Sport.pl

Jończyk bez licencji, Arka bez trenera!

Robert Jończyk nie dostał licencji na pracę w ekstraklasie, a nawet w nowej I lidze, i nie będzie już trenerem piłkarzy Arki Gdynia. Klub, który wciąż nie wie, w jakiej lidze zagra w nadchodzącym sezonie, na gwałt szuka nowego szkoleniowca
Jończyk pojechał wczoraj do Warszawy i stanął przed Komisją Kształcenia i Licencjonowania Trenerów PZPN. Jej szefem jest Jerzy Engel. Wiadomo było, że trener Arki może mieć kłopot z otrzymaniem licencji tzw. UEFA PRO, bo nie spełniał jednego z sześciu kryteriów. A konkretnie punktu nr 3, który mówi, że kandydat, który chce wziąć udział w kursie i zdobyć licencję UEFA PRO, "musi mieć udokumentowany jednoroczny okres pracy z zespołami II ligi na stanowisku pierwszego trenera z licencją trenerską PZPN lub posiadać udokumentowany półroczny okres pracy w sezonie wiosennym z zespołem II ligi na stanowisku pierwszego trenera z licencją trenerską PZPN i uzyskuje z tym zespołem awans do ekstraklasy". Jończyk nie spełnia tego kryterium. Jako pierwszy trener prowadził bowiem Arkę w zaledwie dziewięciu meczach II ligi. I nie wywalczył z nią awansu.

Jeszcze w poniedziałek Jończyk uspokajał: - W tym tygodniu powinienem mieć licencję. Liczę, że komisja rozpatrzy mój przypadek jako wyjątkowy. Uzna, że Arka awansowała do ekstraklasy, pozwoli mi na udział w kursie UEFA PRO i wyda warunkową licencję - mówił trener. Problem w tym, że nie ma jeszcze oficjalnej decyzji, że Arka jest w ekstraklasie. A poza tym, jeśli Arka nawet w niej zagra, to dzięki temu, że licencji nie dostała Polonia Bytom, a degradacją ukarano Zagłębie Lubin. Wczoraj komisja nie przyznała Jończykowi licencji.

- Komisja uznała, że nie spełniam kryteriów. Jestem zaskoczony, bo inni trenerzy, choć też nie spełniali kryteriów, wielokrotnie dostawali licencję warunkowo. Mnie potraktowano inaczej - mówił Jończyk, który będzie się jeszcze odwoływał, choć liczył się z tym, że może stracić pracę w Arce. Już w poniedziałek Czesław Boguszewicz, doradca prezesa ds. sportowych w Arce zapowiadał bowiem: - Jeśli do środy Jończyk nie przedstawi papierów, że może pracować w ekstraklasie, zaczniemy szukać nowego trenera. Mamy trzech kandydatów - mówił. Wczoraj okazało się, że Jończyk nie będzie mógł poprowadzić Arki, nawet jeśli klub z Gdyni nie zagra w ekstraklasie. - To było dla mnie totalne zaskoczenie. W poprzednim sezonie mogłem prowadzić Arkę w II lidze, a teraz, po reformie rozgrywek i zmianie nazw poszczególnych lig, komisja uznała, że moja licencja nie pozwala mi nawet na pracę w nowej I lidze. To znaczy, że mogę pracować tylko w II lidze, czyli de facto III - oburza się Jończyk.

Co teraz zrobią w Arce? - Trenerem na pewno nie będzie Jończyk, bo nie ma do tego uprawnień. Szukamy nowego szkoleniowca, być może już w środę coś się wyjaśni - mówi Boguszewicz, który podkreśla, że wśród kandydatów nie ma Czesława Michniewicza: - Proponowaliśmy mu trzy razy i zawsze odmawiał.

Tymczasem Arka czeka na decyzję, w której lidze zagra. Sprawa ma się rozstrzygnąć najpóźniej w czwartek. Tego dnia spotka się zarząd PZPN, który zadecyduje, która drużyna gdzie zagra. W czwartek poznamy też terminarz.

Już dziś odbędzie się natomiast kluczowe dla Arki posiedzenie komisji odwoławczej ds. licencji, która rozpatrzy wniosek Polonii. Klub z Bytomia, który utrzymał się w ekstraklasie, nie dostał licencji na nowy sezon. Dzięki temu (a także dzięki degradacji Zagłębia) w ekstraklasie zrobiło się miejsce dla Arki, która nie wywalczyła awansu na boisku, zajęła 4. miejsce w II lidze. Ale klub z Bytomia walczy. Komisja odwoławcza ds. licencji już raz odrzuciła jego wniosek, później nawet UEFA podjęła decyzję, że Polonia nie ma już prawa się odwołać. Proces licencyjny został zakończony, ale Polonia... znów się odwołała do komisji odwoławczej ds. licencji. Sprawa zirytowała przewodniczącego tej komisji Zbigniewa Sadowskiego, który w poprzedni wtorek zadecydował, że wniosek nie zostanie rozpatrzony. Polonia poskarżyła się komisji ds. nagłych, że Sadowski nie mógł sam podjąć takiej decyzji, że w tej sprawie musi się wypowiedzieć cała komisja. - Taka decyzja musi zapaść na spotkaniu większości członków pięcioosobowej komisji. I o to poprosiliśmy komisję odwoławczą ds. licencji - tłumaczy Eugeniusz Kolator, wiceprezes PZPN ds. organizacyjnych oraz szef komisji ds. licencji klubowych.

Spotkanie komisji odwoławczej ds. licencji wyznaczono na dziś na godz. 11.30. Sadowski nie chce rozstrzygać, jaki werdykt zapadnie, ale trudno się spodziewać, aby po wcześniejszych odmowach Polonia dostała licencję.

- Dostałem polecenie, aby zwołać posiedzenie naszej komisji, więc to zrobiłem. Ale podkreślam, że to spotkanie nie powinno się odbyć. W sprawie Polonii zapadła ostateczna decyzja i z prawnego punktu widzenia nie możemy nadawać tej sprawie kolejnego biegu. Wiem, co mówię. Jestem prawnikiem - tłumaczy Sadowski, który nie zgadza się także z tym, że sam nie mógł podjąć decyzji o odrzuceniu kolejnego wniosku Polonii. - Jestem szefem komisji, organizuję jej pracę. Po co mam zwoływać posiedzenie i narażać związek na koszty ok. tysiąca złotych, skoro Polonia nie ma prawa złożyć odwołania? Ale jeśli taka jest wola, to w środę spotkamy się w pełnym składzie.

Tymczasem wszystko wskazuje na to, że w ekstraklasie zrobi się jeszcze jedno wolne miejsce. Wczoraj wydział dyscypliny zdegradował bowiem za korupcję Koronę Kielce. Decyzja została wydana w trybie spornym, więc Koronie przysługuje prawo odwołania do Związkowego Trybunału Piłkarskiego. Dopiero po wyczerpaniu drogi odwoławczej decyzja uprawomocni się. Nie wiadomo, czy nastąpi to przed wznowieniem rozgrywek ekstraklasy.

Nie wiadomo również, czy biorąc pod uwagę możliwość kolejnych degradacji (np. Jagiellonii Białystok), PZPN nie zdecyduje się na zmniejszenie ekstraklasy do 14 drużyn - zasugerował to wczoraj członek zarządu PZPN Zbigniew Koźmiński. Wszystko ma się ostatecznie wyjaśnić w czwartek na spotkaniu zarządu PZPN.