Sport.pl

Polska myśl szkoleniowa, czyli jak tu pomóc Beenhakkerowi

- Nawet największa gwiazda trenerska potrzebuje wsparcia - tłumaczył rok temu Wojciech Łazarek. Może więc polska myśl szkoleniowa nie powinna więcej zwlekac i wspomóc Leo Beenhakkera wszystkim, co ma najlepszego.
Listkiewicz: Leo zostaje, ja ... chyba też »

Przedstawiamy najbardziej znanych przedstawicieli polskiej szkoły trenerskiej. Wybraliśmy subiektywnie garść ich przemyśleń, którymi często i chętnie dzielą się z kibicami.

Wojciech Łazarek

71 lat, były selekcjoner, członek Wydziału Szkolenia PZPN

Całe serce oddam Beenhakkerowi, byle mu tylko pomóc - mówił już rok temu "Dziennikowi". - Mam swoje lata, ale też chciałbym się jeszcze czegoś nauczyć - tłumaczył wtedy 69-letni trener Narwi Ostrołęka. Miał propozycje: - Nie chcę się przechwalać, ale zerknę na faksik i zobaczę, co tam przyszło... No jest. Wenezuela, Kuwejt, Kamerun - wymieniał oferty. - Ale od takiego faksu do podjęcia pracy jeszcze droga daleka. A żeby polski trener wygrał taki wyścig, to wcale nie jest łatwo. Taki Holender dostanie gdzieś pracę, to od razu ciągnie tam swojego funfla. Jeden drugiego. Wspierają się, podbijają bębenka.

Jednak rok temu na saksy nie wyjechał. - Nie palę się, bo jest tyle do zrobienia w Polsce. Jestem jednak gotowy, bo przecież "chociaż dupcia poszarpana, ale zawsze proszę pana..." - tłumaczył. Dziś prowadzi czwartoligowy zespół Steinpol Ilanka Rzepin.

"Niekiedy pojęcie tej pracy przypomina całowanie tygrysa w d... Przyjemność żadna, a ryzyko duże" - Łazarek o zawodzie trenera

Tytani, którzy mieli sądzić Beenhakkera »

Andrzej Strejlau

68 lat, były selekcjoner, członek zarządu i Wydziału Szkolenia PZPN

Do dziś trwa spór, czy to Strejlau, czy Gmoch miał większy wpływ na genialną drużynę Kazimierza Górskiego. Ale na tym wpływie sukcesy Strejlaua właściwie się kończą. Choć uchodził za dobrego szkoleniowca, to wyniki miał mizerne i trenerskie CV skromne.

Chlubi się tym, że już 20 lat temu zwracał uwagę na nieprawidłowości w polskiej piłce (czytaj: korupcję). Gdy jednak niedawno miał naprawiać zepsute środowisko polskich sędziów, do szkolenia i egzaminowania młodych arbitrów wyznaczył Marka Kowalczyka, sprawcę jednego z największych skandali w polskim futbolu - Kowalczyk wydrukował dla Amiki finał Pucharu Polski z Aluminium Konin w 1998 roku.

Dawno temu Strejlau apelował o drastyczne zmniejszenie ekstraklasy. Dziś jego lekiem na słabe wyniki ma być reprezentacja Polski B. - Byłaby baza do przebudowy kadry w przypadku zmian pokoleniowych, kontuzji czy innych wydarzeń. Rolą reprezentacji B jest testować i przygotowywać zawodników do walki o miejsce w pierwszej drużynie. To błąd, że dotąd tego nie zrobiliśmy - tłumaczył.

Lubi podkreślać, że Beenhakker jest jego rówieśnikiem. Ale poza tym niewiele ich łączy, bo Strejlau zakończył trenerską karierę 10 lat temu w chińskim Szanghaj Shenhua. Po awansie do Euro miał do Beenhakkera pretensje, że nie złożył raportu z półtorarocznej pracy z kadrą. - Gdzie jest przekazywanie naszym szkoleniowcom tajników holenderskiej myśli trenerskiej? - pytał. Za to tajnikami swoich myśli dzieli się z widzami licznych telewizji, a jego ulubionym stwierdzeniem jest: "Znakomita praca trenera..." (tu padają nazwiska).

"Znakomita praca trenera Białka" - Strejlau wiosną 2000 roku, gdy najgorszy jesienią Groclin "cudownie" wygrał 9 z ostatnich 10 meczów sezonu i utrzymał się w I lidze

Strejlau: Powiało optymizmem


Janusz Wójcik

55 lat, były selekcjoner, członek Wydziału Szkolenia PZPN

Kiełbasy w górę i golimy frajerów - tak mobilizował piłkarzy. Do swoich pracodawców mówił: "Kasa, Misiu, kasa".

Kaganek wypełniony polską myślą szkoleniową zaniósł do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Syrii i na Cypr. Jeszcze dwa miesiące temu zastanawiał się nad nowymi ofertami. - Niewykluczone, że podejmę się pracy w którymś z krajów Zatoki Perskiej, wchodzi w grę między innymi Irak. Napłynęły do mnie również oferty z krajów afrykańskich i Chin.

Ostatecznie został trenerem Widzewa, który miał ratować przed spadkiem. Nie uratował, został ukarany za wulgarne obrażanie swoich piłkarzy. Doprowadził Polskę do olimpijskiego srebra w 1992 roku, a później pracował z Legią, której w 1993 r. odebrano mistrzostwo Polski pod zarzutem korupcji. Gdy w kwietniu 2004 roku obejmował Świt Nowy Dwór, po 17 kolejkach drużyna miała osiem punktów. Pod wodzą Wójcika w ośmiu meczach zdobyła 14. Zwycięstwo w ostatniej kolejce nad Polkowicami dawało Świtowi baraże. Do dziś wielu nie może pojąć, jakim cudem Wójcik nie wygrał.

Później był posłem Samoobrony, PiS chciało go zrobić ministrem sportu, ale kariera polityczna Wójcika uległa wykolejeniu. W centrum Warszawy jechał po pijanemu torowiskiem tramwajowym. Obecnie jest członkiem nienotowanej w sondażach Partii Regionów. Jego szefem są Krzysztof Filipek i Danuta Hojarska.

"K..., w ch... mać, co ty k... robisz, kut... jeb..." - Wójcik podczas meczu do bramkarza Widzewa Fabiniaka, kwiecień 2008

Czternaście razy użył słowa na k i nadal się nie przyznaje »

Jerzy Engel

56 lat lat, były selekcjoner, szef Wydziału Szkolenia PZPN

"Wydział Szkolenia PZPN uważa, że w obecnym stanie polskiej piłki zatrudnianie trenera z zagranicy mija się z celem" - powiedział w czasie dyskusji nad zatrudnieniem Beenhakkera.

Reprezentację doprowadził do mundialu w Korei. Jego największymi sukcesami klubowymi pozostają wicemistrzostwa Polski i Cypru oraz Puchar Cypru. Od dwóch lat nie prowadził żadnej drużyny, regularnie występuje za to w roli eksperta telewizyjnego. Autor rewolucyjnego "Narodowego programu szkolenia młodzieży z uzdolnieniami do gry w piłkę nożną", którego koszt wynosi ok. 10 mld zł. Autor książki "Futbol na tak", którą w czasach pracy w Wiśle Kraków zamawiał na koszt klubu i rozdawał za darmo na konferencjach.

Ma smykałkę do biznesu. - Mam inwestora, który jest w stanie zainwestować w Polonię 150 mln euro - ogłosił w październiku 2004 r. Inwestorem okazała się firma GSA, czyli Global Soccer Agency, zarejestrowana na Gibraltarze, o kapitale założycielskim 2 tys. funtów. Planowała - według Engela - wybudowanie na Konwiktorskiej nowoczesnego stadionu z podziemnymi parkingami, stworzenie drużyny piłkarskiej na miarę europejskich pucharów. Później okazało się, że w zamian za inwestycje w Polonię firma chciała uzyskać miejsce pod budowę apartamentowców w centrum Warszawy. Na utrzymanie zespołu piłkarskiego miała zaś udzielić pożyczki. Gdyby nie doszło do przekazania terenów inwestycyjnych, GSA mogłaby sprzedać zawodników drużyny, co stanowiłoby zwrot pożyczki. Firma przez pół roku utrzymywała pięciu zawodników Polonii, z których żaden nie przebił się do pierwszego składu, i płaciła pensję Engelowi.

Były selekcjoner promował też swojego syna - Jerzego Engela juniora. Młody trener z racji znajomości angielskiego miał być nawet asystentem Leo Beenhakkera. Nie udało się, a kilka miesięcy później Engel jr został zatrzymany przez CBA. - W stu procentach wierzę w niewinność mojego syna - mówił Engel senior.

"Szykujemy zmiany, które sprawią, że też będziemy świętować sukcesy na arenie międzynarodowej" - szef Wydziału Szkolenia Jerzy Engel, 30 czerwca 2008

Beenhakker zostaje, ale wokół sami Polacy »

Grzegorz Lato

58 lat, przewodniczący Klubu Wybitnego Reprezentanta, członek zarządu PZPN

Lubi mówić o sobie "trener", choć ostatni klub - Widzew - prowadził dziewięć lat temu. - To, że skończyłem z trenerką, było moim największym błędem. Bo ja byłem bardzo dobrym trenerem. W Olimpii, w Stali Mielec, w Widzewie... Wszędzie mi dobrze szło - mówił "Dziennikowi". W Widzewie do dziś śmieją się na wspomnienie metod Laty.

Pominął epizod w Amice Wronki, gdzie najpierw był trenerem, a potem rzecznikiem prasowym - w szczytowym okresie działalności Ryszarda F. ps. "Fryzjer". - Jest w Polsce domniemanie niewinności, zgadza się? Finał Pucharu Polski z Aluminium był kupiony? Macie panowie dowody? Złapaliście kogoś? Plotki są różne. Ja na przykład słyszałem, że Aluminium też chciało ten mecz kupić, ale kasy nie miało. Siedziałem na trybunach i co miałem robić? Kibicowałem! Ten mecz Konin przegrał na własne życzenie - mówił "Dziennikowi".

Dziś jest głównym kandydatem na prezesa PZPN. Po awansie na Euro mówił: - Zrobiliście z Leo cudotwórcę, a on na razie tak naprawdę nic nie osiągnął. Reprezentacja gra w kratkę, ma dobre - jak z Portugalią - ale i słabe mecze, choćby z Armenią na wyjeździe czy oba z Finlandią albo ostatnią szczęśliwą wygraną z Kazachstanem. Paweł Janas przy Beenhakkerze to był gość! Listkiewicz po awansie do mundialu chciał od razu przedłużyć z nim umowę, a "Janosik" spokojnie zasugerował, by poczekać z tym do finałów. Na miejscu Michała, gdy Leo domaga się teraz przedłużenia kontraktu czy podwyżki, powiedziałbym mu wprost: "Tam są drzwi!". Naprawdę damy sobie radę bez niego...

"Macie, co chcieliście! A teraz my będziemy was jeb...!" - Lato do dziennikarzy po nominacji Beenhakkera

Lato jak dziewczyna ze wsi »



Antoni Piechniczek

66 lat, były selekcjoner, członek zarządu PZPN

Czasami, jak czytam gazety, to aż uśmiech ciśnie mi się na usta, bo to ja byłem wykładowcą na kongresie trenerów europejskich w Splicie w 1983 r. I to mój wykład zrobił największe wrażenie, a Jupp Derwall powiedział: "Panowie, spłynęła na nas lawina informacji, którą długo po powrocie do domu będziemy analizować" - wspomina Piechniczek. W 1982 roku doprowadził Polskę do medalu na mundialu, ale ostatni sukces odniósł 21 lat temu - mistrzostwo Polski z Górnikiem Zabrze. W tym czasie Beenhakker (którego jest rówieśnikiem) zdobywał w Realu Madryt pierwsze z trzech mistrzostw Hiszpanii.

Potem Piechniczek pracował w Katarze, Emiratach i Tunezji. Gdy wrócił, został działaczem. Jest wielkim orędownikiem polskiej myśli szkoleniowej i obrońcą Śląska.

- Polscy trenerzy udowodnili, że potrafią odnosić sukcesy na wielkich imprezach - trzecie miejsca na MŚ w 1974 i 1982 r., czterokrotny start w MŚ z rzędu w latach 1974-86, teraz dwukrotny awans. Znalezienie się wśród 32 najlepszych zespołów, niezależnie od mankamentów, które wszyscy doskonale widzieliśmy na mundialu, to też przecież sukces - mówił w 2006 roku. Rok później został senatorem. Pierwsze oświadczenie wygłosił w 234. dniu kadencji: "Po wizycie w naszym kraju prezydenta UEFA Michela Platiniego i po jego rozmowie ze stroną rządową jako przewodniczący Senackiego Zespołu do spraw Sportu proszę o informację na temat szans organizacji Euro 2012 w sześciu miastach. W trosce o wynik przyszłych wyborów prezydenckich i parlamentarnych zabiegam o uznanie Chorzowa, miasta przedstawiciela czteromilionowej aglomeracji, za jedno z miast organizatorów Euro 2012".

"Beenhakker na pewno przekona się, że polscy trenerzy to nie są jacyś frajerzy i głąby kapuściane, ale ludzie, którzy mają wielką wiedzę" - Antoni Piechniczek po nominacji Holendra na selekcjonera

Antoni Piechniczek i strategia uniku »

Henryk Apostel

67 lat, były selekcjoner, członek zarządu PZPN

- Na kanwie osiągniętych wyników i postawy zawodników w mistrzostwach świata konieczne jest zaangażowanie psychologa, zreformowanie kadry szkoleniowej, organizacyjnej i lekarskiej - tak Apostel skomentował raport Pawła Janasa po przegranym mundialu. Wcześniej w wywiadzie dla "Gazety" analizował przegraną z Ekwadorem: - Ja jedną rzecz uważam: nie ma strzałów, nie ma bramek. Tych strzałów było rzeczywiście bardzo mało. Dobrze by było, gdyby u piłkarzy nastąpiła złość na boisku. Wtenczas, jeśli wyjdzie akcja - jedna, druga - to może się dziać dobrze w polskim futbolu.

Bez trenerskiej posady pracy od dziewięciu lat. Ale jest członkiem zarządu PZPN, przewodniczącym komisji ds. licencji klubowych I ligi, członkiem Wydziału Szkolenia, byłym wiceprezesem ds. szkoleniowych, byłym dyrektorem reprezentacji narodowych i byłym wiceprezesem całego PZPN.

"Dobrze by było, gdyby u piłkarzy nastąpiła złość na boisku. Wtenczas, jeśli wyjdzie akcja - jedna, druga - to może się dziać dobrze w polskim futbolu" - Henryk Apostel

Spiskują za plecami Leo »

Stefan Majewski

52 lata, przewodniczący Rady Trenerów PZPN, trener Cracovii

Absolwent Wyższej Szkoły Sportowej w Kolonii. Puchar Polski z Amicą przypada na działalność we Wronkach "Fryzjera" - głównego gościa prokuratury we Wrocławiu. Marzy o posadzie selekcjonera. Dwa tygodnie temu zapisał się złotymi zgłoskami w historii piłki polskiej i białoruskiej, przegrywając w I rundzie Pucharu Intertoto dwumecz z Szachtarem Soligorsk 1:5. - Mieliśmy szansę na zdobycie gola, ale to gospodarzom udał się ten wyczyn, i to nawet trzykrotnie - podsumował mecz rewanżowy.

Kilka dni wcześniej mówił: - Jeśli za tak duże pieniądze angażuje się zagranicznego fachowca, to po jego pracy niech zostanie jakiś ślad. Ktoś młodszy powinien się czegoś od niego nauczyć. Jeśli Beenhakker zaoferowałby mi asystenturę, zapytałbym się, dlaczego nie zrobiliśmy tego od razu. Bo była taka sugestia. Jednak nie chcę tego komentować.

"Kształcę się i robię swoje" - Stefan Majewski

Stefan Systemowiec na trenera polskiej kadry? »