Sport.pl

Listkiewicz broni Leo i zastanawia się... czy znów kandydować na prezesa

PRZEGLĄD PRASY. - Beenhakker nie na sto, ale na dwieście procent poprowadzi kadrę podczas eliminacji do mistrzostw świata - mówi w "Dzienniku" Michał Listkiewicz, który znów ma wątpliwości, czy kandydować w jesiennych wyborach.
Eliminacje MŚ 2010 - najbliższy ważny mecz we Wrocławiu »

- Nie ma możliwości, aby podał się do dymisji albo żeby ktoś go zwolnił - mówi o selekcjonerze prezes PZPN. - No, oczywiście może się zdarzyć, że przegramy dwa lub trzy pierwsze mecze. Pamiętamy przecież jak Zbigniew Boniek się zawin..., to znaczy zrezygnował po meczu z San Marino.

Pytany o to, czy w PZPN Leo Beenhakker ma wielu wrogów, Listkiewicz odpowiada: - Każdy ma wrogów, gdy jest selekcjonerem. I Paweł Janas ich miał, i Engel, i Wójcik. Słyszałem o jakimś ugrupowaniu w PZPN, które chce się pozbyć Beenhakkera, ale w praktyce niczego takiego nie widać.

- Przyznaje - jest coś takiego jak "opcja trenerska" - kontynuuje Michał Listkiewicz. - To grupa ludzi, którzy doszli do wniosku, że sędziowie już sobie porządzili i teraz jest ich kolej. Prezes PZPN zaprzecza jednak, że wskazana grupa ma dość Beenhakkera. - Nie sądz, aby ktoś za moimi plecami knuł jakiś spisek. A jeśli nawet, to nie dopuszczę, żeby coś działo się bez mojej zgody.

- Leo na pewno będzie miał silną pozycję, ale musi przystać na pewne warunki. Jedni asystenci odeszli z własnej woli, innym skończył się kontrakt. Trzeba ich zastąpić. Kim? Na pewno Polakami - stanowczo stwierdza Listkiewicz.

Szef piłkarskiego związku podkreśla jednak, że z reprezentacją nadal współpracować będzie holenderski trener bramkarzy. - Chyba nie ma wątpliwości, że Hoek znakomicie przygotował Boruca i Fabiańskiego. A co do De Zeeuwa... Ja bym go zostawił.

Nieoczekiwanie Michał Listkiewicz, który jeszcze niedawno zarzekał się, że odejdzie jesienią ze stanowiska prezesa PZPN, zaczął zastanawiać się, czy jednak kandydować we wrześniowych wyborach. - Podczas wizyty Platiniego wielu delegatów UEFA powiedziało mi, że powinienem jesienią kandydować na prezesa. Wcześniej mówiłem, że nie, ale teraz mam poważne rozterki.

- Prezes greckiej federacji miał zrezygnować, mimo fatalnej gry jego reprezentacji na Euro 2008, ale będzie prezesem na kolejne lata. Dlaczego ja więc nie mógłbym pozostać? - pyta retorycznie Listkiewicz.

Na pytanie, co stanie się, gdy prezesem zostanie Grzegorz Lato, obecny szef PZPN spokojnie odpowiada: - Z Grześkiem świetnie mi się współpracuje. Jeśli zostanie wybrany, wciąż będę miał wpływ na to, co dzieje się w związku.

Beenhakker zostaje, ale wokół tylko Polacy »