą się siostrami Sereną i Venus Williams. - Już umówiłyśmy się na kolejny wspólny trening. Jak pokonać siostry? Zastanowimy się, na pewno to będzie fajny mecz - powiedziała Radwańska. - Rozmawiałyśmy już z Agnieszką o tym meczu. Na pewno nie możemy dać przejąć im inicjatywy, bo wtedy zniosą nas z kortu po nokaucie. Wiadomo, że one będą dużo chodzić do siatki, bo są duże i dobrze ją kryją. Musimy więc zagrać bardzo agresywnie - zakończyła Marta.

Radwańska i Domachowska grają w jednej parze w deblu jako przygotowanie do igrzysk w Pekinie, gdzie będą reprezentować Polskę w tej konkurencji.

Urszula Radwańska: Za rok to ja ogram Serenę

Ivanović wygrywa po horrorze