Sport.pl

Legia - FC Basel 1:6!

Po raz ostatni Legia przegrała tak wysoko siedem lat temu. W czwartek w Grenchen w drugim meczu UHREN CUP trener Jan Urban wystawił przeciwko Szwajcarom prawie najsilniejszy skład. Tym bardziej bolesna to klęska
W roku 2001 legioniści w rewanżowym meczu Pucharu UEFA polegli właśnie 1:6 w Walencji. Był to mecz "o coś", wczoraj grano towarzysko. Ale pogrom zgotowany wcale nie przez wysoko notowanych w międzynarodowym futbolu Szwajcarów (fakt, że to jeden z najlepszych zespołów w tym kraju nie osładza goryczy) jednak bardzo boli. Tamta Legia po tamtej klęsce kilka miesięcy później zdobyła mistrzostwo Polski. I tylko w tym pocieszenia mogą szukać zawodnicy Jana Urbana. Na pewno nie w tym, że mecz prowadził nie sędzia tylko sędzina.

Paradoksalnie mimo sześciu puszczonych bramek jedną z czołowych postaci w warszawskim zespole był bramkarz Jan Mucha. Przyczepić się można co najwyżej do interwencji przy straconej pierwszej bramce z rzutu wolnego. Potem trzykrotnie wyjmował piłkę z siatki po sytuacjach sam na sam z zawodnikami rywali. Tuż przed przerwą Carlitos wjeżdżał z piłką do pustej bramki, gdy przed słowackim bramkarzem znalazło się nawet dwóch przeciwników. Dwóch na jednego było też przy ostatnim golu.

Trener Urban wystawił w zasadzie ten skład jaki może rozpocząć 17 lipca mecz I rundy eliminacji Pucharu UEFA z białoruskim FK Homel. Zmiany mogą być niewielkie. Może na lewej obronie, gdzie od początku grał Tomasz Kiełbowicz. I pewnie będzie na razie grał, bo kadrowicz Jakub Wawrzyniak znacznie później od kolegów rozpoczął przygotowania. Może na pozycji defensywnego pomocnika, na której dopiero w końcówce 17-letniego Ariela Borysiuka zmienił sfrustrowany eks-kapitan Aleksandar Vuković. Pewnie z Białorusinami jednak zagra Serb, bo Hiszpan Tito nie został sprawdzony jeszcze w ani jednym sparingu. Może na lewym skrzydle zamiast Sebastiana Szałachowskiego zagrać 19-letni Maciej Rybus (nieobecny w Szwajcarii z powodu bliżej niesprecyzowanego uczulenia). W ataku dopiero poznający drużynę Mikel Arruabarrena nawet nie ma alternatywy, bo Bartłomiej Grzelak doznał kontuzji, a Takesure Chinyama jeszcze nie wrócił z wakacji. Jeszcze można spróbować wkomponować w skład też mającego zaległości treningowe Rogera. Jednak polski Brazylijczyk w każdej chwili może wyjechać do zagranicznego klubu. Wczoraj zagrał tylko 10 minut. Ale jeżeli za tydzień nadal będzie w Legii to chyba trzeba będzie z niego skorzystać.

Bardzo źle wyglądał nowo zestawiony środek obrony z nowym kapitanem Dicksonem Choto, z kupionym z Groclinu Pance Kumbevem. Macedończyk bardzo nie spisał się przy drugim golu, tracąc piłkę kilkadziesiąt metrów od bramki. Czyżby trener Urban znów musiał sięgnąć po Wojciecha Szalę? O 32-letnim obrońcy mawia się, że jego możliwości nie są nieograniczone, ale przetrwał w Legii już wiele roszad kadrowych. I kto by do niej nie przyszedł on pozostaje niezastąpiony.

FC Basel ma roczny budżet rzędu 25 mln euro. Legia 14, może 15 mln. To jednak żadne usprawiedliwienie, bo po ewentualnym ograniu Białorusinów legioniści już w następnej rundzie eliminacji trafią na zespół o podobnych możliwościach finansowych. A przecież planem na ten sezon jest przejście nie tylko dwóch rund eliminacji, ale jeszcze jednej rundy i dostanie się do fazy grupowej. Trzy lata temu Legia w PUEFA przegrała 1:4 z FC Zurich. Tłumacząc więc przyczyny wczorajszej porażki można od biedy wynaleźć argument, że Legia ma kompleks Szwajcarów. Innego usprawiedliwienia klęski nie może być. Urban i jego piłkarze tylko tego mogą się trzymać.

FC BASEL 6 (2)

LEGIA WARSZAWA 1 (0)

Strzelcy bramek

Stocker (13., z wolnego), Carlitos (44., 56., po podaniach Derdiyoka), Schrupf (67.), Mustafi (85., 89., z podania Boumelaha) - Iwański (65., z karnego po zagraniu Radovicia i odbiciu piłki ręką przez Marque)

Basel: F. Constanzo - Marque Ż, Beg, Safari (61. Tavares), Reto (46. Frei) - M. Constanzo, Gjasula (61. Schrupf), Stocker (46. Morganella), Egrić (46. Perović), Carlitos (68. Mustafi) - Derdiyok (68. Boumelah)

Legia: Mucha - Rzeźniczak, Choto, Kumbev, Kiełbowicz - Radović, Borysiuk Ż (80. Vuković), Iwański (80. Smoliński), Giza (69. Roger), Szałachowski (46. Wawrzyniak) - Arruabarrena (70. Rocki)

Widzów: 6,5 tys.

Sędziował: Nicola Petignat (Szwajcaria)

FC Basel

Klub z Bazylei jest 12-krotnym mistrzem kraju i dziewięciokrotnym zdobywcą Pucharu Szwajcarii. Obydwa trofea udało się wywalczyć również w ubiegłym sezonie. Klub trenowany obecnie przez Christiana Grossa w ostatnich latach notuje również sukcesy na arenie międzynarodowej. W sezonie 2002/03 FC Basel dotarł do drugiej rundy grupowej Ligi Mistrzów, eliminując m.in. FC Liverpool. 42-tysięczny stadion Świętego Jakuba był jedną z aren niedawnych mistrzostw Europy. Trzech piłkarzy FC Basel - Eren Derdiyok, Marco Streller i Benjamin Huggel - brało udział w tym turnieju.