Lidia Chojecka, Urbaś i inni - nie wywalczyli minimów na Pekin

Przez trzy dni mistrzostw Polski w Szczecinie minimum na Igrzyska Olimpijskie uzyskał jedynie Artur Noga. Wszystko wskazuje na to, że w Pekinie zabraknie między innymi Lidii Chojeckiej i Eweliny Sętowskiej.
Na stadionie im. Wiesława Maniaka pogoda dopisała - przez trzy dni było ciepło i słonecznie. Mimo korzystnych warunków atmosferycznych zabrakło jednak spektakularnych rezultatów. A zawody w Szczecinie to według ustaleń Polskiego Związku Lekkiej Atletyki ostatnia impreza na której można było uzyskać wskaźniki kwalifikujące na Igrzyska w Pekinie.

Jedynym któremu udało się tego dokonać jest 20-letni Artur Noga. To z pewnością największa nadzieja całej polskiej lekkoatletyki. Ma już na swoim koncie mistrzostwa świata i Europy juniorów, a teraz także tytuł mistrza kraju. Wynik 13,47 sekundy to jego nowy rekord życiowy, i rezultat o 8 setnych sekundy lepszy niż wskaźnik PZLA.

Minimum uzyskali też Daria Korczyńska na 100 metrów i Marcin Starzak w skoku w dal, jednak ich wyniki nie mogą zostać uznane przez zbyt mocny wiatr (dopuszczalna prędkość wynosi 2 m/s). Nie oznacza to jednak że nie zobaczymy ich w Pekinie. - W przypadku Starzaka będziemy wnioskować do zarządu PKOl o powołanie go do reprezentacji - poinformował wiceprezes PZLA ds. szkolenia, Jerzy Sudoł. - Marcin prezentuję równą formę i prawie w każdym starcie przekracza 8 metrów, a z takim rezultatem może powalczyć o olimpijski finał - dodaje. Z kolei Korczyńska to liderka sztafety 4x100 metrów pań, którą najprawdopodobniej będziemy mogli wystawić w Pekinie.

Największe rozczarowanie to brak minimum Lidii Chojeckiej. Dwukrotna finalistka olimpijska w biegu na 1500 metrów (piąta w Sydney i szósta w Atenach) zajęła dopiero piąte miejsce. Nawet jeśli Związek poszedłby zawodniczce na rękę i dał dodatkowy czas na uzyskanie minimum, to sytuacja i tak jest trudna. Na 1500 metrów w kadrze olimpijskiej są już bowiem trzy zawodniczki, czyli tyle ile każdy kraj może wystawić.

Do Pekinu nie pojadą też biegaczki na dystansie 800 metrów. Eweliny Sętowskiej-Dryk nie zabrakło na żadnej dużej międzynarodowej imprezie od trzech lat, jednak w tym sezonie nie udało jej się pobiec poniżej dwóch minut. Podobnie jak mistrzyni Polski, Annie Rostkowskiej. - Dałyśmy z siebie wszystko ale niestety, nie udało się - nie kryły rozczarowania zawodniczki.

Przegranym może też czuć się Marcin Urbaś. Mimo najlepszego wyniku w sezonie i srebrnego medalu na 200 metrów, do minimum olimpijskiego sporo zabrakło. A Urbaś już wcześniej zapowiedział że w przypadku braku awansu do Pekinu zakończy swoją bogatą karierę.

Wśród zawodników którzy już wcześniej zapewnili sobie awans wyróżnić należy przede wszystkim Pawła Czapiewskiego. Do złota na swoim tradycyjnym dystansie 800 metrów dołożył srebro na 1500, za którego bieganiem, jak sam powiedział, nie przepada.

W konkurencjach rzutowych wygrywali faworyci. Po raz szesnasty mistrzynią Polski w pchnięciu kulą została Krystyna Zabawska, w rzucie młotem po raz dwunasty najlepsza była Kamila Skolimowska, a wśród mężczyzn po raz jedenasty Szymon Ziółkowski.

Specjalne emocje towarzyszyły występowi Moniki Pyrek. Zawodniczka zawsze podkreślała jak bardzo związana jest ze swoim miastem. Na stadionie położonym 2 kilometry od jej mieszkania nie dała rywalkom szans uzyskując wysokość 4,70. To jej dziewiąty triumf w krajowym czempionacie. Dodatkowo podczas mistrzostw widzowie usłyszeli utwór nagrany przez Pyrek i Marysię Sadowską "Szybciej, wyżej dalej", skomponowany specjalnie na Igrzyska. - Stresowałam się tak, jakbym walczyła co najmniej o olimpijski medal - wyznała zawodniczka.