Michał Winiarski: Medal w Pekinie to nasze wspólne marzenie

- Ciągle jesteśmy mocni. Jeżeli tylko chcemy, możemy wygrywać z każdym - mówi Michał Winiarski
Mikołaj Rogoziński: Kibice widzą w was faworytów finału Ligi Światowej.

Michał Winiarski: Jesteśmy stabilną drużyną. Mieszanka doświadczenia i młodości zdaje w naszym przypadku egzamin. Chciałbym jednak trochę ostudzić ten zapał. Oczywiście, jedziemy do Rio po zwycięstwo, ale z takim zamiarem i szansami na wygraną zagra tam kilka innych ekip. Powtórzę zatem słowa naszego kapitana Piotra Gruszki. Nie obiecujemy wygranej, ale walkę do upadłego jak najbardziej.

Jak pan oceni fazę grupową Ligi Światowej?

- Najlepiej przemawiają za nas liczby. Zajęliśmy pierwsze miejsce w naprawdę niezłej grupie, na dwanaście spotkań zwyciężyliśmy dziewięciokrotnie. Świadczy to o tym, że ciągle jesteśmy mocni. Jeżeli tylko chcemy, możemy wygrywać z każdym.

W sobotę (w meczu z Egiptem) widać było momentami, że nie graliście na sto procent.

- Kiedy to możliwe, staraliśmy się nie tracić sił, ale rywale natychmiast wykorzystali to w trzecim secie. Graliśmy trochę niefrasobliwie w obronie i w pewnym momencie pachniało już tie-breakiem. Na szczęście udało się zakończyć sprawę w czterech setach, bo nerwówka tuż przed odlotem do Rio nie była nikomu potrzebna.

Tempo jest bardzo mocne. Zanim zdążycie odetchnąć po turnieju w Rio, zaczną się igrzyska w Pekinie.

- Igrzyska są raz na cztery lata, więc dla każdego to niesamowite święto. Kto wie, czy dla części kolegów nie będzie to ostatnia olimpiada w karierze? Pod względem sportowym dla mnie to najważniejszy rok, od kiedy zawodowo uprawiam siatkówkę. Chciałbym uwieńczyć to wszystko medalem olimpijskim.

Kibice niepokoją się o pańskie bóle pleców.

- Jest już w porządku, najgorzej było kilka tygodni temu. Byłem nafaszerowany lekami i męczyłem się na parkiecie. To nieprzyjemny uraz, mocno utrudniający grę. Jestem pod stałą kontrolą lekarzy i sam też wiem, że nie można na siłę się przeciążać. Jestem dobrej myśli, to na pewno nie przeszkodzi mi w skutecznej grze.