Po latach polska sztafeta dostanie złoty medal

PRZEGLĄD PRASY. Nieoczekiwanie powiększy się grono polskich mistrzów świata. Po latach okazało się, że złoto należy się męskiej sztafecie 4x400 metrów - czytamy w "Przeglądzie Sportowym".
Zwycięska czwórka Amerykanów z Mistrzostw Świata 1999 w Sewilli musi być zdyskwalifikowana, bo Antonio Pettigrew stosował bardzo ostry doping, do czego przyznał się przed trzema miesiącami. W sztafecie z USA poza Pettigrewem startowali wtedy: Jerome Davis, Angelo Taylor i rekordzista świata Michael Johnson.

Początkowo w takich przypadkach IAAF stosowała nieoficjalną zasadę, że wyniki można zmieniać do ośmiu lat wstecz, ale szybko zreflektowano się w centrali i przyznano już złote medale brytyjskim czterystumetrowcom, którzy w 1997 roku stracili szanse na zwycięstwo również za sprawą Pettigrewa.

Rzecznik IAAF Nick Davies potwierdza, że również Polacy zostaną uhonorowani złotem. - W przedolimpijskiej gorączce nie mamy czasu zająć w tej kwestii oficjalnego stanowiska, lecz nie ulega wątpliwości, że decyzja może być tylko jedna: trzeba polskim zawodnikom wręczyć złoty medal za Sewillę.

W finale MŚ z 1999 roku sztafetę tworzyli: Tomasz Czubak, Robert Maćkowiak, Jacek Bocian i Piotr Haczek. Rezerwowymi byli Piotrowie Rysiukiewicz i Długosielski. Polakom należy się też dodatkowo 20 tysięcy dolarów do podziału za skok z drugiego na pierwsze miejsce.

Warto dodać, że z całej grupy startującej w Sewilli biega tylko Rysiukiewicz. Czubak pracuje w słupskiej straży pożarnej, Bocian jako wojskowy, Długosielski jest dyrektorem w banku, Haczek szefem sprintu w szkockim związku lekkoatletycznym, a Maćkowiak wyjechał w celach zarobkowych do Anglii.