Sport.pl

Radwańska gra o ćwierćfinał Wimbledonu

Roger Federer, Agnieszka Radwańska, Andy Murray - czy tak będzie wyglądać lista poniedziałkowych zwycięzców z kortu centralnego? Polka gra ze Swietłaną Kuzniecową o ćwierćfinał i jest traktowana jako faworytka! - Z Wimbledonu pisze specjalny wysłannik Sport.pl Jakub Ciastoń. Relacja z meczu na żywo w Sport.pl
Radwańska: Z Kuzniecową trzeba agresywnie »

Najpierw na kort centralny o godz. 14 wyjdą Lleyton Hewitt i Roger Federer, ale tuż po nich, z tunelu prowadzącego na najświętsze tenisowe miejsce na ziemi, gdzie zasiądzie 15 tys. kibiców, stewardzi wyprowadzą Agnieszkę Radwańską i Swietłanę Kuzniecową.

Od czasów Wojciecha Fibaka na głównym korcie Wimbledonu nie grał z Polski nikt. Wyróżnienie jest tym większe, że po Radwańskiej na kort wyjdzie Andy Murray, czyli faworyt gospodarzy, który zmierzy się w elektryzującym pojedynku z Francuzem Richardem Gasquetem. Siostry Serena i Venus Williams, które w sumie wygrały czternaście turniejów wielkoszlemowych, cały dzień spędzą korcie numer dwa (grają dwa single i debel), który też jest bardzo ważną areną, ale bywa czasem nazywany "cmentarzem mistrzów", bo bardzo często przegrywają tam faworyci. - Kiedy papa Williams to zobaczy, to się wścieknie - śmiał się w sobotę Victor Archutowski, menedżer sióstr Radwańskich, gdy poznał plan gier na poniedziałek.

Bukmacherzy oszaleli?

- Agnieszka gra na centralnym, bo jej mecz z Kuzniecową powinien być dobrym widowiskiem. Wiele osób uważa, że może sprawić niespodziankę - dodaje Archutowski. Różnice w stawkach bukmacherów są minimalne (1,80 do 1,90), ale nie zmienia to faktu, że Polce daje się większe szanse na zwycięstwo. William Hill typuje nawet Radwańską jako czwartą zawodniczkę do zwycięstwa w sobotnim finale - przed nią są jedynie: Venus Williams (stawka 2,75), Serena Williams (3,25) i Serbka Jelena Janković (7). Za jednego funta postawionego na końcowe zwycięstwo rozstawionej z czternastką Agnieszki można dostać 11. W przypadku Kuzniecowej ewentualna wygrana wynosi 17 funtów! - Szaleństwo! Niewiarygodne! - kręcił z niedowierzaniem głową Robert Radwański, ojciec i trener Agnieszki.

- Nie zdziwiłbym się, gdyby Radwańska pokonała Kuzniecową, bo Rosjanka nigdy nie grała dobrze na trawie. Polka jest na pewno słabsza fizycznie, ale ma lepsze wyczucie nawierzchni. Wygrała turniej w Eastbourne, czyli największą imprezę przed Wimbledonem rozgrywaną na trawie. Agnieszka imponuje też spokojem, lubi takie elektryzujące spotkania - mówi "Gazecie" Barry Wood, wieloletni korespondent Reutersa i Associated Press, który dobrze zna tenis Radwańskiej, bo kilka razy przyjeżdżał do Warszawy na turniej J&S Cup. - Bardzo podoba mi się gra Radwańskiej. Jest świetna technicznie i bardzo sprytna na korcie. Jedyne, do czego można się przyczepić, to jej serwis, który mógłby być trochę lepszy. Ale w ciągu najbliższych lat może osiągać na Wimbledonie świetne wyniki - powiedziała w sobotę Martina Navratilova, dziewięciokrotna zwyciężczyni Wimbledonu, która była gościem BBC.

O szanse Radwańskiej pytałem wielu innych zagranicznych dziennikarzy. Ponad połowa - w tym Duńczyk, Amerykanin z Florydy, a nawet Rosjanin, stawiali na Polkę. - Swieta miała w piątek 23. urodziny, tak do końca nie wiadomo, w jakich okolicznościach świętowała, a znana jest z tego, że lubi się zabawić - puszczał do mnie oko jeden z Rosjan. Wszyscy podkreślali, że tegoroczny Wimbledon wśród kobiet jest niesamowity, bo już przed 1/8 finału wykruszyła się połowa faworytek. Odpadły Ana Ivanović (nr 1 na świecie), Maria Szarapowa (2), Dinara Safina (9) i Marion Bartoli (10). Porażka tej ostatniej, zeszłorocznej finalistki z Francji, oznacza zresztą, że za tydzień - bez względu na wynik - Radwańska awansuje do pierwszej dziesiątki na świecie. Słaba postawa wielu gwiazd spowodowała, że w najlepszej szesnastce znalazła się np. Chinka Jie Zheng, Amerykanka Bethanie Mattek, Rosjanka Ałła Kudriawcewa czy Tamarine Tanasugarn z Tajlandii. Radwańska rzeczywiście może czuć się jak faworytka.

Jak Ty oceniasz szanse Radwańskiej? Załóż sportowego bloga, bloguj na Blogsport.pl!»

Kuzniecowa jest nieobliczalna

Argumenty przemawiające za Radwańską są od dawna te same - "jest w formie, lubi grać na trawie, przegrywa na tej nawierzchni bardzo rzadko, jest niewygodną rywalką, bo nigdy się nie boi, wytrzymuje presję i gra bardzo sprytny tenis z częstą zmianą rytmu, kierunku, rotacji".

Ale mrożenie szampana przed finałem tonują sami Radwańscy. - Trzeba zagrać dobry mecz, a nie bawić się w obliczenia. Kuzniecowa to bardzo niewygodna rywalka. Jeśli będzie trafiać w kort, pokonanie jej jest bardzo trudne. Nie zapominajmy, że jest czwarta na świecie - przestrzegał trener Radwański. - Swieta gra taki "męski tenis", uderza top spinem, a nie płasko, jak większość dziewczyn. Trzeba grać bardzo agresywnie, żeby nawiązać z nią walkę. Ale to prawda, że gra nierówno. W Eastborune spisała się fatalnie i przegrała z Caroline Wozniacki. Gdyby ze mną zagrała tak samo, to byłoby fajnie - dodaje Agnieszka, która z Kuzniecową zagra już po raz szósty w karierze. Udało jej się wygrać tylko raz - w styczniu na twardej nawierzchni w III rundzie Australian Open. Pozostałe cztery mecze Polka przegrała, choć dwa z nich były bardzo zacięte - w 2007 r. w New Haven i Stuttgarcie Radwańska urywała Rosjance sety. - Swieta potrafi zmienić się czasem w taki rosyjski czołg i wtedy jest niemal nie do zatrzymania. Ale w tym sezonie gra w kratkę. Nie wygrała żadnego turnieju, na trawie zdecydowanie lepiej spisuje się Radwańska. Kuzniecowa nie lubi z nią grać, bo Agnieszka gra jej na nerwach i nic nie robi sobie z tych jej potężnych forhendów. Jestem dobrej myśli - mówi Wojciech Fibak, który już trzy dni temu przewidywał, że Radwańska może awansować nawet do finału.

Ale jeśli wygra w IV rundzie z Kuzniecową i po raz drugi w karierze awansuje do ćwierćfinału, będzie na kursie kolizyjnym z Sereną Williams, dwukrotną triumfatorką Wimbledonu. - Serena też nie błyszczy. Jeśli Ula Radwańska urwała jej osiem gemów, to dlaczego Agnieszka miałaby z nią nie wygrać? - zastanawia się Fibak, który 28 lat temu grał na Wimbledonie w ćwierćfinale. Dalej od niego na londyńskiej trawie zaszła jedynie Jadwiga Jędrzejowska - do finału w 1937 r.

Humory dopisują, zdrowie też

Radwańska w weekend dwukrotnie trenowała. Mówiła, że czuje się wypoczęta i gotowa do walki. Nie ma już też żadnych problemów z kontuzją przedramienia, z którą borykała się od kilku tygodni. W sobotę z gracją wywijała widelcem, pozując do zdjęć dla polskich tabloidów na grillu, który Radwańscy zorganizowali w wynajmowanym przez nich domu. Nad organizacją całego pobytu Radwańskich w Londynie czuwa menedżer Archutowski, który jest Anglikiem polskiego pochodzenia i na Wimbledonie wszystkie drzwi stoją dla niego otworem. To właśnie on załatwił Radwańskim dom, który wynajmują po przystępnej cenie niedaleko kortów i nie muszą tracić czasu na stanie w korkach i przebijanie się do hoteli w centrum. Wynajmowanie domów w pobliżu kortów jest zresztą standardem u zawodników z czołówki - robi tak m.in. Federer, a pod adresem, gdzie mieszkają teraz Radwańscy, przed laty rezydowała... Martina Navratliova. - To duża oszczędność czasu. Agnieszka trenuje, kiedy chce, odpoczywa kiedy chce, na korty ma trzy minuty. Nie musi się niczym stresować - opowiada Archutowski, który w 2006 r. pomógł załatwić Agnieszce dziką kartę do turnieju.

Wynik meczu z Kuzniecową przewidzieć bardzo trudno, ale jedno jest pewne: - Trzeba wyjść na kort i dać z siebie wszystko. I tak właśnie zrobię - powiedziała najlepsza polska tenisistka.

Siostry Williams nie dały szans Polkom »

Radwańska dojdzie do finału Wimbledonu »