Sport.pl

Williams rozstrzelała Radwańską serwisem

Agnieszka Radwańska - Serena Williams 4:6, 0:6 w ćwierćfinale Wimbledonu. - Bolała noga, ale nie będę zwalać winy na kontuzję. Przegrałam zasłużenie. Serena zagrała niesamowicie - powiedziała po meczu Polka.
Jak Williams rozstrzelała Radwańską - relacja Z czuba

Gdzie są liderki kobiecego tenisa?

New York Times: Radwańska wschodzącą siłą

Złe wiadomości nadeszły już na trzy godziny przed meczem. Agnieszka na treningu pojawiła się z opatrunkiem na lewej nodze. - To naciągnięcie mięśnia. Agnieszka jest zmęczona, gra bez przerwy od dwóch tygodni. Mecz z Sereną będzie dla niej jedenastym kolejnym pojedynkiem, licząc razem z deblem. W poniedziałek po meczu z Kuzniecową ledwo dała radę wejść po schodach. Z Williams zagra na środkach przeciwbólowych. Robimy wszystko, by jakoś dała radę grać, ale będzie ciężko powalczyć z Sereną - mówił z niewesołą miną Robert Radwański po treningu.

Pierwsze gemy meczu Radwańskiej z Sereną nie wyglądały jeszcze źle. Od widzów na korcie centralnym Polka zebrała brawa za kilka ładnych akcji przy siatce, za piękne minięcie Sereny wzdłuż linii i przełamanie serwisu Amerykanki w czwartym gemie. Niestety, potem na korcie rządziła już tylko Serena, która obok swojej siostry Venus uważana jest za główną faworytkę Wimbledonu (w sumie wygrały go sześć razy w singlu).

Trudno ocenić na ile na wysokiej przegranej Radwańskiej zaważyła kontuzja, bo Serena Williams uderzała tak mocno, że Polka momentami nie była nawet w stanie nadążyć za piłkami wzrokiem, a co dopiero próbować do nich dobiec. Serena, triumfatorka ośmiu turniejów Wielkiego Szlema, to najmocniej bijąca i najagresywniej grająca tenisistka świata. Wtorkowego meczu z Sereną nie wygrałby pewnie nikt, nawet mężczyźni mieliby problemy.

Statystyki były miażdżące - Amerykanka posłała 11 asów i wygrała w sumie 84 procent piłek po swoim pierwszym podaniu. Radwańska w całym drugim - przegranym do zera - secie zdobyła w sumie osiem punktów.

- Agnieszka może sprawić niespodziankę, ale tylko wtedy, gdy Serena nie będzie miała swojego dnia. Jeśli Amerykanka nie będzie trafiać z serwisem i nie zepchnie Polki do totalnej defensywy, to może być tak, że bardzo dobrze spisująca się na trawie Radwańska, będzie w stanie nawiązać walkę. Ale nie sądzę by tak się stało - mówiła przed meczem Tracy Austin, była triumfatorka US Open, a na Wimbledonie komentatorka w BBC. - Serena jest faworytką, ale Radwańska gra bardzo mądry tenis. Jeśli nie da się zdominować, będzie miała szansę - dodawała Lindsay Davenport, zwyciężczyni Wimbledonu z 1999 r. Jako argumenty przeciwko Radwańskiej wymieniano m.in. bardzo słaby drugi serwis, który z łatwością można zaatakować. Mówiła o tym m.in. Martina Navratilova.

Niestety scenariusz ze słabo serwującą Sereną się nie sprawdził, a momentami było wręcz przeciwnie. To po niektórych serwisach Polki, Amerykanka potrafiła zagrać tak piorunujący return, że nasza tenisistka nie była w stanie nic zrobić.

- Agnieszka była zbyt zmęczona i dlatego nie była w stanie podjąć walki. W pierwszym secie jeszcze trochę grała, ale potem Serena przejęła inicjatywę. To w zasadzie przestało przypominać mecz tenisowy. To był pokaz niesamowitej siły. Trudno ocenić, czy ktoś były w stanie podjąć walkę z tak grającą Sereną - powiedział po meczu Sport.pl Robert Radwański. Po raz pierwszy przyznał jednak, że Agnieszka słabo serwuje: - Niestety nic nie mogę z tym zrobić. Powtarzam i powtarzam, że trzeba mocniej, ale nic to nie daje. Agnieszka reprezentuje niestety "polską szkołę serwisową", czyli bardzo lekko. Nie można wygrać z Sereną, która serwuje 200 km/godzinę, jeśli nie przeciwstawi się jej mocniejszego podania - podkreślił Radwański. - Cały czas pracujemy nad serwisem, ale prawda jest taka, że wiele lepiej, już pewnie nie będzie. Agnieszka jest filigranowa i to się nie zmieni. Nie będziemy z niej robić Sereny Williams, choć Amerykanka oficjalnie waży tylko siedem kilogramów więcej niż Agnieszka. Ja jakoś nie dowierzam w te siedem kilogramów, chyba że chodzi jednak o 27 - dodał trener.

Agnieszka przyszła na pomeczową konferencję z ogromnym okładem lodu na nodze, ale od razu zaznaczyła, że nie będzie zwalać winy za porażkę na ten uraz. - Jasne, że trochę mi to przeszkadzało, bo czułam ból, ale bez przesady, przegrałam zasłużenie. Serena serwowała niesamowicie, w drugim secie całkowicie zdominowała mecz. Nie umiałam jej zatrzymać - powiedziała Radwańska. - Serena z każdym meczem gra lepiej. W drugiej rundzie z moją siostrą Ulą nie była jeszcze tak rozpędzona. Myślę, że może wygrać cały turniej, a jak nie ona, to Venus - zaznaczyła Radwańska, która będzie teraz miała prawie miesiąc odpoczynku. Żeby podleczyć nogę zrezygnuje ze startu w turnieju w Budapeszcie i pojedzie dopiero 28 lipca do Sztokholmu, gdzie broni tytułu z zeszłego roku. Potem leci na igrzyska do Pekinu, a po nich na US Open.

- Z Sereną przegraliśmy, ale tegoroczny Wimbledon był dla nas niezwykle udany. Agnieszka doszła do ćwierćfinału, a Ula wreszcie przełamała się i wygrała ważny mecz - podsumował Radwański.

Za ćwierćfinał Wimbledonu Agnieszka Radwańska zarobiła 93,7 tys. funtów, czyli ok. 400 tys. zł. To największa jednorazowa premia Polki w karierze. Do tej pory rekordem było 170 tys. dolarów za ćwierćfinał Australian Open (ok. 350 tys. zł). W poniedziałkowym rankingu WTA 19-letnia Polka awansuje co najmniej na 10. miejsce, ale w jej zasięgu jest też dziewiąta pozycja. Wszystko zależy od tego jak spisze się w Londynie Venus Williams. Jeśli obrończyni tytułu nie wejdzie do finału, to Polka będzie dziewiąta.

Będzie o to jednak bardzo trudno, bo Venus Williams jest zdecydowaną faworytką w półfinale z Jeleną Dementiewą. Amerykanka pokonała w ćwierćfinale 6:4, 6:3 Tamarine Tanasugarn z Tajlandii, a Rosjanka po dramatycznym trzysetowym pojedynku ograła rodaczkę Nadię Pietrową 6:1, 6:7, 6:3. Stawkę półfinalistek uzupełnia Jie Zheng, która wygrała z Czeszką Nicole Vaidisovą. Awans do najlepszej czwórki 133. w rankingu WTA Chinki, mimo że jej tak niska lokata spowodowana jest długo leczoną kontruzją, jest z największą sensacją turnieju.

Agnieszka Radwańska odpoczynek zacznie w środę od wycieczki po Londynie, nie wykluczyła "małych zakupów" i wizyty w teatrze na jakimś musicalu, być może "Dirty Dancing". Do Krakowa wróci za kilka dni. Ma zamiar wreszcie zdać egzamin na prawo jazdy.

Williams za silna dla Radwańskiej