Gra Piasta Gliwice w ekstraklasie jest zagrożona?

Choć do startu rozgrywek pozostało zaledwie kilka dni, to wciąż nie jest pewne, czy gliwiccy piłkarze będą mieli gdzie zagrać! Nawet jeśli działacze Piasta uporają się z obecnymi problemami, to za rok czekają ich... o wiele większe.
O tym kto zagra w ekstraklasie dowiemy się dwa dni przed startem ligi »

Stadion Piasta w Gliwicach nie spełnia wymogów ekstraklasy. Dlatego klub musiał znaleźć stadion zastępczy, który będzie gościł Piasta do czasu, aż obiekt przy ul. Okrzei zostanie zmodernizowany. Wybór padł na stadion Odry Wodzisław.

Pierwszy mecz w roli gospodarza na wynajętym obiekcie Piast ma rozegrać już 26 lipca przeciwko Polonii Bytom. Choć do tego spotkania pozostało kilka dni, to wciąż nie ma porozumienia w sprawie wypożyczenia stadionu. - Trzeba to jasno powiedzieć: zastanawiamy się, czy jest sens przystępowania do rozgrywek ekstraklasy. Zaczyna nam już brakować sił - wypalił wczoraj Józef Drabicki, dyrektor klubu.

Co tak wzburzyło działaczy Piasta? Na pewno koszt wynajęcia stadionu. Organizacja każdego meczu, to podobno wydatek ponad 100 tys. zł. Rozmowy z władzami miasta, które jest właścicielem obiektu, przebiegają jednak sprawnie. Gorzej ma się sprawa negocjacji z przedstawicielami Odry. - Rozmowy rozpoczęliśmy dawno temu ze stowarzyszeniem Odra. Potem okazało się, że musimy od nowa negocjować pewne rzeczy ze spółką Odra. Pojawiły się rozbieżności. Chodzi np. o korzystanie z pewnych pomieszczeń, sprzętu czy służb. Przyznam, że czasem ręce opadają - mówi Jacek Krzyżanowski, prezes Piasta. Na dodatek, Odra zażądała gwarancji, że Piast będzie wynajmował jej stadion przynajmniej przez całą rundę.

W Wodzisławiu są zaskoczeni twierdzeniem o problemach w rozmowach. - Negocjacje przebiegają w życzliwej atmosferze. Osiągnęliśmy nawet wstępne porozumienie - twierdzi Krzysztof Swoboda, rzecznik Odry.

Krzyżanowski potwierdza, że kluby nie są w stanie wojny. - Jeszcze ze dwa razy pojedziemy do Wodzisławia i w końcu się dogadamy - ma nadzieję.

Półroczne spóźnienie

Nawet jeśli Piast poradzi sobie z obecnymi problemami, to wszystko wskazuje na to, że za rok będzie miał... o wiele poważniejsze. Klub dostał bowiem od PZPN-u tylko roczne pozwolenie na grę poza Gliwicami. - Jeśli za rok stadion w Gliwicach nie będzie spełniał odpowiednich standardów, to Piast - nawet pomimo sportowego utrzymania się - w ekstraklasie nie zagra - mówi twardo Eugeniusz Kolator, wiceprezes PZPN-u.

Tymczasem z sygnałów płynących z gliwickiego ratusza jasno wynika, że nie ma szans, aby w ciągu 12 miesięcy dostosować obiekt przy ul. Okrzei do wymogów ekstraklasy. - Wszystko dlatego że planujemy jego całkowitą przebudowę. Nie chcemy modernizować stadionu po partyzancku, jak w Bytomiu. Tam wydano kupę pieniędzy, a z ich obiektem ciągle jest coś nie w porządku. Nasz po remoncie nie będzie w niczym przypominał dotychczasowego. Ze starego pozostaną jedynie jupitery i monitoring. Powstaną nowe cztery zadaszone trybuny na 10 tys. miejsc. Na dodatek w miejscu bocznego boiska żwirowego powstanie boisko treningowe ze sztuczną nawierzchnią. Parking przeniesiemy wtedy na teren, gdzie obecnie znajdują się ogródki działkowe - mówi Leszek Gajdziński, zastępca naczelnika Wydziału Inwestycji i Remontów UM.

Całkowity koszt nowego stadionu wyniesie około 50 mln zł. Miasto już rozpisało konkurs na projektanta obiektu. Przetarg ma zostać rozstrzygnięty 7 sierpnia, a zwycięzca będzie miał pół roku na przygotowanie koncepcji stadionu oraz zdobycie wszystkich pozwoleń niezbędnych do rozpoczęcia budowy. - Sześć miesięcy to bardzo dużo czasu - zauważa Krzyżanowski. - Wykonanie prac przygotowawczych do inwestycji w ciągu sześciu miesięcy to byłby rekord świata. Mamy wszystko rozpisane nawet na dni - nic nie da się tu przyspieszyć - ripostuje Gajdziński.

Zakończenie projektowania w terminie oznaczałoby, że prace budowlane na Okrzei mogłyby się rozpocząć wiosną przyszłego roku. Wtedy modernizacja stadionu zakończyłaby się dopiero pod koniec 2010 roku. - Planujemy, że remont zostanie przeprowadzony w dwóch etapach. Pierwszy, czyli budowa trybuny głównej (na cztery tys. miejsc) i podgrzewanej murawy, zakończyłby się już po roku. Wtedy Piast mógłby wrócić na stadion, bo reszta placu budowy zostałaby po prostu odgrodzona. Czy dałoby się tu cokolwiek przyspieszyć? Nie ma szans - mówi Gajdziński.

Kolator: mieli czas

Ale wiosna 2010 roku to i tak o pół roku za długo dla działaczy Piasta! - Jestem tym mocno zaskoczony, bo prezydent Gliwic - Zygmunt Frankiewicz, zapewniał nas, że stadion będzie spełniał wymogi ekstraklasy już za rok. Nie dostaliśmy żadnych oficjalnych sygnałów, że te ustalenia są nieaktualne - mówi Krzyżanowski.

Może nad klubem zlituje się PZPN i pozwoli, aby przez kilka dodatkowych miesięcy Piast grał poza Gliwicami? - Piast od kilku sezonów dobijał się do ekstraklasy i był czas, aby się do tego przygotować. Nawet nie chcę podpowiadać, co teraz powinni w Gliwicach zrobić - kończy zdecydowanie Kolator.

Stadion Odry Wodzisław przebije San Siro? »