Sport.pl

"W City spotkały mnie kontuzja, zawieszenie i napaść"

Ousmane Dabo nazwał Joeya Bartona tchórzem i wezwał Newcastle do rozwiązania z nim kontraktu. Pod koniec sezonu 2006/07 Barton zaatakował go znienacka od tyłu podczas treningu, zadając byłemy koledze z linii pomocy okropne rany twarzy.
Barton z sądu prosto do więzienia odsiadywać poprzedni wyrok »

W tym tygodniu sąd wymierzył Bartonowi karę czterech miesięcy więzienia w zawieszeniu. Zawodnik przyznał się do winy.

- To był straszny dzień, ale jestem zadowolony z rozstrzygnięcia. - powiedział Dabo, który spotkał się z Bartonem w City. Ten pierwszy gra teraz dla Lazio, a drugi dla Newcastle, które wciąż nie wie, co zrobić z kłopotliwym pomocnikiem. Miał on okazać się gwiazdą drużyny, ale więcej czasu spędza w więzieniu i sądach, niż na boisku. - Prawie straciłem oko - przypomina sobie poszkodowany zawodnik i narzeka, że wciąż nie usłyszał przeprosin. - Barton przyznał, że zaatakował mnie, uderzył od tyłu i bił, gdy byłem nieprzytomny. Przyznał, że zachował się jak tchórz. Bo jest tchórzem - wścieka się Dabo. - Spotkaliśmy się w poniedziałek. Ja w jednym rogu, on w drugim. Nie powiedział nic. Nie przeprosił.

Barton odbywa obecnie karę sześciu miesięcy więzieniu za całkiem inną napaść. Pobił nastolatka na zewnątrz restauracji McDonalds w grudniu zeszłego roku. Policja ujawniła w poniedziałek taśmę, na której udookumentowano brutalny atak.

Newcastle z chęcią pozbyłoby się gracza, zakupionego przez poprzedniego trenera, Sama Allardyce'a rok temu. Podobno jedynym na tyle naiwnym klubem, żeby się nim zainteresować, jest Bolton.

Dabo chciałby jednak, żeby trener "Srok" Kevin Keegan i właściciel Mike Ashley postąpili moralnie i po prostu rozwiązali z nim kontrakt. - To nie jego pierwszy raz, kiedy ma kłopoty z prawem. Zaatakował niedawno jakichś ludzi w Liverpoolu. Angielskie kluby uczą bardzo wiele, ale tym razem brakuje im etyki i uczciwości - powiedział Francuz. - Newcastle dużo zainwestowało w tego kolesia i nie chce stracić pieniędzy. Klub ma gdzieś prawo. To właśnie mnie szokuje - mówi pomocnik. - Na szczęście w sądzie nie było konfrontacji. Barton z miejsca przyznał się do winy, więc nie musiałem nic udowadniać. To wiele mówi... że moja wersja prawdy jest prawdą. Cieszę się z rozstrzygnięcia.

Dabo został ściągnięty do City w 2006 r. przez Stuarta Pearce'a i spędził tam dwa słabiutkie sezony. - Podoba mi się w Lazio - powiedział o nowym klubie. - I nie wydaje mi się, żebym był stracony dla Premier League. W Manchesterze City spotkała mnie kontuzja kolana, zawieszenie na trzy mecze zaraz po przyjściu do klubu i napaść. A na domiar złego moim trenerem został Sven Goran Eriksson, który ani razu na mnie nie postawił. Nawet na minutę - mówi rozgoryczony zawodnik, który ma nadzieję odżyć piłkarsko w lidze włoskiej.

Jo - rekordowy transfer Manchesteru City »