Pancze Kumbev: Jestem grzeczny chłopak

Kiedy usłyszałem, że Legia mnie chce, to nawet się nie zastanawiałem - mówi Pance Kumbev. 28-letni obrońca z Macedonii przyszedł z Groclinu. Podpisał w Warszawie trzyletni kontrakt
Rozmowa z Pance Kumbevem

nowym obrońcą Legii

Maciej Weber: Przez kilka lat był pan zawodnikiem Groclinu, a pierwszy obóz przygotowawczy z Legią wypadł właśnie w Grodzisku Wielkopolskim.

Pancze Kumbev: Kiedy o tym się dowiedziałem, byłem troszeczkę zaskoczony. Ale i zadowolony. Warunki do treningu i odnowy są tu bardzo dobre. Zresztą Legia była w Grodzisku także rok temu.

Czy już wtedy, patrząc na legionistów, myślał pan o tym, jak dobrze byłoby pograć w tym klubie?

- Jak grasz w piłkę, to zawsze myślisz o tym, żeby zagrać w wielkim klubie. A Legia to dla mnie wielki klub. Tak jak Partizan czy Crvena Zvezda w byłej Jugosławii. Jak przyszedłem do Groclinu, od razu zauważyłem, że w Polsce taką funkcję pełnią Legia i Wisła. Mają wszystko - kibiców, pieniądze, warunki. Mogę powiedzieć, że tak. Chciałem grać w Legii. Ale propozycją byłem zaskoczony.

Miał pan jeszcze rok kontraktu z Groclinem.

- Kiedy jednak usłyszałem, że Legia mnie chce, to nawet się nie zastanawiałem. Miałem wpisaną kwotę odstępnego. Legia zobowiązała się tyle zapłacić i Groclin musiał mnie puścić.

W Macedonii jest klub porównywalny do Legii?

- Cała Macedonia ma 2,5 mln mieszkańców. Mniej więcej tyle ile Warszawa. Ale jak już mielibyśmy porównywać, to na naszą skalę takim klubem jest Vardar Skopje. Ostatnio miewa problemy finansowe, ale w przeszłości grał w jugosłowiańskiej lidze i nie był najsłabszy. Kilka lat temu Legia spotkała się z nim w Pucharze UEFA. Wygrała.

Przyjeżdżając do Polski, myślał pan, że tak długo tutaj zostanie?

- Z Groclinem podpisałem kontrakt na cztery lata. Nie miałem pojęcia, jak to wszystko się rozwinie. Początek miałem super. Ale potem zdarzył się taki rok, o którym chciałbym zapomnieć. Miałem problemy z prezesem, zostałem przesunięty do rezerw. Chciał mi obniżyć kontrakt, ja oczywiście tego nie chciałem. Nie grałem, tylko trenowałem. Miałem okazję wyjechać do Chin i mnie nie puścili. Ale ostatnio wszystko znowu dobrze wyglądało. Gdy trenerem został Jacek Zieliński, przywrócił mnie do pierwszej drużyny. Zatarg z prezesem nie oznacza, że jestem konfliktowy. Na boisku różnie bywa. Ale w życiu myślę, że ja jestem grzeczny chłopak.

Nie chciał pan z Polski ruszyć dalej? Do wyżej notowanego piłkarsko kraju?

- Każdy marzy o czymś większym. Jeżeli będę dobrze grał w Legii, pojawi się zagraniczna oferta, to dobrze. A jak nie, to mam trzy lata kontraktu. Na to się nastawiam.

Większość zawodników z byłej Jugosławii szybko aklimatyzuje się w Polsce. Uczą się języka, wielu zostaje.

- Wszyscy jesteśmy Słowianami i łatwo nam się dogadać. A może też ludzie z Bałkanów mają tę właściwość, że adaptują się do każdych warunków.

Do tej pory z zagranicznych legionistów po polsku zdecydowanie najlepiej mówił Aleksandar Vuković. Pan jako jedyny może z nim konkurować.

- Aż tak dobrze nie mówię. Ale wszystko rozumiem. Przez pierwsze pół roku w Grodzisku pomagał mi Chorwat Ivica Kriżanac. Potem radziłem sobie już bez pomocy. Nie chodziłem na lekcje. Nauczyłem się mówić ze słyszenia.

Legia kupiła pana na środek obrony. To jedyna opcja?

- To moja typowa pozycja, ale w Groclinie przez sezon grałem jako defensywny pomocnik. Grałem też parę meczów na prawej obronie jednak najbardziej lubię na środku. W Legii jest spora konkurencja na tej pozycji. Ale konkurencja jest zdrowa.

Każdy tak mówi, dopóki tej konkurencji nie przegra. Zawodnik, który siada na ławce, siłą rzeczy jest niezadowolony.

- To jest życie, to jest piłka. Jak chcesz grać, musisz walczyć. Na każdym treningu.

Legia jest klubem zatrudniającym najwięcej zawodników z zagranicy. To dobra tendencja?

- W pierwszym roku mojego pobytu w Groclinie zdobyliśmy Puchar Polski, w zespole było ośmiu czy dziewięciu cudzoziemców. Szkoda mi trochę tych młodych polskich piłkarzy, którym gracze zagraniczni nieco hamują rozwój. W Macedonii może grać tylko pięciu cudzoziemców. Ale może dobrze jest tak jak u was? Taki Roger. Zagrał w waszej kadrze i oprócz Boruca był najlepszy. Jednak wiadomo, że ja też jestem cudzoziemiec. Może jakbym teraz grał w Macedonii i zawodnicy z zagranicy zabierali mi miejsce w składzie, to patrzyłbym na to z innymi emocjami. Z drugiej strony w macedońskiej reprezentacji też grali zawodnicy z brazylijskim rodowodem.

Legia przed obecnym sezonem postawiła na transfery. Wisła przysypia. Będziecie najmocniejsi w Polsce?

- Wisła mimo braku transferów ma bardzo mocną kadrę. I bardzo dobrego trenera. Z Maciejem Skorżą miałem okazję współpracować w Groclinie. Jest bardzo ambitny. Jednak po tym, gdy do Legii przyszli Iwański czy Rocki, to możemy śmiało konkurować z Wisłą. Ale może też Lech Poznań.

Zorganizował pan już sobie życie w Warszawie?

- Byłem tylko dwa dni. Muszę załatwić sobie mieszkanie, najlepiej jak najbliżej stadionu. Gadałem o tym z Vukoviciem i Radoviciem. Byłem w centrum, w Arkadii, ale nie znam miasta. Warszawa i Grodzisk to dwa różne światy. Jak załatwię, sprowadzę rodzinę z Macedonii. Mamy jedno dziecko, drugie żona urodzi pod koniec listopada.

Jakie konkretne cele sportowe?

- Krok po kroku. Zmieścić się w podstawowym składzie, dojść do fazy grupowej Pucharu UEFA. I oczywiście zdobyć mistrzostwo, bo tego mi brakuje. Mam dwa Puchary Polski, dwa Puchary Ekstraklasy i wicemistrzostwo. Teraz czekam na tytuł.

Reprezentacja?

- Mam dziesięć występów, choć więcej siedziałem na ławie, niż grałem. Potem przyszła kontuzja, w Groclinie byłem w drugiej drużynie, a w kadrze zmienił się selekcjoner. I o mnie zapomnieli. Ostatni raz byłem w reprezentacji 2,5 roku temu. Ale jak zagram dobrze w Legii, to wrócę.



PANCZE KUMBEV

Ur. 25 grudnia 1979 r. w Veles (Macedonia)

Wzrost/waga: 182 cm/77 kg

Pozycja na boisku: środkowy obrońca

Kluby: FK Borec MHK Veles (do 2000 r.), FK Pobeda Prilep (2000-04), Groclin Grodzisk Wlkp. (2004-2008), Legia Warszawa (2008-kontrakt do 30.06.2011)

W macedońskiej ekstraklasie: 129 meczów/9 goli

W polskiej ekstraklasie: 52/3

Sukcesy: Puchar Polski 2005 i 2007, Puchar Ekstraklasy 2006 i 2007 (wszystko z Groclinem), wicemistrzostwo 2006, 3. miejsce w lidze 2008

Reprezentacja Macedonii: 10 A