Sport.pl

Radwańska? Będzie spisywać się jeszcze lepiej

- Agnieszka Radwańska nie miała szans z Sereną, bo z nią nikt nie ma szans. Ale siostry Williams skończą kiedyś karierę. Przed Agnieszką świetlana przyszłość - mówi Sport.pl Bud Collins, legendarny amerykański dziennikarz tenisowy
SuperRadwańska »

Radwańska z Polski?! Z tej tenisowej pustyni?

Radwańska: Wygrać z Williams się nie dało

Wojciech Fibak: Agnieszka w świątyni tenisa

Jakub Ciastoń: Co sądzi pan o występie Agnieszki Radwańskiej na Wimbledonie?

Bud Collins*: Zagrała świetny turniej. Nawet w pierwszym secie z Sereną grała dobrze. Z Williams ciężko było nawiązać walkę, ale Polce jakoś się to udało. Myślę, że w kolejnych latach na Wimbledonie będzie spisywać się jeszcze lepiej.

Wiele osób chwali ją za spryt, taktykę i czucie piłki. Czy jednak ma wystarczająco dużo siły, by walczyć z najlepszymi?

- Siła nie jest niezbędna. Dopóki dobrze biega, a Agnieszka świetnie się porusza po korcie, to spokojnie może utrzymać się w czołówce. Przecież Justine Henin wcale nie uderzała piłki mocno. Przewagę zyskiwała dzięki technice, szybkości i taktyce. W tenisie mimo wszystko najważniejsze jest serce i głowa, a nie mięśnie.

Czy Agnieszka może być kiedyś numerem jeden na świecie?

- Dopóki grają siostry Williams - nie. Ale przed Radwańską jest świetlana przyszłość. Agnieszka nie miała szans z Sereną, bo z nią nikt nie ma szans. Ona jest za silna dla każdego, o ile ma ochotę walczyć, a na Wimbledonie ochotę ma. Ale siostry Williams skończą kiedyś karierę, a dzisiejsza czołówka kobiecego tenisa jest nieukształtowana. Jest w niej miejsce dla Radwańskiej.

Siostry Williams to jest fenomen, który w tenisie już się nie powtórzy. One od dziecka były silne i potężnie zbudowane. Pamiętam, jak Venus Williams w jednym ze swoich pierwszych startów doszła bardzo daleko na US Open. Inne dziewczyny po prostu bały się, kiedy spotykały ją w szatni. Venus miała tak potężne ramiona i taką pewność siebie, że trudno było przejść obok niej obojętnie. Serena i Venus od początku miały poczucie, że rządzą w kobiecym tenisie. To, czy wygrywają turnieje, czy nie, do dziś zależy wyłącznie od nich. Dlatego rozstawianie zawodniczek na turniejach wielkoszlemowych zgodnie z rankingiem, nie ma sensu. Siostry Williams powinny mieć numer jeden i dwa do końca kariery. Gdyby tak było, Agnieszka nie wpadłaby na Serenę i być może grałaby w półfinale.

Niektóre brytyjskie gazety piszą o kryzysie kobiecego tenisa, że to jest najsłabsza pierwsza dziesiątka od 1997 r. Zgadza się pan?

- Być może, ale kogo to obchodzi? Czy gdyby w półfinałach spotkały się numer jeden z dwa i trzy z cztery, to byłoby ciekawie? Ja się bardzo cieszę, że w kobiecym turnieju było tyle niespodzianek. Jie Zheng w półfinale, Tamarine Tanasugarn w wieku 31 lat odpada dopiero w ćwierćfinale, Radwańska pokonuje Kuzniecową. Nie jest nudno. O kryzysie mogą mówić Amerykanie, bo gdy kariery skończą siostry Williams, nie będą mieli nikogo.

I zrobi się miejsce dla nowych dziewczyn.

- Już się zrobiło, bo nie ma Justine Henin, nie ma Kim Clijsters. W kobiecym tenisie jest mnóstwo miejsca na różne przetasowania.

Dlaczego Henin zrezygnowała?

- Być może uznała, że żeby dalej być numerem jeden, musiałaby trenować jeszcze mocniej. Nie miała już siły, była przemęczona, prześladowały ją kontuzje. Ale nie zdziwiłbym się, gdyby Justine jeszcze powróciła. Teraz jest moda na powroty.

Dlaczego na Wimbledonie tak słabo spisała się pierwsza trójka - Ivanović, Janković, Szarapowa?

- Bo to nie jest właściwa pierwsza trójka! Te dziewczyny są na czele, bo odeszła Henin, i są tym zaskoczone. Ale też nieprzygotowane, trochę za młode. Ivanović nagle zostaje numerem jeden, jedzie do Belgradu świętować, a za chwilę okazuje się, że trzeba dalej grać i ciężko trenować. Zachłysnęła się sukcesem, straciła koncentrację. Janković? Dla mnie to jest dziewczyna na pierwszą dziesiątkę, ale nie na numer dwa. Z tej trójki najbardziej godna pozycji liderki jest Szarapowa, która wygrała trzy Wielkie Szlemy.

A może jest tak, że dziewczyny z czołówki za mało grają w tenisa, a za dużo pozują do zdjęć?

- To też ma znaczenie. W kobiecym tenisie trzeba umieć znaleźć równowagę między grą a marketingiem. Najlepiej radziła sobie z tym Szarapowa, ale ostatnio nawet ona przestała. Nikt z pierwszej trójki nie grał przed Wimbledonem turnieju na trawie. Zlekceważyły przygotowania.

Najsłabszym elementem w tenisie Radwańskiej jest serwis. Martina Navratilova powiedziała wprost, że bez jego poprawy Agnieszka nie ma co myśleć o najlepszej piątce.

- Zgadzam się. Ale spokojnie, Agnieszka ma dopiero 19 lat, była drugą najmłodszą po Vaidisovej dziewczyną w ćwierćfinale. Ma jeszcze masę czasu, żeby poprawić serwis. Musi to zrobić, bo to jest najważniejsze uderzenie tenisowe, które często decyduje o losach meczów.

Trener i ojciec Agnieszki przyznaje, że serwis jest słaby, ale że nie chce zapędzić córki do siłowni i robić z niej kulturystki.

- W karierze Radwańskiej przyjdzie taki moment, że jej ojciec zacznie słuchać rad innych osób. Być może powinien się kiedyś zastanowić nad zatrudnieniem trenera, a sam byłby tylko koordynatorem. Zdaję sobie sprawę, że to jest zawsze drażliwy temat, ale czasem ktoś może doradzić coś cennego i nie warto się na to zamykać. Tu nie chodzi o robienie z dziewczyny kulturystki, ale o poprawę serwisu. To dwie różne rzeczy.

Czy może pan wymienić jakąś tenisistkę, która poprawiła serwis, nie tracąc nic ze swoich innych zalet na korcie?

- Jelena Dementiewa. Jej serwis kilka lat temu to była katastrofa. Teraz jest znacznie lepiej i Rosjanka jest piąta na świecie. Na Wimbledonie nie ma już wyżej rozstawionej tenisistki. Słabo na początku kariery serwowała też Jennifer Capriati, ale się poprawiła.

Kto wygra Wimbledon u mężczyzn?

- Rafael Nadal. Jego kolana trzeszczą, ale chyba wytrzymają. Mówiłem już przed turniejem, że turniej kobiecy będzie ciekawszy od męskiego, i nadal tak uważam.

*Bud Collins

Legenda dziennikarstwa sportowego. W latach 1972-2007 komentował tenis dla NBC, w zeszłym roku związał się z ESPN, z którym współpracuje na Wimbledonie. Od 1968 r. pisze też felietony dla "Boston Globe". Słynie z ciętego języka i... kolorowych spodni. Gdy rozmawialiśmy w środę, miał na sobie spodnie w kolorze tęczy.

Williams rozstrzelała Radwańską serwisem »

A może uważasz, że Radwańska pokona w końcu Williams? Załóż sportowego bloga, bloguj na Blogsport.pl!»