Pekin 2008: Polskie medale w tenisie? Są szanse!

W Pekinie Agnieszka Radwańska dopiero w 1/8 finału może wpaść na wyżej notowaną przeciwniczkę. Ostrą walkę zapowiadają też Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski. Polska po raz pierwszy ma szansę na olimpijski medal w tenisie
Radwańska: Pekin jak Wielki Szlem »

- Igrzyska w Pekinie są dla mnie bardzo ważnym startem i wielkim przeżyciem. Będę reprezentować Polskę. Wiadomo, że w tenisie teoretycznie ważniejsze są Wielkie Szlemy, ale na igrzyska jadę pierwszy raz - mówi Agnieszka Radwańska, która 10 sierpnia w Pekinie rozpocznie walkę o medal w singlu kobiet.

- Nie mam wątpliwości, że dla świata Agnieszka będzie najbardziej rozpoznawalną osobą w naszej ponad 260-osobowej reprezentacji. Każdy kraj ma swoje olimpijskie nadzieje: judoków, pływaków lub zapaśników, ale to są gwiazdy lokalne. A Agnieszka ma do tego realną szansę na medal - podkreśla Wojciech Fibak, który nigdy nie zagrał na igrzyskach, bo dopiero w 1988 r. w Seulu tenis z udziałem zawodowców wrócił do programu olimpijskiego.

W Pekinie Polska będzie miała najliczniejszą w historii sześcioosobową drużynę w tenisie. W singlu zagrają Agnieszka Radwańska i Marta Domachowska, a w deblu wystąpią trzy pary: Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski, Klaudia Jans i Alicja Rosolska oraz Radwańska i Domachowska.

Radwańska wysoko rozstawiona

Największą szansę na medal w singlu ma oczywiście Radwańska, która jest teraz 10. tenisistką świata. Na igrzyskach to ogromny atut, bo będzie rozstawiona. W liczącej 64 nazwiska drabince 16 najwyżej notowanych uniknie w dwóch pierwszych rundach najmocniejszych rywalek. Oznacza to, że na teoretycznie silniejszą od siebie tenisistkę Radwańska może trafić najwcześniej w 1/8 finału. - Wszystko wskazuje na to, że Agnieszka będzie w Pekinie rozstawiona z dziewiątką, bo do Pekinu nie przyjedzie Anna Czakwetadze. Przed igrzyskami Agnieszka gra jeszcze w Sztokholmie, gdzie nic nie zyska, a może trochę stracić, bo broni tytułu sprzed roku. Ale według moich wyliczeń nikt jej nie wyprzedzi - mówi "Gazecie" Victor Archutowski, menedżer najlepszej polskiej tenisistki.

Ćwierćfinał to już walka o miejsca medalowe, i to trzy, bo na igrzyskach jest mecz o brąz. Szansa na medal?

- Oczywiście jest. Wiele będzie zależało od losowania [odbędzie się tuż przed turniejem]. Wolelibyśmy uniknąć sióstr Williams, a o półfinał zagrać z Dementiewą, Kuzniecową lub Szarapową, czyli dziewczynami, które Agnieszka ogrywała już na twardej nawierzchni. Ale najpierw trzeba przejść pierwsze rundy, nie zmęczyć się, uniknąć kontuzji. Możemy obiecać, że Agnieszka da z siebie wszystko, medalu nie obiecamy, ale ostro o niego powalczymy - podkreśla Archutowski.

Radwańska z Polski? Z tej tenisowej pustyni »

Rywalki będą mocne

Obsada w Pekinie będzie jednak najmocniejsza w historii, bo Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF) poszła po rozum do głowy i po latach narzekań, że zawodnicy lekceważą igrzyska, przyznaje teraz punkty rankingowe (dla kobiet już w Atenach, dla mężczyzn po raz pierwszy w Pekinie). Za złoto u kobiet będzie 353 pkt, za srebro - 245 pkt. To spora zachęta. Radwańska dostała o prawie 100 pkt mniej za wygraną przed Wimbledonem na turnieju w Eastbourne.

U kobiet na liście uczestniczek są m.in. Ivanović (nr 1 na świecie), Janković (2), obie siostry Williams, ale z Rosjanek zabraknie m.in. Czakwetadze (8), Zwonariewej (11) i Pietrowej (17), mniej będzie też Francuzek.

- To duży plus igrzysk, że jest ograniczenie startu czterech zawodniczek z jednego kraju. Najbardziej ucierpią Rosjanki, ale ja się tym specjalnie nie martwię - uśmiechała się Radwańska jeszcze podczas Wimbledonu. Wśród mężczyzn o złoto walczyć będą m.in. Federer, Nadal, Djoković i Dawidienko, czyli pierwsza czwórka na świecie.

- Wszyscy zapowiadają walkę na noże, ale prawda jest taka, że w tenisie od punktów ważniejsze są pieniądze. W Pekinie nie ma żadnych premii, a za pasem jest US Open i inne ważne starty. Motywacja wielu gwiazd może budzić wątpliwości. Jasne, że jeśli siostry Williams się uprą, że chcą medalu, to go zdobędą, ale czy się uprą? Igrzyska lubią niespodzianki. W Atenach wygrał Chilijczyk Nicolas Massu, mimo że już wtedy Federer zapowiadał walkę o złoto - mówi "Gazecie" Wojciech Andrzejewski, szef szkolenia w Polskim Związku Tenisowym (PZT). - Oczywiście byłbym szaleńcem, gdybym zapowiadał już teraz medal w Pekinie, ale jeśli Agnieszka będzie w formie, a losowanie będzie korzystne, to kto wie... - dodaje Andrzejewski.

Radwańska lubi takie korty

- Nie zgadzam się, że w Pekinie ktoś odpuści ze względu na brak premii. Wszystkie dziewczyny będą walczyć na 100 proc., ale Agnieszka może je pokonać. Znalazła się w dziesiątce w idealnym momencie, czyli tuż przed igrzyskami, i w sytuacji, gdy nie ma już Justine Henin [zdobyła złoto w Atenach], Kim Clijsters, a Rosjanki i inne dziewczyny z czołówki grają w kratkę. Radwańska lubi grać na korcie twardym, wygrała na tej nawierzchni dwa turnieje, a jej kalendarz startów wskazuje, że igrzyska traktuje bardzo serio - zaznacza Fibak. Radwańska zrezygnowała bowiem z wyjazdu do USA, gdzie mogła zdobyć trochę punktów, ale potem ryzykowałaby kłopoty z aklimatyzacją. Została w Polsce, w tym tygodniu będzie trenować w Poznaniu na twardej nawierzchni - takiej samej jak na igrzyskach, a przed odlotem do Pekinu zagra jeszcze tylko w Sztokholmie.

Siostry Radwańskie przegrywają z Krakowem »

Są jeszcze debliści

Tenisowe nadzieje medalowe nie kończą się jednak na Radwańskiej. - Do Pekinu jedziemy po medal. Inne nastawienie nie ma sensu - deklarują Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski, czyli siódma obecnie deblowa para na świecie, która w liczącej 32 pary drabince na igrzyskach też będzie wysoko rozstawiona.

Fyrstenberg i Matkowski grali już na igrzyskach w Atenach, ale wówczas szybko przegrali z Rogerem Federerem i Yves'em Allegro.

- Teraz jesteśmy dojrzalsi, bardziej doświadczeni. Ogrywaliśmy już najlepsze pary świata - mówił niedawno Fyrstenberg.

- Debliści grają ostatnio w kratkę i, szczerze mówiąc, ich forma trochę mnie martwi - ostrzega Andrzejewski. - Ale debel na igrzyskach to specyficzny turniej. Będą przecież tylko pary narodowe. Wiele bardzo mocnych duetów nie zagra razem. Atutem Marcina i Mariusza jest to, że grają od lat - dodaje szef szkolenia PZT.

- Byłbym zadowolony, gdyby Marta Domachowska przeszła dwie rundy, deblistki Jans i Rosolska podobnie. Para Domachowska - Radwańska jest chyba jednak zbyt nowym duetem, by dokonać czegoś wielkiego - kończy Andrzejewski.

Domachowska znowu bez formy i bez trenera »

Nie zagadzasz się? Załóż blog na Blogsport.pl i napisz swoją opinię »