Ile można grać w tenisa?

Nie deszcz spowodował, że swojego meczu nie mógł doczekać się Polak Grzegorz Panfil. Wczorajszy plan gier pierwszego dnia turnieju tenisowego Porsche Open sparaliżował... sam tenis.


Mecze w rozpisce turnieju na każdy dzień są wpisywane z przybliżonymi godzinami. Najczęściej jest to zapis "followed by" (następny po meczu X) albo "not before" (nie wcześniej niż o którejś godzinie). Jedyny zaplanowany na wczoraj mecz z udziałem Polaka zaplanowano "not before 5.00 PM", czyli "nie wcześniej niż o godz. 17".

Nie wcześniej - dobre sobie... Około godz. 19 Grzegorz Panfil stał zziębnięty na korcie, nad który nadciągały coraz ciemniejsze chmury i nerwowo zerkał na zegarek. Trzysetowy pojedynek Kolumbijczyka Giraldo z Argentyńczykiem Vassallo Arguello trwał już 3 godziny 15 minut.

Gdy zbliżała się godz. 17 i na kort miał wchodzić Grzegorz Panfil, mieliśmy jeszcze do rozegrania pojedynek dwóch Niemców - Bjorna Phaua i Dominika Mefferta. A Niemcy - jak to Niemcy, walczą zażarcie do końca. Zwłaszcza gdy na korcie są dwaj. Niemal każdy gem wyglądał podobnie - 40:40, a potem przewaga, równowaga, przewaga, równowaga. I tak, zdawałoby się, bez końca.

Ok. godz. 19 zaczęły się nerwowe rozmowy organizatorów z angielskim supervisorem turnieju, który właśnie sporządził grafik na wtorek. Zapchany meczami do granic możliwości, na trzech kortach, od rana do wieczora. Gdzie tu wsadzić jeszcze mecz Panfila? - Musimy choć zacząć - zdecydował supervisor Carl Baldwin.

- Kiedyś na turnieju we Włoszech z powodu deszczu czekałem na mecz trzy dni - nie przejmował się Panfil i poszedł szykować się do meczu z... No tak, jego rywalem miał być Peter Luczak - Australijczyk polskiego pochodzenia. Zadzwonił jednak do Poznania i poinformował, że to jakieś nieporozumienie. - Ja od dwóch miesięcy jestem kontuzjowany. Nie wiem, dlaczego znalazłem się na liście. Może to robota hakera? - stwierdził Luczak. W tej sytuacji zastąpił go Węgier Attila Balazs, który przegrał w niedzielę w finale eliminacji. Polak rozbił go bez problemów 6:1, 6:2.

Wyniki wczorajszych gier

Alberto Martin (Hiszpania) - Tomas Zib (Czechy) 6:2, 6:4, Santiago Giraldo (Kolumbia) - Martin Vassallo (Argentyna, 7) 6:7, 6:2, 4:6, Lukas Lacko (Słowacja) - Jurij Szczukin (Kazachstan) 3:6, 2:6, Werner Eschauer (Austria) - Juan-Martin Aranguren (Argentyna) 7:6, 1:6, 1:6, Bjorn Phau (Niemcy) - Dominik Meffert (Niemcy) 7:6, 6:7, 6:3, Grzegorz Panfil (Polska), Attila Balazs (Węgry) 6:1, 6:2.

Dzisiejsze mecze Polaków

ok. godz. 13 Dawid Olejniczak - Michał Przysiężny

ok. godz. 13 Mateusz Kowalczyk - Frederico Gil (Portugalia)

ok. godz. 15.30 Jerzy Janowicz - Boris Paszanski (Serbia)

ok. godz. 17 Łukasz Kubot - Jiri Vanek (Czechy)

Radwańskie w Poznaniu

Siostry Agnieszka i Urszula Radwańskie mają się pojawić dziś wieczorem na kortach w Poznaniu. Nie przyjadą tu na gry pokazowe - niewykluczone że rozpoczną w Poznaniu regularne treningi.