Wimbledon: Polski debel kontra siostry Williams. Czy Agnieszka pomści Urszulę?

Kibice tenisa byli wczoraj świadkami "polskiego" dnia na kortach Wimbledonu. Morderczą walkę z Sereną Williams stoczyła młodsza z sióstr Radwańskich, Urszula. Wieczorem Agnieszka dość łatwo uporała się z Martą Domachowską. Dziś najlepsza polska tenistka w parze... z Domachowską, zechce pomścić siostrę
Urszula przegrała, ale postraszyła Serenę

Olejniczak poległ w I rundzie Wimbledonu

- Marta gra na trawie lepiej, ale niestety, na korcie nie ma sentymentów. Zagrałam na sto procent - mówiła Agnieszka Radwańska po łatwym zwycięstwie 6:1, 6:3 nad Martą Domachowską w II rundzie Wimbledonu.

Jedenasta rakieta kobiecego tenisa nie dała żadnych szans mniej utytułowanej rywalce i w trzeciej rundzie zmierzy się z potężnie zbudowaną 17-latką z Rosji Anastazją Pawluczenkową (WTA 137).

Domachowska nie próbowała usprawiedliwiać swojej porażki: - Przegrałam ten mecz jeszcze zanim wyszłam na kort - tłumaczyła z nieukrywanym żalem. - Zagrałam słabo, źle taktycznie, nie przejęłam inicjatywy. Grałam tak, żeby nie przegrać, a nie, żeby wygrać. Nastawiłam się na dłuższe wymiany, tak jakbym miała grać z Agnieszką na mączce. Na trawie powinnam zagrać bardziej agresywnie.

Świadoma własnych braków, Marta nie szczędziła wygranej pochwał: - Agnieszka jest bardzo trudną rywalką, bo popełnia bardzo mało błędów, cały czas gra na równym, wysokim poziomie. To może być dla niej kolejny wielki turniej.

Krótko po wczorajszym meczu, nie ukrywające swojej przyjaźni Polki wybrały się na wspólny trening. Już dziś bowiem wystąpią razem w turnieju gry podwójnej. Ich rywalkami będą klasyfikowane na dziesiątym miejscu w światowym rankingu deblowym siostry Venus i Serena Williams. Wspólny występ w deblu to dla Marty i Agnieszki forma przygotowania do igrzysk w Pekinie, na których dziewczyny będą reprezentować Polskę w tej właśnie konkurencji. Pierwszą rundę debla przeszły spacerkiem, pokonując brytyjski duet Sarah Borwell, Jocelyn Rae 6:3, 6:4. Jak same przyznały po meczu, "w czasie gry nieźle się bawiły". Czy przed dzisiejszą potyczką również dopisuje im humor?

- Siostrom Williams nie możemy oddać inicjatywy, bo inaczej zmiotą nas z kortu. Obie są wysokie, więc będą chciały jak najwięcej być przy siatce. Trzeba im to udaremnić - tłumaczyła Domachowska świadoma tego, że dzisiejszy pojedynek będzie dla jej partnerki swoistym rewanżem za wczorajszą porażkę jej młodszej siostry.

Mimo dzielnej postawy, Urszula Radwańska nie poradziła sobie z Sereną, choć momentami grała z nią jak równy z równym. 17-latka, która debiutuje w tym roku w Wielkim Szlemie, mimo porażki 4:6, 4:6 pozostawiła po sobie bardzo dobre wrażenie. "Urszula, nic się nie stało!" śpiewali licznie zgromadzeni na trybunach polscy kibice, a pokonana rzeczywiście nie zdawała się specjalnie przejmować przegraną.

- Jestem zadowolona ze swojej gry, to nie jest zły wynik w meczu z tak utytułowaną rywalką. Amerykanka ma większe doświadczenie. Myślę, że brakuje mi do niej niewiele. Za rok to ja ją pokonam - przekonywała.