Obronić Sztokholm, zdobyć Pekin

Najpewniej w poniedziałek Agnieszka Radwańska zaczyna grę w turnieju w Sztokholmie. Wyjątkowym z dwóch co najmniej powodów: Polka broni tutaj tytułu mistrzowskiego, zarazem walcząc ostatni raz przed igrzyskami
Domachowska ma nowego trenera »

Team Radwańskich jest już w Szwecji, gdzie starsza z sióstr gra w Nordea Nordic Light Open. - Proszę nie nadawać temu startowi Agnieszki jakiejś niebagatelnej rangi - prosi na początku rozmowy z portalem Sport.pl Robert Radwański. - Przyjechaliśmy, bo tak po prostu wypadało. Zdobyliśmy tu tytuł, trzeba obronić trochę zdobytych w zeszłym roku punktów. A poza tym to Sztokholm traktujemy jak fajny obóz treningowy - mówi ojciec i trener najlepszej polskiej tenisistki, aktualnie numeru 10 na świecie.

Podejście więc inne, niż mogą mieć polscy kibice tenisa, którzy po pierwsze pamiętają, że w stolicy Szwecji Radwańska zdobyła swój pierwszy singlowy tytuł WTA (dziś ma ich na koncie cztery), po drugie - po osiągniętym wyniku mogą oceniać szanse naszej tenisistki na sukces w Pekinie. Słowa trenera każą te poglądy zrewidować: - Trening, powtarzam, trening w miłym miejscu. To pierwszy start w tym roku na twardej nawierzchni, niemal identycznej jak ta, która będzie na igrzyskach. Korty pokryte są akrylem, i może będą tylko ciut wolniejsze od tych w Chinach - zdradza Radwański.

20-letnia krakowianka start zaczyna od pierwszej rundy (jest oczywiście rozstawiona z "jedynką"). Mecz najpewniej w poniedziałek, choć może się zdarzyć - jak mówi Radwański - że dopiero we wtorek. Rywalką w pierwszej rundzie będzie Natalie Dechy, znana Francuzka, która jednak ostatnie miesiące ma mało porywające. W połówce Polki z bardziej znanych nazwisk warto wymienić jeszcze Caroline Wozniacki, w dolnej części drabinki zaś rozstawioną z numerem drugim Agnes Szavay. Z tego grona Polka jest wielką faworytką, ale pamiętając o deklaracjach Radwańskiego, obrona mistrzowskiego tytułu nie jest kwestią życia lub śmierci.

Finał Nordea Nordic Light Open 3 sierpnia, a więc pięć dni przed oficjalną inauguracją zmagań olimpijskich. Radwańscy nie wracają już do Polski i prosto ze Sztokholmu lecą do Pekinu. - Marzę o medalu, obojętnie jakiego koloru - mówiła niedawno w Poznaniu Agnieszka. I tej myśli podporządkuje zapewne wszystko, także start w Szwecji.

Koleżanki uratowały Ivanović »