Radwańska wkrótce nie będzie miała gdzie trenować!

PRZEGLĄD PRASY. 10. rakieta świata trenuje w opłakanych warunkach. Klub Agnieszki Radwańskiej wymaga generalnego remontu, ale mimo ogromnych sukcesów tenisistki nikt nie kwapi się, by poprawić jej komfort treningów. - Warunki są tragiczne - skarży się tenisistka na łamach "Dziennika".
Radwańska: Pekin jak Wielki Szlem

Wszystkie ławki wokół kortu są zniszczone. Budynek znajduje się w opłakanym stanie. Mimo tego Radwańscy nie chcą zrezygnować z "Nadwiślana". - Chcemy ratować korty, nasze ukochane miejsce, gdzie grał jeszcze mój ojciec. Obiekty tenisowe znikają z mapy Krakowa, ale nie tylko. Właśnie dostaliśmy sygnał z Kielc. Chcą, żeby siostry Radwańskie ratowały klub tenisowy, na miejscu którego ma powstać hotel - twierdzi ojciec tegorocznych uczestniczek Wimbledonu.

Dlaczego nikomu nie zależy na inwestowaniu w miejsce, gdzie swoją karierę zaczynała Agnieszka? Okazuje się, że pozyskanym przez prezesa inwestorem jest firma deweloperska, a korty znajdują się tuż obok Wawelu. Ich powierzchnia zostanie przeznaczona pod budowę luksusowego apartamentowca. - Według dokumentów, które widziałem, przedsięwzięcie komercyjne ma stanąć na 20 procentach powierzchni klubu, oczywiście wykrojonych z części tenisowej - mówi Radwański.

Inaczej "Nadwiślan" traktuje dyscyplinę, jaką jest piłka nożna. Nawierzchnię boiska, które znajduje się zaraz obok kortów pokrywa sztuczna nawierzchnia, mimo że zawodnicy dopiero oczekują decyzji o awansie do VI klasy rozgrywkowej! - Właśnie na takich ludzi idą pieniądze, ale piłka nożna zawsze była oczkiem w głowie prezesów. Jedyna tenisowa inwestycja jaką tu widziałem od 1989 roku to wieszak - wspomina ojciec tenisistek. Agnieszka Radwańska stara się jednak nie narzekać. - Warunki w klubie są tragiczne, ale kort jak kort, wszędzie taki sam. Może w zimie fajnie byłoby wyjechać na tydzień do Miami, ale ja wolę być w domu - twierdzi ćwierćfinalistka Wimbledonu.

Polka zarobi miliony. Kto ubierze Radwańską?