Wisła jedyna w Europie nie chce Ligi Mistrzów?

Do walki o Ligę Mistrzów zostały trzy tygodnie, a Wisła nie wydała na nowych piłkarzy ani złotówki. Transfery rywali, nawet z mniejszym budżetem niż klubu z Krakowa, idą w setki tysięcy euro
Prezes Wisły: Nie będzie tragedii jeśli przegramy z Beitarem »

- Chcemy rozsądnie wydać 2,5 mln euro, które dostaliśmy od Auxerre za Dariusza Dudkę - mówił w wywiadzie dla "Gazety" prezes mistrzów Polski Marek Wilczek. Ale do II rundy eliminacji LM z Beitarem Jerozolima zostały trzy tygodnie, a Wisła nie kupiła jeszcze nikogo. Za darmo przyszedł tylko prawy obrońca Peter Singlar, który ma być rezerwowym. Oprócz Dudki w Krakowie nie ma też Radosława Matusiaka, który wrócił do Heerenveen i Adama Kokoszki, szukającego nowego klubu we Włoszech. - Będziemy łatać na szybko dziury - twierdzi Wilczek.

Jeśli Wisła marzy o Lidze Mistrzów, nie powinna łatać dziur, ale zaszywać je piłkarzami dużo lepszymi od tych, którzy odeszli. Tym bardziej że ją na to stać. Jeśli do 2,5 mln za Dudkę doliczyć 3,7 mln euro, jakie rok temu Borussia Dortmund zapłaciła za Jakuba Błaszczykowskiego, okaże się, że wiślacy mogą na nowych piłkarzy wydać nawet 6 mln euro. Wydali najwyżej piątą część tej sumy, ale rok temu. Na Tomasa Jirsaka (ok. 700 tys. euro) i Wojciecha Łobodzińskiego (400 tys.), bo Kamil Kosowski i Andrzej Niedzielan przyszli za darmo.

Kapitan krakowian Arkadiusz Głowacki już przyznaje, że nie widzi wielkich szans na LM. - Nie chodzi o to, że nie wierzę w drużynę, ale próbuję realnie patrzeć na nasze możliwości i budżety rywali w decydującej rundzie. Powinniśmy myśleć o fazie grupowej, tyle że raczej Pucharu UEFA.

A przecież Wisła dysponuje budżetem sięgającym ok. 10 mln euro. Nie największym, ale i nie najmniejszym ani w II, ani w III rundzie eliminacji. Sprawdziliśmy, jak na rynku transferowym zachowują się drużyny, które mają budżet zbliżony do Wisły i w razie awansu do III rundy eliminacji LM też nie będą rozstawione.

Głowacki: Realny cel to faza grupowa Pucharu UEFA »

Patrizan Belgrad - 11 mln euro

Mistrzowie Serbii na rynku transferowym szaleją. Latem kupili już sześciu piłkarzy, tylko za Ljubomira Fejsę i Kamela Zaiema zapłacili w sumie 2 mln euro. Ten pierwszy zarabia ponad 1 mln euro rocznie. Jak to możliwe? W maju Partizan sprzedał za 8 mln euro 19-letniego Stevana Joveticia do Fiorentiny. - Teraz te pieniądze wydaje, wszyscy mają nadzieję, że uda się awansować do fazy grupowej LM. Można nawet powiedzieć, że działacze Partizana grają va banque. Gwiazdor drużyny Lamine Diarra też dostał podwyżkę - mówi dziennikarz belgradzkiego "Kurira". Partizan sprowadza też piłkarzy za darmo, jak np. Aleksisa N'Gambi z drugoligowego Montpellier.

AaB Aalborg - 10 mln euro

Mistrzowie Danii mają budżet porównywalny do wiślackiego. - W sumie jest to 20 mln euro, ale do tego trzeba doliczyć sekcję piłki ręcznej i hokeja. Na futbol idzie połowa - mówi Fleming Oulsen, dziennikarz "Nordjyske". Aalborg nie szaleje, ale latem sprowadził Michaela Beauchampa i Andreasa Johanssona. Pierwszy grał w reprezentacji Australii na ostatnim mundialu. Drugi ostatnie dwa lata spędził w angielskim Wigan. Obaj przyszli za darmo, ale mają być kluczowymi, bo będą zarabiać najwięcej w zespole - po 125 tys. euro rocznie. Takie zarobki to dla Wisły pestka. Radosław Matusiak za pół roku gry w Krakowie dostał 180 tys. euro. - Działacze Aalborga wiedzą, że jeśli w III rundzie trafią na Liverpool czy Barcelonę, nie będą mieli wielkich szans. Ale przecież mogą też zagrać z FC Basel czy Steauą - mówi Oulsen.

Vitoria Guimaraes - 6 mln euro

Klub, z którym jeszcze dwa lata temu Marek Saganowski spadał do drugiej ligi, w ostatnim sezonie był w Portugalii rewelacją sezonu. Wyprzedził pełną gwiazd Benficę, wicemistrzostwo przegrał ze Sportingiem ledwie o dwa punkty. Teraz działacze, trenerzy i piłkarze marzą o podbiciu Europy. - Sami jesteśmy zaskoczeni, bo wszyscy są strasznie "zagotowani" przed LM. Twierdzą, że nawet jak wylosują Barcelonę, to mogą z nią wygrać - mówi Bruno z "Desportivo de Guimaraes". Mimo mniejszego od Wisły budżetu Vitoria sprowadziła już trzech piłkarzy, a chce jeszcze dwóch. Za pomocnika Douglasa zapłaciła 200 tys. euro, reszta przyszła za darmo. - Największe gwiazdy Vitorii zarabiają po 180 tys. euro rocznie. To bardzo mało, jak na nasze warunki. Nawet w prowincjonalnym Maritimo płacą więcej, o trójce Porto-Sporting-Benfica nie wspominając - mówi Bruno.

Artmedia Petrżałka - 2 mln euro

Trzy lata temu Słowacy sprawili jedną z największych sensacji w historii LM. W II rundzie wyeliminowali Celtic, w III - Partizan i zagrali w fazie grupowej. Ich budżet wynosił 1 mln euro rocznie, piłkarze zarabiali po 20 tys. euro rocznie. - Od tamtej pory niewiele się zmieniło. Budżet co prawda wzrósł, ale już zarobki nie. No i mamy gorszą drużynę niż wtedy - mówi nam dziennikarz "Dennika Sport". Ale Artmedia kupiła już w tym sezonie trzech piłkarzy. Nie wiadomo dokładnie za ile, ale dziennikarze twierdzą, że absolutnym maksimum jest 100 tys. euro. - Czy uda się zagrać w fazie grupowej? Poprzedni awans był cudem. Trudno wymagać, by zdarzył się jeszcze raz - dodaje Jan.

Czy Wisła, która nie robi nic, ma prawo oczekiwać cudu?

Kolejne kontuzje w Wiśle Kraków »