Jerzy Engel: Mam dyżurne nazwisko. Ale nie będę prezesem PZPN

Nie będę kandydował na prezesa PZPN - deklaruje Jerzy Engel. Były trener reprezentacji Polski i członek zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej obiecuje też, że nie będzie startował w wyborach do nowego zarządu związku.
PZPN powołał nową reprezentację »

Pana nazwisko ma wysokie notowania jeśli chodzi o schedę po Michale Listkiewiczu.

Mam dyżurne nazwisko. Jeśli się mówi o następcy selekcjonera polskiej reprezentacji zaraz pojawia się moje nazwisko, jeśli mówi się prezesie to od razu Engel. Moje nazwisko wyjmuje się jak diabełka z pudełeczka. Oświadczam z całą mocą - nie interesuje mnie stanowisko prezesa PZPN. Powtarzam i dementuje plotki na ten temat od kilku lat. Jestem szkoleniowcem, mam dużo do zrobienia w tej dziedzinie i tej dziedzinie chę się poświęcić. Prezesura powtórze jeszcze raz nie.

Ale pana nazwisko nie pojawia się tylko w prasowych spekulacjach. Oficjalnie mówią to także ludzie związani z PZPN.

Ale to tylko życzenie. Wiele środowisk piłkarskich prosiło mnie o to, chciałoby i proponowało mi start w wyborach. Ale ja nie mam najmniejszego zamiaru kandydować.

Nie korci Pana, żeby otwierać Euro 2012 w towarzystwie prezydentów, premierów, Michela Platiniego.

Ja na Euro spełniam inną rolę. Na tegorocznych mistrzostwach Europy też byłem od początku do końca jako przedstawiciel UEFA i jako przedstawiciel technical group.

Ale nie w blasku reflektorów. A jako prezes można przeciąć wstęgę, wręczyć puchar...

Ale mnie absolutnie wystarcza to co robię i to środowisko, w którym się obracam. Wśród najlepszych trenerów z całego świata.

Zostańmy przy giełdzie. Poza Pana nazwiskiem najczęściej padają jeszcze trzy - Grzegorza Laty, Antoniego Piechniczka i ostatnio Michała Listkiewicza. Prezes mimo wielu deklaracji, że odejdzie znów ostatnio sugerował iż być może spróbuje jeszcze raz.

Dodajmy do tej giełdy jeszcze Ryszarda Czarneckiego i Tomasza Jagodzińskiego.

Ale to stare notowania.

Nie, nie cały czas się pojawiają, nawet takie egzotyczne nazwiska.

Kto według Pana byłby najleszpym kandydatem do schedy po Michale Listkiewiczu? Michał Listkiewicz?

Nie wolno deprecjonować nazwiska Listkiewicza. Za jego prezesury trzy razy awasowaliśmy do finałów wielkiej imprezy. Dostaliśmy też Euro 2012.

Ja też uważam, że spośród wszystkich nazwisk, które się pojawiają na giełdzie niestety najlepsze jest nazwisko Listkiewicza.

Dlaczego niestety?

Bo naprawdę wiele rzeczy mu się nie udało. Na przykład nie umiał sobie poradzić z aferą korupcyjną. Bo nie udało mu się uzdrowić polskiej piłki, albo chociaż jej oczyścić. Bo nie doprowadził do powstania sensownego programu szkolenia młodzieży.

Nie chce bronić, czy być orędownikiem Michała Listkiewicza. Jest sporo osób, które mogłyby być dobrymi prezesami. Problem w tym, że wiele z tych osób nie chce startować.

Kto więc jest Pana faworytem?

Niech się najpierw zgłoszą, potem porozmawiamy.

A kiedy odbędzie się zjazd. 14 wrześnie to termin już chyba nierealny.

Nadal jest realny. Tyle, że sprawa cały czas ciągnie się w sądzie nadal nie ma statutu. Ale ja wierzę, że zjazd odbędzie się 14 września i taka data obowiązuje w polskim związku. Wszyscy robimy wszystko, by ten zjazd w tym terminie się odbył. Jako członek tego zarządu bardzo chcę, by wreszcie przyszedł nowy zarząd z nowymi ludźmi i z nowymi pomysłami.

Pana w tym zarządzie nie będzie.

Nie, nie będę kandydował.

Minister wydał rozkaz: prezesem PZPN Piechniczek »