Dlaczego Boruc jest siedem razy za drogi

Dwa miliony funtów za taką cenę solidny zespół Premier League kupuje bramkarza do pierwszego składu. To obrazuje, jak daleko od rzeczywistości jest suma 15 mln funtów, na jaką wycenił Artura Boruca Celtic Glasgow.
Trener bramkarzy kadry: Boruc musi odejść, jeśli chce osiągnąć pełnię możliwości

Za owe 2 mln funtów Aston Villa kupiło właśnie z Chivas USA reprezentanta Stanów Zjednoczonych, Brada Guzana. Klub z Birmingham, którego trenerem jest były szkoleniowiec Celticu, Martin O'Neill, był wcześniej zainteresowany pozyskaniem Boruca, a potem reprezentanta Anglii Paula Robinsona (cena: 5 mln funtów). Obaj byli jednak o wiele za drodzy niż mógł sobie na to pozwolić szósty klub ostatniego sezonu Premier League. Warto przy tym zaznaczyć, że Aston Villa do najbiedniejszych nie należy. W opublikowanym w kwietniu obecnego roku rankingu najbogatszych klubów świata według magazynu "Forbes" zespół z Birmingham zajął 24. miejsce na świecie.

Oczywiście trudno porównywać Guzana do Boruca, który ma doświadczenie gry w mistrzostwach świata, Euro i Lidze Mistrzów, ale z drugiej strony transfer, który przeprowadziło właśnie Aston Villa, pokazuje dominującą w futbolu transferową strategię - na bramkarza nie opłaca się wydawać zbyt wiele.

Za 15 mln funtów, za które Celtic chciałby sprzedać Boruca, AC Milan mógłby od ręki kupić Ronaldinho z Barcelony. Mediolańczycy (też swego czasu zainteresowani Borucem) nie chcą jednak wydać tyle nawet na Brazylijczyka - zaoferowali 15 mln, ale euro.

Transfer Guzana odebrał praktycznie resztki nadziei Boruca na transfer do innego angielskiego klubu - Tottenhamu. Londyńczycy chcieli się bowiem pozbyć chimerycznego, a w dodatku dużo zarabiającego bramkarza reprezentacji Anglii - Paula Robinsona, w miejsce którego mogliby ewentualnie zatrudnić Polaka (większe szanse miał Heurelho Gomes z PSV Eindhoven). Nic jednak nie wyszło z tych planów.

Avram Grant: Chciałem Boruca w Chelsea

Boruc w formie po Euro: Ważę tylko 115 kg