Domachowska znowu bez formy i bez trenera

Im bliżej igrzysk olimpijskich w Pekinie tym Marta Domachowska gra gorzej. - Cóż jednak mogę zrobić? Nie mogę kontrolować jej na odległość. - mówi trener Paweł Ostrowski. Szkoleniowiec, który w ubiegłym roku wyciągnął tenisistkę z dołka a obecnie po raz kolejny został odstawiony przez Domachowską na boczny tor - donosi dziennik "Polska"
Siostry Radwańskie przegrywają z Krakowem

W ciągu miesiąca Polka rozegrała tylko jeden dobry mecz. W pierwszej rundzie Wimbledonu, kiedy pokonała amerykańska weterankę Jill Craybas. Od tamtego czasu Domachowska znacząco obniżyła loty. Co się stało? - Trudno mi postawić konkretna diagnozę, bo ostatnio kontaktuje się z Martą tylko za pośrednictwem telefonu i internetu. - rozkłada ręce trener Ostrowski.

Wszystko z powodu oszczędności, na jakie zdecydowała się rodzina Domachowskich. W ich efekcie od zakończenia majowego Roland Garros nasza "druga rakieta" jeździ na turnieje bez swojego opiekuna. Na zmianę decyzji nie wpłynęła nawet informacja, że Polski Związek Tenisowy, przyznał Marcie 20 tys. zł na przygotowania do Pekinu. - Może je wydawać na co chce. Dlatego trochę się zdziwiłem, że nie chciała skorzystać z pomocy Ostrowskiego nawet podczas Wimbledonu. - przyznał dyrektor sportowy PZT Wojciech Andrzejewski.

Pawła Ostrowskiego zabraknie także u boku Domachowskiej w trakcie igrzysk. I tym razem jest to decyzja tylko i wyłącznie Polskiego Komitetu Olimpijskiego, który uznał, że akredytacje dostanie tylko dwóch tenisowych trenerów: Robert Radwański i Nick Brown (nieformalny kapitan naszej reprezentacji deviscupowej).

- Przyznam, że jestem trochę rozgoryczony. Doprowadziłem do igrzysk dwie zawodniczki (druga jest Alicja Rosolska, która w parze z Klaudia Jans wystąpi w deblu), a teraz, w decydującym momencie, okazuje się, że nie jestem potrzebny. - mówi Ostrowski.

Puchar Davisa - debel zapewnił Polakom zwycięstwo nad Białorusią